fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Siatkówka

Jesteśmy pewni siebie – może nawet za bardzo

AFP
O optymizmie, oddawaniu władzy w ręce siatkarzy i poziomie mistrzostw Europy opowiada Vital Heynen, selekcjoner reprezentacji Polski.
Zaczynają się mistrzostwa Europy, a już w październiku startuje turniej o Puchar Świata w Japonii. Zapowiada się bardzo intensywny okres?
Naprawdę intensywnie było latem, kiedy graliśmy w Lidze Narodów, lataliśmy po różnych kontynentach, a w sierpniu walczyliśmy o kwalifikację olimpijską. Teraz też czeka nas dużo meczów, a mistrzostwa Europy są wyzwaniem, z którym chcemy się zmierzyć. Patrzę optymistycznie w przyszłość, nie tak jak wielu ludzi w Polsce, którzy wciąż się martwią... Przed nami kolejny turniej, cieszę się na spotkania z ludźmi, na mecze.
Jest pan optymistą, bo cele udaje się realizować? Zdobył pan mistrzostwo świata, zapewnił udział w igrzyskach.
Jestem życiowym optymistą. Poza tym wierzę w moich zawodników od początku pracy z kadrą. Uśmiecham się, jak widzę, że ta wiara przenosi się na coraz więcej osób.
Pan jest optymistą, ale Polacy z natury niekoniecznie. A jak z pana zawodnikami?
Oni są optymistami, widzą, jak pracujemy. Pokazałem im, że warto mieć taką postawę, i wierzą w siebie, w naszą reprezentację, w swoje umiejętności. Wiedzą, że mogą być dobrzy. Być może jesteśmy zbyt pewni siebie, ale jak nie być, gdy widzimy, jak świetnie się prezentujemy?
A jakie są podstawy tej wiary?
Świetnie wyglądamy na treningach, a oprócz Bartka Kurka wszyscy byli i są zdrowi. Mamy dużo dobrych młodych zawodników, którzy ciągle się rozwijają i po prostu będą coraz lepsi. Wiem, że na mistrzostwach Europy zagramy dobrą siatkówkę. Na początku turnieju możemy się docierać, bo nie graliśmy sparingów i pierwsze mecze to będzie wejście w rytm.
Skąd decyzja o rezygnacji ze spotkań towarzyskich?
Zapytałem o to zawodników, bo staram się ich wciągnąć w podejmowanie decyzji w reprezentacji. Kilka miesięcy temu chcieliśmy się umówić na sparingi z Czechami, ale grzecznie nam podziękowali, bo stwierdzili, że wolą tylko potrenować. Zacząłem się zastanawiać, czy to nie jest dobra droga. Zapytałem siatkarzy, co sądzą o takim pomyśle, i powiedzieli, że może lepiej jednak nie grać, bo dzięki temu będziemy teraz bardziej głodni. Cieszymy się, że zaczynamy turniej.
Łatwo zrezygnować z pełnej kontroli i pytać siatkarzy o zdanie?
Przecież oni wiedzą bardzo dużo o sporcie i o sobie i bardzo wiele mogą pomóc.
Mówi pan, że dopiero trzeci rok pracy z kadrą ma być najlepszy.
W drugim roku zawodnicy zaczynają w pełni rozumieć, o co mi chodzi, a w trzecim poprawiają swoje możliwości. Na igrzyska pojedziemy gotowi.
Teraz jednak mistrzostwa Europy. Jak ocenia pan zmianę formatu? Zagrają 24 drużyny, będzie 1/8 finału.
Uważam, że w turnieju wystąpi zbyt wiele zespołów, a przez to zrobi się on za długi. Poza tym uważam, że w Europie nie ma 24 drużyn na odpowiednio wysokim poziomie.
To lato jest bardzo intensywne, a kolejne też się tak zapowiada. Pomiędzy nimi czeka was jeszcze ciężki sezon ligowy. Jak to może wpłynąć na formę fizyczną w perspektywie igrzysk?
Następne lato będzie bardzo łatwe. Mamy w planach tylko dwa turnieje: igrzyska olimpijskie i Ligę Narodów. Czuję się tak, jakbym w przyszłym roku miał mieć wolne.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA