fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Idzie do więzienia za telefon o bombie na lotnisku

Fotorzepa, Robert Gardziński
Sąd Okręgowy Warszawa-Praga oddalił apelację obrońcy Karola J., który w marcu 2016 roku poinformował obsługę lotniska w Modlinie o bombie. Za głupi żart trafi do więzienia na 1,5 roku. Musi także zapłacić 110 tysięcy złotych.

W wielkanocny wieczór 2016 roku Karol J. zadzwonił do infolinii lotniska w Modlinie. Powiedział, że na lotnisku jest bomba. Poinformował nawet, o której godzinie ładunek eksploduje. 

Służby pracujące na lotnisku nie zignorowały tej informacji i ewakuowały ludzi z budynku. Port lotniczy opuściło kilkaset osób.

Tymczasem informacja okazała się "żartem". Prokurator Maciej Godzisz domagał się od oskarżonego kary roku i ośmiu miesięcy bezwzględnego więzienia, 80 tysięcy złotych nawiązki dla przewoźnika, który ucierpiał w zdarzeniu, Ryanaira, i 50 tysięcy złotych na rzecz lotniska w Modlinie. Godzisz podkreślił, że Karol J. dopiero dziś przyznał się do winy, takie zachowanie ocenił jako "chłodną kalkulację".

Mężczyzna tłumaczył, że był pijany. Za swoje zachowanie przeprosił w sądzie.

Obrońcy Karola J. odwołali się od tej decyzji. Wczoraj sprawą zajmował się Sąd Okręgowy Warszawa-Praga. - Umieszczenia tego młodego człowieka w zakładzie karnym wydaje mi się zbyt surowe, zbyt dolegliwe dla niego. Jakkolwiek jakąś karę ponieść musi - tłumaczył obrońca.

Sąd odwoławczy ocenił, że rację w tej sprawie mają oskarżyciele. Apelację obrońców oddalił. Mężczyzna trafi do więzienia na 1,5 roku. Musi zapłacić nawiązki firmie Ryanair i lotnisku w Modlinie - łącznie 110 tysięcy złotych.

Źródło: rp.pl/TVN Warszawa
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA