fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Siatkówka

Finał PlusLigi. Więcej energii miał Jastrzębski Węgiel

fot. Piotr Sumara - PLS
Rywalizacja o mistrzostwo Polski zaczęła się od lekkiego trzęsienia ziemi. Jastrzębski Węgiel pokonał ZAKSĘ 3:1 i objął prowadzenie w finale, który toczy się do dwóch zwycięstw.

Podział ról przed finałem był jasny. Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle była stawiana w roli faworyta i ciężko, żeby było inaczej, skoro przegrała w tym sezonie ledwie kilka razy. Jastrzębski Węgiel miał swoje atuty, m.in. wyrównany skład, z długą i mocną ławką rezerwowych, ale to gracze ZAKSY mieli bogatsze doświadczenie, wyniesione z wielu meczów o najwyższą stawkę. Jastrzębski Węgiel ostatni raz o złoty medal mistrzostw Polski bił się 11 lat temu, w zupełnie innym składzie. Do ostatnich chwil nie było wiadomo, czy w ZAKSIE zagra kontuzjowany Paweł Zatorski. Mecz na pozycji libero zaczął Adrian Staszewski, ale reprezentant Polski był na ławce rezerwowych.

Początek spotkania zdawał się potwierdzać ten scenariusz. Gospodarzom wychodziło wszystko, każda trudna piłka, spadała po stronie Jastrzębia, a rywale popełniali proste błędy. Lukas Kampa momentami wystawiał bardzo niedokładnie, a nieustannie mylił się najskuteczniejszy w drużynie Mohammed Al Hachdadi. Pierwszego seta gospodarze wygrali bardzo łatwo 25:16. W drugim gra zawodników Andrei Gardiniego ciągle nie wyglądała dobrze, ale nie pozwolili rywalom zbudować bezpiecznej przewagi, a kiedy na boisku pojawił się rezerwowy atakujący Jakub Bucki, to zyskali wiatr w żagle.

Niespodziewanie role się odwróciły. Im lepiej grała drużyna Jastrzębskiego Węgla, tym więcej niewymuszonych błędów popełniali gospodarze. W ataku mylili się Aleksander Śliwka, Kamil Semeniuk i Łukasz Kaczmarek. Po dwóch setach w meczu był remis, a w kolejnej partii gra gospodarzy tak bardzo się rozsypała, że trener Grbić dokonał aż sześciu zmian. Na boisko wszedł Zatorski, a na moment pojawił się też Piotr Łukasik, który długo leczył kontuzję. Nic to nie dało i set skończył się wynikiem 19:25.

Gracze Gardiniego zaczęli się cieszyć, a gospodarze stali się spięci. Grbić brał przerwy na żądanie i próbował odwrócić uwagę swoich zawodników od wyniku powtarzając, że wynik 12:18 to tylko konsekwencja tego, co robią na parkiecie. Prawie udało się odrobić straty, w pewnym momencie zrobiło się 18:19, ale Semeniuk został zablokowany. Za chwilę dwa błędy w przyjęciu zagrywki popełnił Zatorski, a Bucki skutecznie zaatakował. Ostatni punkt zdobył Tomasz Fornal i niespodzianka stała się faktem.

Finał siatkarskiej PlusLigi - 1. mecz

Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle - Jastrzębski Węgiel 1:3 (25:16, 23:25, 19:25, 21:25)

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA