fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Szwajcaria: 150 franków mandatu za okrzyk "Allahu akbar"

adobestock
Policja ze szwajcarskiego miasta Szafuza (niem. Schaffhausen) broni swojej decyzji o ukaraniu przez jednego z funkcjonariuszy mandatem mężczyzny, który publicznie użył słów "Allahu akbar".

Do zdarzenia doszło w maju 2018 roku, ale incydent stał się tematem publicznym dopiero teraz, gdy ukarany mandatem w wysokości 150 franków szwajcarskich (plus 60 franków opłaty administracyjnej) 22-latek ujawnił swoją historię.

Młody mężczyzna, w szwajcarskich mediach funkcjonujący jako Orhan E., powiedział, że użył słów "Allahu akbar", aby wyrazić swoją radość po odnalezieniu swojego znajomego w pobliżu miejscowego dworca kolejowego. Gdy po chwili obaj rozmawiali ze sobą po turecku, podeszła do nich policjantka i ukarała autora słów mandatem za spowodowanie publicznej uciążliwości, ponieważ użył zwrotu "Allahu akbar" w sposób "głośny i wyraźny".

Lokalna policja od tego czasu broni mandatu, tłumacząc, że funkcjonariusza działała właściwie.

- W tamtym momencie istniała możliwość, że ludzie mogli się przestraszyć lub doznać szoku - powiedział w rozmowie z miejscowym dziennikiem "Schaffhauser Nachrichten" Patrick Caprez, rzecznik prasowy mediów policji. Zwrot "Allahu akbar" jest często używany przez islamskich terrorystów w chwili przeprowadzania ataków.

Romeo Bettini, odpowiadający za bezpieczeństwo w ratuszu w Szafuzie, również poparł mandat. Zauważył, że kluczowe jest, w jaki sposób słowa były wypowiadane, a raczej wykrzyczane. Dodał, że policjanci postąpiliby tak samo, gdyby ktoś biegał po placu, głośno przeklinając.

- Nie można natomiast powiedzieć, że wyrażenie" Allahu akbar "jest zabronione w Szafuzie - zaznaczył.

Orhan E. zaprzecza jednak, by wykrzyczał wyrażenie, jak napisała policja w swoim raporcie. - Nie chciałem żadnych problemów i spędziłem dwie minuty próbując wyjaśnić, dlaczego to powiedziałem, co zrobiłem - tłumaczył w "Schaffhauser Nachrichten". W innej rozmowie, z portalem "20 Minuten", dodawał, że słowa "Allahu akbar" są zwykłym pozdrowieniem, a w pewnych okolicznościach mogą być przez muzułmanina wypowiadane nawet co drugie zdanie. - Używamy go, gdy chcemy powiedzieć, że uważamy, że coś jest pozytywne - mówił.

Jeśli Orhan E. nie zapłaciłby grzywny, groziłoby mu więzienie. Dlatego szybko się zdecydował na opłacenie mandatu i dopiero teraz walczy o sprawiedliwość. - Urodziłem się tutaj (w Szwajcarii) i nigdy nie doświadczyłem czegoś takiego. Żyjemy w wolnym kraju z religijną wolnością. Takie zachowanie policji jest nie do przyjęcia - powiedział.

- Tylko dlatego, że terroryści niewłaściwie używają tych dwóch słów, nie oznacza, że ja mam złe intencje, kiedy je wypowiadam - powiedział.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA