fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

Długa weryfikacja ABW

Robert Grey tymczasową zgodę na dostęp do materiałów tajnych otrzymał od szefa MSZ Witolda Waszczykowskiego.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych
Służby specjalne do dziś nie wydały certyfikatu poświadczenia bezpieczeństwa dla Roberta Greya.

Robert Grey, wiceminister spraw zagranicznych, którego Witold Waszczykowski odwołał dwa tygodnie temu w dziwnych okolicznościach, miał wydaną tylko tymczasową zgodę na dostęp do materiałów niejawnych. Wydał mu ją sam Waszczykowski. Pozwala na to art. 34 ust. 5 ustawy o ochronie informacji niejawnych, który mówi, że taka zgoda może zostać wydana na czas toczącego się rozszerzonego postępowania sprawdzającego.

Informacje te oficjalnie potwierdza „Rzeczpospolitej" Stanisław Żaryn, rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego. – Robert Grey nie posiada poświadczenia bezpieczeństwa, postępowanie sprawdzające nie zostało zakończone. Działania Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w tym zakresie trwają – mówi Żaryn.

ABW rozpoczęła procedurę sprawdzającą w związku z objęciem przez Greya stanowiska doradcy w gabinecie politycznym szefa MSZ, czyli już w maju tego roku. Ale do dziś się nie zakończyła, bo Grey ma amerykańskie obywatelstwo i weryfikacja informacji na jego temat trwa.

Jak informuje „Rzeczpospolitą" Ministerstwo Spraw Zagranicznych, zgodę na udostępnienie informacji niejawnych oznaczonych klauzulą „tajne" Grey otrzymał od ministra Waszczykowskiego 4 sierpnia 2016 r. „Ankieta bezpieczeństwa osobowego  pana Roberta Grey została przesłana do ABW w dniu 12.07.2016 r. Do MSZ nie dotarły żadne informacje, które dałyby podstawę do podjęcia decyzji o cofnięciu tej zgody" – podkreśla MSZ w piśmie do „Rzeczpospolitej". Agencja ma pół roku na wydanie poświadczenia bezpieczeństwa. Certyfikat wydany przez ABW to gwarancja, że jej posiadacz daje rękojmię zachowania tajemnicy, a więc wobec którego nie ma podejrzenia m.in. kontaktu z obcymi służbami, sympatyzowania np. z partiami neofaszystowskimi. Certyfikatu nie otrzyma osoba nadużywająca alkohol czy narkotyki, a nawet taka wobec, której jest podejrzenie, że posiada większy majątek niż wykazuje, albo że może być przedmiotem szantażu.

Robert Grey był wiceministrem ds. dyplomacji ekonomicznej w MSZ tylko dwa miesiące. Odwołano go w trybie pilnym 30 listopada – został wycofany z delegacji jadącej z prezydentem Andrzejem Dudą do Szwecji. „GW" twierdzi, że powodem były jego kontakty ze służbami amerykańskimi, do których się nie przyznał, ale z ustaleń „Rzeczpospolitej", zarówno tych oficjalnych, jak i nieoficjalnych, wynika, że dziś nie ma dowodów na agenturalne związki Greya.

Są za to poważne wątpliwości do życiorysu wiceministra w USA, a także znajomości biznesowych Greya już po powrocie do Polski w 2010 r. Według źródeł „Rzeczpospolitej" to kontakty z czasów pracy dla Bumaru (Polskiego Holdingu Obronnego – był doradcą zarządu w czasach prezesa Krzysztofa Krystowskiego) spowodowały dymisję wiceministra. Nasi informatorzy twierdzą, że sygnał, by Greya odsunąć, wyszedł z polskich służb.

MSZ zapewnia nas jednak, że Grey miał przed powołaniem na stanowisko podsekretarza stanu w resorcie pozytywną opinię służb.

„Sekretarza stanu i podsekretarza stanu powołuje prezes Rady Ministrów na wniosek właściwego ministra. Zgodnie z przyjętymi  procedurami, KPRM występuje do odpowiednich służb o sprawdzenie, czy istnieją przeciwwskazania do powołania danego kandydata na stanowisko podsekretarza stanu. Powołanie Roberta Greya odbyło się zgodnie ze wspomnianymi procedurami" – zastrzega MSZ.

Grey, zdymisjonowany ze stanowiska, nadal pracuje w MSZ, co potwierdza nam rzecznik ministra Kamińskiego. Resort odmówił nam jednak informacji, na jakim stanowisku i za co odpowiada dziś Grey po dymisji.

Jak ujawniliśmy miesiąc temu Robert Ethan Grey w USA zmienił nazwisko. Wcześniej nazywał się Piotr Grygielko. W 1987 r. z Łodzi w wieku 13 lat wyjechał na stałe z matką do USA w ramach łączenia rodzin. Jego ojciec uciekł z Polski do Stanów przez Kanadę. Już po publikacji Robert Grey oburzył się, że nazwaliśmy go polskim emigrantem. Napisał do „Rzeczpospolitej", że „powrócił do kraju po ukończeniu edukacji w 2010 roku. Czas poświęcony nauce poza Polską nie jest równoznaczny z emigracją, która oznacza intencjonalny wyjazd z kraju na stałe".

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: izabela.kacprzak@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA