fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Siatkówka

Zgubiony medal Mistrzostw Europy

W meczu z Turcją atakuje Zuzanna Efimienko-Młotkowska
Anadolu Agency
Polki przegrały w Ankarze z Włoszkami 0:3 mecz o brązowy medal mistrzostw Europy, ale czwartego miejsca nie muszą się wstydzić.

Włoszki to wicemistrzynie świata, zespół, który ma w swoim składzie kilka najlepszych zawodniczek ubiegłorocznego czempionatu. Między innymi atakującą Paolę Egonu, 20-letnią dziewczynę mającą nigeryjskie korzenie, która atakuje piłkę z pułapu nieosiągalnego dla wielu mężczyzn grających w naszej PlusLidze. Mają też inne świetne skrzydłowe, Miriam Syllę i Indre Sorokaite, do tego jedną z najlepszych libero na świecie Monicę de Genarro oraz solidne środkowe. I Ofelię Malinov, najlepszą rozgrywającą MŚ, która nic nie straciła na wartości.

Ale Polki już z nimi w tych mistrzostwach wygrały po dramatycznym widowisku w Łodzi i dzięki temu o awans do ćwierćfinału walczyły ze słabszą Hiszpanią, a później o strefę medalową z Niemkami.

Włoszki przestępowały do meczu z Polską o brązowy medal po sobotniej, półfinałowej porażce z Serbią. Nie wyglądały jednak na sfrustrowane. Po prostu robiły wszystko, by wrócić do domu z medalem. Nie zamierzały go dawać Polkom w prezencie.

Pierwsze dwa sety zagrały skutecznie, choć niewiele zabrakło, by w tym pierwszym górą były nasze siatkarki. Traciły wprawdzie już pięć punktów (12:17), ale odrobiły straty, doprowadziły do remisu (23:23) i kiedy zaświtała nadzieja na sukces, dwa kolejne punkty zdobyły Włoszki przy znaczącej pomocy Polek.

Trener Jacek Nawrocki nie eksperymentował, zaczął takim samym składem jak w sobotę półfinałowy mecz z Turcją. Rozgrywała Joanna Wołosz, na skrzydłach Malwina Smarzek-Godek, Magdalena Stysiak i Natalia Mędrzyk, na środku bloku Agnieszka Kąkolewska i Klaudia Alagierska, a na pozycji libero Maria Stenzel i Paulina Maj-Erwardt.

Ale to był inny mecz niż tamten wygrany w Łodzi. Serwisem nie postraszyliśmy tak Włoszek jak w Atlas Arenie, a skuteczność naszych strzelb, Smarzek-Godek i Stysiak, była niższa. Samym zaś sercem i ambicją nie da się wygrać z Włoszkami, nawet gdy popełniają błędy.

Drugi set (20:25) uciekł Polkom szybko. Chyba za szybko, biorąc pod uwagę stawkę tego spotkania. W trzecim znów było nieźle, tak jak w pierwszym. Polki prowadziły 13:10, ale kilka minut później Włoszki miały już punkt przewagi (15:16).

Atakująca nad naszym blokiem Egonu była bardzo trudną przeciwniczką. Walka trwała jednak do samego końca, a zwycięstwo znów było na wyciągnięcie ręki. Przy stanie 24:24 dwa ostatnie punkty zdobyły dla Włoszek: Sylla, córka emigrantów z Wybrzeża Kości Słoniowej, i Egonu szczęśliwym serwisem po siatce. Polkom tym razem trochę szczęścia zabrakło, ale czwarte miejsce i tak jest sukcesem. Trener Nawrocki skomentował to krótko: zabrakło doświadczenia.

Dzień wcześniej, w sobotni wieczór, stawką meczu z Turcją był awans do finału. Nadzieje, że Polska wygra i tak jak 16 lat temu zagra w Ankarze o złoto, była widoczna, choć chłodna ocena argumentów, jakimi dysponują dziś oba zespoły, świadczyła jednak na korzyść gospodarzy. Ale w 2003 roku w finale mistrzostw Europy też tak było, a zwycięstwo 3:0 odniosła drużyna Andrzeja Niemczyka. Mecz prowadził ten sam sędzia, Słowak Juraj Mokry, ale wynik był tym razem korzystny dla Turczynek, które wygrały pewnie 3:1.

W dwóch pierwszych setach Polki nie miały nic do powiedzenia, zostały rozbite serwisem rywalek. W trzecim, wysoko wygranym przez nasze siatkarki, obraz meczu zmienił się diametralnie i zaświtała nadzieja, że być może historia zatoczy koło. W połowie czwartego seta pociąg z nadziejami jednak szybko odjechał. Turcja nie dała sobie wydrzeć zasłużonego zwycięstwa.

A w niedzielnym finale biła się już o złoto z Serbkami, broniącymi tytułu mistrzyń Europy.

> Mecz o brązowy medal Polska – Włochy (23:25, 20:25, 24:26)

> Sobotni mecz półfinałowy Turcja – Polska 3:1 (25:17, 25:16, 14:25, 25:18) ?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA