fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

Decyzje szefa MON podważają wiarygodność polskiej polityki bezpieczeństwa

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Obniżenie zaangażowania w Eurokorpusie to sygnał, że Polska oczekuje pomocy w budowie swego potencjału, ale nie daje nic w zamian. To cios w strategię naszej dyplomacji.

Piątkowe spotkanie Andrzeja Dudy i Antoniego Macierewicza to doskonała okazja do tego, by opinia publiczna poznała motywacje ministra obrony narodowej w wielu ważnych dla polskiej obronności sprawach.

Zwierzchnik Sił Zbrojnych nie tylko zaspokoi swoją ciekawość, nie tylko będzie miał szansę na to, by zrealizować swe konstytucyjne uprawnienia dotyczące nadzoru nad wojskiem, ale będzie mógł również zapytać o przyczyny rozmaitych decyzji. Na przykład tej dotyczącej ograniczenia udziału polskich żołnierzy w Eurokorpusie.

Z naszych informacji wynika, że decyzja ta wywołała sporą konsternację w obozie władzy. Jest bowiem całkowicie sprzeczna z deklaracjami prezesa Prawa i Sprawiedliwości dotyczącymi rozwoju potencjału militarnego Europy. Ale poważniejszy problem polega na tym, że pozostaje też w całkowitej sprzeczności z prowadzoną przez Polskę strategią dyplomatyczną.

Zarówno ośrodek prezydencki, jak i resort dyplomacji w ostatnich miesiącach poświęciły wiele uwagi wzmocnieniu polskiego bezpieczeństwa. Nie tylko przed szczytem NATO w Warszawie, ale również później – gdy potrzebna jest polityczna wola, by ogólne deklaracje przyjęte przez prezydentów i premierów przekuć na konkrety. Nasza polityka bezpieczeństwa miała więc dwa filary.

Pierwszy dotyczył pojęcia „solidarność". Przekonywaliśmy naszych partnerów, że sytuacja wymaga tego, by reagować na zagrożenia solidarnie. A zatem gdy zagrożona jest wschodnia flanka, reagujemy wspólnie. Gdy pojawia się zagrożenie w innym miejscu albo gdy wspólnie realizowana jest jakaś misja UE i NATO, posyłamy tam nasze siły. Tymczasem decyzja o tym, iż w Eurokorpusie zostanie raptem kilku oficerów, oznacza, że nasz wkład we wspólną obronność będzie iluzoryczny.

Drugim filarem naszego bezpieczeństwa było realizowanie idei integracji europejskich wysiłków na rzecz bezpieczeństwa poprzez dbanie o interoperacyjność i umiejętność współdziałania wojsk z różnych krajów Unii i NATO. Rezygnacja z planów wzięcia większej odpowiedzialności za Eurokorpus to jasny sygnał, że Polska nie jest zainteresowana integracją potencjałów obronnych.

Efekt wizerunkowy decyzji o obniżeniu zaangażowania Polski w Eurokorpusie jest fatalny. Wychodzi bowiem na to, że wprawdzie Polska jest zainteresowana otrzymywaniem pomocy od innych państw w celu zwiększania swego potencjału bezpieczeństwa i wzmacniania wschodniej flanki NATO, lecz nie tylko nie chce dawać nic w zamian, ale wręcz redukuje swoje dotychczasowe zobowiązania.

Decyzja szefa MON stawia więc w bardzo kłopotliwym położeniu polską dyplomację – uprawianą zarówno przez ośrodek prezydencki, jak i rządowy, poprzez Ministerstwo Spraw Zagranicznych oraz działania samej premier Beaty Szydło.

A Eurokorpus to tylko jedna z wielu kontrowersyjnych decyzji, jakie ostatnio podjął Antoni Macierewicz. Pozostaje mieć nadzieję, że prezydent po uzyskaniu odpowiedzi na kluczowe pytania poinformuje opinię publiczną, czy działania MON pozytywnie wpływają na nasze bezpieczeństwo.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA