fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

Kłopoty przy tworzeniu Wojsk Obrony Terytorialnej

Członkowie organizacji proobronnych mają stanowić trzon Wojsk Obrony Terytorialnej.
Rzeczpospolita, Piotr Guzik
Brak rozporządzeń i rzetelnej informacji blokuje nabór do Wojsk Obrony Terytorialnej.

Jesienią poprzedniego roku szef resortu obrony Antoni Macierewicz twierdził, że na wschodzie kraju – gdzie powstaną trzy pierwsze brygady nowej formacji wojskowej – ok. 10 tys. ochotników jest gotowych podjąć służbę w Wojskach Obrony Terytorialnej. Nie wiadomo jednak, skąd czerpał taką wiedzę. Fakty są bowiem inne.

W styczniu posłowie z sejmowej Komisji Obrony Narodowej otrzymali informację z MON, z której wynika, że w trzech ośrodkach: Białymstoku, Lublinie i Rzeszowie, zarejestrowało się w sumie ok. 4 tys. kandydatów. W środę – tylko w Lublinie – było ich 1750. Dramatu wprawdzie nie ma, ale nie można popadać w samozadowolenie. Każda brygada będzie potrzebowała mniej więcej tysiąc ochotników.

– Uważam, że jakość tej służby będzie wyższa, gdy będzie można dokonać selekcji kandydatów, a nie przyjmować każdego z ulicy – mówi nam jeden z wojskowych.

Kim są kandydaci do służby w WOT?

– 30 procent ma wyższe wykształcenie – mówi nam Anna M. Siarkowska, posłanka z koła Republikanów. A wojskowy z Lublina dodaje, że dwie trzecie to rezerwiści (czyli odbyli już służbę wojskową), większość to osoby w wieku 31–40 lat. Co piąty kandydat to kobieta, co 10. współpracuje z organizacją obronną, np. związkiem strzeleckim, ligą akademicką. Pokaźną grupę stanowią studenci.

Chociaż ustawa o powołaniu Wojsk Obrony Terytorialnej obowiązuje od początku roku, a w trzech województwach powstały sztaby tej formacji, a także punkty informacyjne dla kandydatów, formalnie zapisy do tej formacji na razie nie ruszyły. Powód? Brak przepisów wykonawczych, w tym fundamentalnego rozporządzenia o powołaniu do terytorialnej służby wojskowej. Bez niego nie mogą być podpisywane umowy na terytorialną służbę wojskową (na okres od dwóch do sześciu lat).

Jeden z ochotników do WOT, z którymi rozmawialiśmy, wskazuje też na brak innych aktów prawnych, m.in. regulujących kwestie bonusów przysługujących żołnierzom tej formacji, w tym wynagrodzenia za służbę.

Na razie są tylko projekty przygotowane przez MON. I tak: ochotnik za udział w jednym ćwiczeniu otrzyma ok. 94 zł, dodatkowo za gotowość do stawiania się na wezwanie dowódcy jednostki – 300 zł miesięcznie. Armia pokryje też m.in. koszt dojazdu, zapłaci za wyżywienie, umundurowanie żołnierza. Miesięcznie będzie on mógł zarobić ok. 500 zł.

Kiedy przepisy zostaną ostatecznie zaakceptowane? „Prace nad projektami dokumentów prawnych przebiegają zgodnie z zasadami obowiązującymi w legislacji" – odpowiada krótko ministerstwo.

– Informacja na temat zapisów do WOT jest bardzo słaba. Rozwiązaniem byłaby szeroka kampania o tej służbie – uważa Grzegorz Matyasik, przewodniczący stowarzyszenia Obrona Narodowa.

Jednak wojskowe komendy uzupełnień nie mają pieniędzy na takie akcje, chociaż na ich stronach internetowych są adnotacje o powstawaniu WOT.

Z informacji, które otrzymaliśmy w środę z resortu obrony, wynika, że przygotowuje on kampanię zachęcającą do wstąpienia do nowej formacji. „Niebawem zakończona zostanie faza przygotowań projektu. Planowane są różne formy informowania i promocji, które zostaną ujawnione po akceptacji projektu kampanii. Działania informacyjne i promocyjne mają objąć cały kraj, jednak w szczególności skierowane zostaną do 3 województw – podlaskiego, lubelskiego i podkarpackiego, w których powstaną pierwsze brygady OT" – twierdzą urzędnicy.

Na razie najświeższe informacje o tych wojskach można znaleźć na... Facebooku.

Do 2019 r. WOT mają liczyć 53 tys. żołnierzy. Docelowo kompanie tej formacji mają powstać w każdym powiecie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA