fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Spadki i darowizny

Sąd Najwyższy: rozliczenie między spadkobiercą testamentowym a pominiętym w testamencie synem

123RF
Przy dziedziczeniu i wzajemnych rozliczeniach nie jest wskazany ani nadmierny pośpiech, ani zbędna zwłoka.

Pośpiech, np. szybka sprzedaż domu, może rodzić straty w majątku spadkowym, a te też trzeba podzielić. Z kolei nadmierna zwłoka może oznaczać dodatkowe koszty. To wniosek z najnowszej sprawy przed Sądem Najwyższym dotyczącej rozliczenia między spadkobiercą testamentowym a pominiętym w testamencie synem.

Ciotka i syn

Spadek po zmarłym w marcu 2007 r. Ryszardzie R. nabyła na podstawie testamentu w całości siostra Anna R. Jedyny spadkobierca ustawowy – syn zmarłego Rafał R., któremu ojciec zapisał w testamencie tylko fiata doblo i wyposażenie sklepu warte w sumie 27 tys. zł – zażądał w tej sytuacji należnego mu zachowku, czyli 1/2 schedy spadkowej.

Siostra wszczęła postępowanie spadkowe już po trzech dniach od śmierci spadkodawcy, postanowienie o nabyciu spadku zapadło po roku, ale spór o zachowek trwał długo – prawomocny wyrok zapadł dopiero po siedmiu latach.

Sądy Okręgowy, a następnie Apelacyjny w Łodzi przyznały synowi 151,7 tys. zł z ustawowymi odsetkami od 3 lipca 2009 r., a więc za siedem lat wstecz. Głównym składnikiem spadku była zabudowana nieruchomość, której część syn odpłatnie dzierżawił od ojca, prowadząc tam działalność gastronomiczną jeszcze przez rok po śmierci ojca, gdy zwrócił budynek i lokal ciotce.

Sądy nie uwzględniły przy rozliczeniu zmarnotrawionego w tym przejściowym okresie wyposażenia mieszkania, gdyż pozwana nie wykazała jego wartości, uwzględniły natomiast długi spadkowe (zaległe podatki, opłaty za prąd i gaz), tj. 192,3 tys. zł. Zmniejszyły one substrat zachowku, czyli podstawę jego obliczenia.

Zasady współżycia

Łódzkie sady nie znalazły podstaw do obniżenia wysokości zachowku na podstawie art. 5 kodeksu cywilnego, czyli zasad współżycia społecznego, wskazując, że kwestionowanie testamentu przez syna wprawdzie przedłużyło postępowanie o stwierdzenie nabycia spadku, ale Rafał R. korzystał ze swoich uprawnień.

Sąd Najwyższy, do którego odwołała się pozwana, miał szereg zastrzeżeń do tego rozstrzygnięcia i nakazał ponowne rozpoznanie sprawy.

– To żądającego zachowku obarcza ciężar wykazania składu i wartości spadku – wskazała w uzasadnieniu sędzia SN Monika Koba. – Sąd Apelacyjny nie rozważył też dostatecznie postawy powoda, który nie tylko wdał się w spór w sprawie o stwierdzenie nabycia spadku, ale nie wydał przez ponad rok nieruchomości spadkowej i pozostawił ją w stanie częściowej dewastacji, nie uiszczając żadnych opłat związanych z korzystaniem z niej. Nie wyjaśniły też, czy syn miał racjonalne podstawy do kwestionowania testamentu, czy miał wiedzę o konieczności spłaty długów spadkowych, celem uniknięcia narastania odsetek obciążających spadkobiercę.

– Okoliczności te wpływają na rozliczenie między spadkobiercą a uprawnionym do zachowku – dodał SN.

Sygn. akt II CSK 436/16

Opinia dla „Rz"

prof. Bogudar Kordasiewicz, KL Gates, specjalista od prawa spadkowego

Orzeczenie jest nader ciekawe, ze względu na nieczęsto spotykane wykorzystanie praw ekonomii przy wykładni prawa. SN odszedł od myślenia schematycznego – spadek ma taką wartość, jaką ustalił biegły na rzecz dostrzeżenia kwestii ekonomicznych – np. konieczności spłacenia wierzycieli spadkowych, co może zmusić spadkobiercę do szybkiej sprzedaży majątku.

Trudno byłoby akceptować stanowisko, zgodnie z którym spadkobierca ma czekać na nabywcę, który zapłaci optymalną cenę, a przez czas oczekiwania płacić odsetki zarówno wierzycielom, jak i uprawnionym do zachowku. Wyważone i elastyczne rozważania SN na temat opóźnienia zapłaty zachowku zasługują więc na aprobatę.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA