fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Awantura o psa, który nie został zjedzony

Instagram
Gus Kenworthy, freestylowy narciarz, reprezentant USA na Olimpiadzie w Korei, wywołał prawdziwą burzę w Internecie, informując w mediach społecznościowych o tym, że uratował psa z farmy, w której czworonogi hodowane są na mięso.

Fotka pojawiła się na Instagramie: widać na niej Gusa w towarzystwie jego partnera Matta (zdjęcie ich pocałunku po olimpijskim przejeździe Gusa także wywołało poruszenie) i zadowolonego szczeniaka w typie husky. Zdjęciu towarzyszyło oświadczenie olimpijczyka o konieczności walki z „nieludzkim handlem psami na mięso”. Poinformował też, że organizacja Humane Society International poszukuje już domów dla wszystkich 90 psów uratowanych z farmy, która została właśnie zamknięta.

Zdjęcie zebrało ponad 180 tys. polubień, ale wywołało też falę krytyki wobec sportowca, który – jak komentowali niektórzy – nie rozumie różnic kulturowych między Wschodem i Zachodem. Według badań socjologicznych większość Koreańczyków, szczególnie młodych, jest przeciwna jedzeniu psiego mięsa. Zdaniem wielu internautów publikowanie takiego wpisu, buduje szkodliwy stereotyp azjatyckiego państwa, co trąci kolonialnym poczuciem wyższości. Narciarz zapewnił, że nie było to jego celem i w żadnym razie nie chciał „osądzać Koreańczyków”.

Według ostrożnych szacunków, w Azji rocznie zjadane jest ok. 30 milionów psów. Niektóre państwa zakazują jedzenia psiego i kociego mięsa, taki zakaz wprowadził w 2017 roku Tajwan. W Korei jednak status prawny takich hodowli jest niejasny: hodowla psów na mięso jest nielegalna, ale nie ma sankcji karnej. Powoduje to powstanie szarej strefy, a w efekcie sprzedaż mięsa poza kontrolna sanitarną.

Ograniczenia mają jednak niewielką skuteczność, bo takie posiłki są tradycją w wielu społecznościach i regionach.  Np. w Chinach odbywa się doroczny festiwal jedzenia psów z okazji przesilenia letniego w miejscowości Yulin. Mieszkańcy wierzą, że jedzenie psów i owoców liczi oraz picie alkoholu podczas przesilenia sprawi, że nie będą chorować w zimie. 

W Wietnamie turyści często mogą nie zauważyć, że jedzenie psiego mięsa także jest tam na porządku dziennym. Przewodnicy omijają bowiem targi na których obdarte ze skóry psy sprzedawane są w całości i prezentowane w  ten sposób na stoiskach. Jest jeszcze inny problem: to związana z niskim statusem psa przestępczość. Czworonogi porywane są czasem z parków czy skwerów, zarówno te należące do ex-patów przyjeżdżających ze swoim pupilami ze świata, jak i miejscowych, którzy – i tu widać pozytywne zmiany – coraz bardziej przeciwni są jedzeniu psiego mięsa i coraz częściej  traktują psa jako przyjaciela i członka rodziny. W obronie przed porwaniami właściciele psów z Hanoi umawiają się często na wspólne spacery, by stojąc wokół trawników, lepiej pilnować swoich pupili.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA