Służby mundurowe

Wojsko szuka kandydatów na komandosów

Szef wojsk specjalnych mówi, że komandosi dostrzegają potencjał młodych uczestników imprez organizowanych przez elitarne jednostki (na zdjęciu śląski Bieg Komandosa w 2011 r.)
Fotorzepa, Tomasz Jodłowski
Decyzja zapadła: ochotnicy będą mogli zostać komandosami. To ukłon w stronę zyskujących na popularności organizacji paramilitarnych.

Resort obrony zdecydował o poszerzeniu grona osób, które mogą starać się o służbę wśród komandosów. Na razie pilotażowo otwiera drzwi dla 30 ochotników. – Wojsko, podobnie jak firmy, stara się wybierać chętnych spośród dużej grupy ludzi, to zwiększa szansę na znalezienie dobrych kandydatów – mówi Jarosław Rybak, ekspert ds. bezpieczeństwa, autor książek o komandosach.

Gen. Jerzy Gut, dowódca komponentu wojsk specjalnych, przypomina w rozmowie z „Rzeczpospolitą", że dotąd dla cywilów bez przeszkolenia wojskowego brakowało ścieżki naboru na stanowiska w tego rodzaju oddziałach. – O przyjęcie do służby w naszych szeregach ubiegać się mogli żołnierze z różnych jednostek naszej armii, osoby po przeszkoleniu wojskowym oraz funkcjonariusze innych służb mundurowych – tłumaczy.

Dodaje, że armia chce przyciągnąć młodych ludzi. – Widzimy ogromny potencjał w tych, którzy biorą udział w imprezach organizowanych przez nasze jednostki oraz stowarzyszenia współpracujące z wojskami specjalnymi. To oni uczestniczą np. w marszu śladami generała „Nila", Memoriale im. gen. Włodzimierza Potasińskiego czy Biegu Katorżnika – mówi.

Zgodnie z decyzją szefa MON ochotnicy ubiegający się o miejsce w szeregach wojsk specjalnych powinni się zgłosić do wojskowej komendy uzupełnień i do 30 września 2016 roku złożyć dokumenty.

Na jakich kandydatach zależy wojskowym? – Poszukujemy osób, które sprawność fizyczną łączą z odpowiednimi cechami charakteru, otwartych na wyzwania, spełniających kryteria niezwykle trudnej i wymagającej służby – mówi ppłk Krzysztof Plażuk z Dowództwa Komponentu Wojsk Specjalnych. – Chodzi nam o kandydatów, którzy są w stanie sprostać wieloetapowej kwalifikacji w czasie procesu naboru oraz – co równie ważne – chcą stale rozwijać i podnosić swoje kwalifikacje i umiejętności. Służba w naszej formacji związana jest bowiem z nieustannym przystosowywaniem się do stale zmieniającej się rzeczywistości, warunków i nowych zagrożeń – dodaje.

To, że specjalsi otwierają się na niedoświadczonych kandydatów, nie oznacza, iż obniżą kryteria selekcji. Chętni do służby na wstępie będą musieli zaliczyć test z wiedzy ogólnej i języka angielskiego oraz przejść badania psychologiczne. Czeka ich także gra terenowa, która sprawdzi ich odporność i wytrzymałość fizyczną.

Ci, którzy przejdą przez pierwsze sito, zostaną skierowani na półroczny kurs Commando. Zacznie się on wiosną 2017 r. w Ośrodku Szkolenia Wojsk Specjalnych w Lublińcu. Placówka ta powstała w ubiegłym roku. Zdaniem ekspertów pozwoli m.in. stworzyć jeden standard szkolenia wojsk specjalnych.

Po czterech tygodniach kursu ochotnicy złożą przysięgę. Po ukończeniu kursu otrzymają przydział do jednostki wojsk specjalnych. Na początku będą służyć np. na stanowiskach związanych ze wsparciem i zabezpieczeniem działań (armia skieruje ich np. do pionu logistyki).

Dla kandydatów na szeregowych zawodowych wojsk specjalnych stworzona zostanie szybka ścieżka awansu. Po mniej więcej trzech latach będą mogli starać się o służbę w zespołach bojowych – członkowie tychże uczestniczą w bezpośrednich walkach z wrogiem, odbijają zakładników, zwalczają terrorystów.

– Kursy Commando nie zastąpią dotychczasowego sposobu rekrutacji kandydatów do służby. Nabór nadal będzie przez selekcję kandydatów spośród zawodowych żołnierzy lub funkcjonariuszy innych służb mundurowych – zastrzega ppłk Plażuk.

Wojska specjalne liczą 3 tys. żołnierzy. Służą oni w jednostkach wojskowych GROM, komandosów z Lublińca, Agat, Nil, Formoza. Wspiera ich 7. Eskadra Działań Specjalnych, w skład której wchodzą śmigłowce gotowe szybko przerzucić komandosów w wybrany rejon.

Specjalsi to nasz „produkt eksportowy", mają bardzo dobrą opinię w NATO i mogą dowodzić operacjami wojsk specjalnych sojuszu. Ściśle współpracują m.in. z komandosami z USA, Francji i Brazylii. Są także mentorami, czyli nauczycielami, komandosów z Chorwacji i Gruzji.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL