fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Siatkówka

Wilfredo Leon już biało-czerwony

shutterstock
Reprezentacja trenuje w Spale. Przed Polakami długi sezon, a w nim najważniejszy punkt – kwalifikacje do przyszłorocznych igrzysk olimpijskich w Tokio.

Między majem a październikiem mistrzów świata czekają cztery turnieje, mnóstwo meczów, a do tego podróże, nawet między kontynentami. Nic dziwnego, że trener Vital Heynen zaprosił do Spały liczną grupę zawodników.

W zeszłym sezonie, kiedy szykował formę na mistrzostwa świata, miał ich na zgrupowaniach 21, teraz 26, w tym urodzonego na Kubie Wilfredo Leona, który wreszcie będzie mógł wystąpić w biało-czerwonych barwach.

Obok doświadczonych: Michała Kubiaka (bez którego selekcjoner nie wyobraża sobie składu i chciałby go mieć na zgrupowaniu nawet kontuzjowanego), Bartosza Kurka, Fabiana Drzyzgi czy Pawła Zatorskiego, są też młodzi – Marcin Komenda, Jan Firlej, Bartosz Kwolek czy dobrze znany już kibicom reprezentacji Jakub Kochanowski.

Jest też wracający do kadry po przerwie Karol Kłos. Między najmłodszymi a najstarszymi jest nawet dziesięć lat różnicy i ta grupa musi się ze sobą zgrać.

Finały PlusLigi skończyły się na początku maja i choć Vital Heynen twierdzi, że zawodnicy mieli wystarczająco dużo odpoczynku (on odpoczywał dwa dni), dla każdego przygotował indywidualny program.

Sezon jest długi i każdy ma dostać swoją szansę. Na turnieje Ligi Narodów nie będzie jeszcze gotowy Kurek, który pod koniec sezonu przeszedł operację pleców i w Spale wraca do sprawności. Ma być brany pod uwagę na turniej kwalifikacyjny do igrzysk olimpijskich w Gdańsku (9–11 sierpnia), bo to najważniejszy moment tego sezonu, a rywale są bardzo wymagający: Francja, Słowenia oraz Tunezja.

– Chcemy sprawę awansu załatwić przy pierwszej możliwej okazji, ale tego też chcą Francuzi i Słoweńcy. O Tunezji nie mówię, bo jeśli mamy z nimi przegrać, to lepiej nie jedźmy na igrzyska. Nikogo nie lekceważę, ale takie są realia. Oczywiście, jeśli nie wygramy pierwszego turnieju, to nie będzie koniec świata, pozostanie jeszcze druga szansa w styczniu – mówi „Rzeczpospolitej" kapitan reprezentacji Michał Kubiak.

Każdy ma dostać szansę, choćby dlatego, że Vital Heynen nie chce nikogo przeciążać, a zdrowie zawodników stawia na pierwszym miejscu. Dlatego, jak twierdzi, każdy ma na tym etapie swoją ścieżkę przygotowań.

Zajęcia odbywają się trzy razy dziennie, ale jedni ćwiczą mocniej, a inni obciążenia mają mniejsze. Selekcjoner podkreśla też, że zmiany w składzie nie oznaczają zwolnienia z obowiązku wygrywania każdego meczu.

Kadrę na najważniejszy w tym sezonie turniej kwalifikacyjny trener wybierze po spotkaniach Ligi Narodów, ale jeśli wszyscy będą zdrowi, to ciężko wyobrazić sobie, by zabrakło którejś z największych gwiazd.

Inaczej może być w mistrzostwach Europy oraz Pucharze Świata, zwłaszcza że finał tej pierwszej imprezy od inauguracji drugiej dzielą raptem dwa dni, a Puchar rozgrywany jest w Japonii. Jeśli Polacy będą walczyć o medal ME, to dotarcie na miejsce będzie wyzwaniem logistycznym i być może w Pucharze Świata zagrają mniej doświadczeni zawodnicy.

Na razie jest bardzo wiele niewiadomych, jak choćby forma Wilfredo Leona i jego wpływ na drużynę. To znakomity siatkarz, ale wszyscy podkreślają, że wchodzi do zespołu na takich samych prawach jak reszta, a Heynen deklaruje, że specjalnej przemowy z tej okazji nie przygotowywał.

Rok temu Leon trenował przez kilka dni w Zakopanem i tam poznał część kolegów. Teraz po prostu przyjechał do siebie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA