fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Siatkówka

Stephane Antiga: Pierwszy raz krzyczałem na kobiety

Fotorzepa/ Marian Zubrzycki
Rozmowa ze Stephanem Antigą - trenerem siatkarek Developres SkyRes Rzeszów.

„Rzeczpospolita”: Jak pan sobie radzi w czasie epidemii jako trener? Sezon został odwołany, kontaktować się można tylko przez media społecznościowe.

Stephane Antiga: Dziewczyny mają rozpisany plan treningowy. Nie są to jakieś ciężkie, wymagające ćwiczenia, chodzi przede wszystkim o to, by miały aktywność fizyczną. Rozmawiam z siatkarkami, chociaż nie wszystkie są w Rzeszowie. Kontaktuję się ze sztabem, zarządem klubu, bo jesteśmy w trakcie budowania zespołu na przyszły sezon. Analizujemy kandydatury, patrzymy w statystyki, rozmawiamy z menedżerami.

Jak teraz można sprawdzić zawodniczki, wybrać te właściwe, skoro nikt nie gra, nie można zobaczyć w jakiej jest formie?

Tutaj się nic nie zmieniło. To ciągle oglądanie statystyk, meczów. Akurat w tym aspekcie epidemia nie wpłynęła na naszą pracę. Mamy  na pewno więcej czasu na odpowiednie analizy, bo nie gramy meczów.

Codziennie robicie spotkania ze sztabem?

Jestem w kontakcie z asystentem, statystykiem, ale też trenerem przygotowania fizycznego. Zastanawiamy się nad planem przygotowań do przyszłego sezonu, myślimy, kiedy powinniśmy go zacząć. Tutaj wiele zależy od tego, kiedy siłownie i sale fitness zostaną otwarte. Rozmawiam z dyrektorem sportowym, prezesem, właścicielem klubu. Bardzo często kontaktuję się z kapitanem Jeleną Blagojević.

Udaje się zebrać całą drużynę na spotkania, czy są to indywidualne rozmowy?

Rozmawiamy indywidualnie. Oczywiście, mamy swoją drużynową grupę w mediach społecznościowych, ale teraz jest nieaktywna. Jest dość daleko do startu sezonu i kontaktujemy się po to, żeby kontrolować zawodniczki. Ja też dbam o siebie. Jeżdżę na rowerze, chodzę na spacery, oczywiście z zachowaniem wszelkich zasad ostrożności.

Przygotowania do nowego sezonu powinny być dłuższe z powodu tej przerwy i obniżenia formy?

Te przygotowania na pewno powinny trwać dłużej niż poprzednie. Rok temu nasz okres przygotowawczy był bardzo udany, zagraliśmy dobre sparingi. Dzięki temu dobrze zaczęliśmy sezon.

Dzień treningów więcej za dzień przerwy?

To tak nie działa, a wiele będzie zależało od tego, kiedy będzie można zacząć ćwiczyć na siłowniach. Będą pomagać też ćwiczenia na świeżym powietrzu: granie w tenisa, bieganie, jazda na rowerze, nawet siatkówka plażowa. To są takie rodzaje aktywności, które wykonuje się nawet w czasie wolnym. Musimy jednak czekać na decyzje władze państwowych. Kiedy będziemy je znali, to wtedy dokładnie będzie można przewidzieć, jak długie będą przygotowania. Na razie jest zbyt wcześnie.

Tęskni pan za siatkówką, ogląda mecze, robi głębsze analizy?

Najwięcej było tego na początku kwarantanny. Dużo czasu poświęciliśmy na analizę naszych występów, zwracaliśmy uwagę na szczegóły. Patrzyliśmy, jak działały w meczach nasze kombinacje. Nie oglądam spotkań z przeszłości, żeby powspominać. Teraz przestawiliśmy pracę bardziej na analizowanie kandydatek do drużyny na nowy sezon. Skupiam się na rynku transferowym. Brakuje mi siatkówki, naszej drużyny, bo bardzo przyjemnie nam się pracowało, ze wspaniałą grupą ludzi.

Kontaktuje się pan z przyjaciółmi z Francji, jak tam wygląda sytuacja siatkówki?

Wygląda to bardzo podobnie. Sport jest w takiej samej sytuacji, nikt nie gra i nikt nie wie, jak to będzie wyglądało.

Rosja grała dużo dłużej.

Wszystko zależy od rozwoju epidemii. Rosja nie miała tak wiele osób zakażonych, dlatego grali dłużej. W Polsce zatrzymaliśmy się wcześniej. Ze sportowego punktu widzenia szkoda, ale to było najlepsze dla zdrowia publicznego.

W każdej pracy podejmuje pan nowe wyzwanie: kadra Polski, kluby męskie, Kanada, teraz drużyna kobieca i wszędzie odnosi pan sukcesy. Jak się panu udaje tak łatwo zaadaptować?

Może dlatego, że jestem elastyczny? Lubię nowe wyzwania. To okazja do pracy, do nauki, co bardzo lubię - nawet, jeśli czasem to nie są komfortowe warunki i byłoby się czego bać na pierwszy rzut oka. W Kanadzie też pracowało mi się przyjemnie, chociaż warunki do treningu nie były komfortowe. Lubiłem tamtejszą kulturę. Teraz podobnie jest z dziewczynami. To coś nowego i dlatego musiałem ciężej pracować. To wymagało ode mnie cierpliwości. Zresztą, nawet, jeśli zostaję w tym samym klubie, to kolejne sezony różnią się od siebie. Nie można kalkować swoich metod.

Zmieniają się zawodnicy, dochodzą nowe charaktery?

Nowi zawodnicy, nowe zależności w drużynie, inaczej jest ona ułożona, inaczej zbalansowana, inaczej układają się relacje. W tym sezonie mieliśmy wiele doświadczonych zawodniczek, w przyszłym sezonie skład pewnie będzie młodszy. Zawodniczki będą miały inny poziom umiejętności technicznych, co spowoduje inny rodzaj pracy. Jako trener musisz ocenić, co będzie najlepsze dla twojego zespołu. Jeśli coś zadziała w jednym sezonie, to nie znaczy, że sprawdzi się w kolejnym. Są pewne kluczowe metody, które są bardzo ważne, ale w pozostałych aspektach musisz być elastyczny.

Trenowanie kobiet jest trudniejsze niż prowadzenie mężczyzn?

Nie tyle trudniejsze, co po prostu inne i wymaga innych umiejętności. Bardzo mi się to jednak podoba.

Trzeba być ostrożniejszym w doborze ćwiczeń?

Nie ma różnicy, po prostu nie chcę monotonii w ćwiczeniach. Identyfikuję obszary, które trzeba poprawiać i do tego dostosowuję ćwiczenia, urozmaicam je. Kobiety wykonują mniej kombinacji, zwłaszcza ze środkowymi bloku, akcje są trochę dłuższe. Do tego trzeba dostosować ćwiczenie formy fizycznej.

Dłuższe akcje w trakcie meczów spowodowały, że zaczął pan inaczej patrzeć na siatkówkę?

To nie zmieniło mojej filozofii. Dostosowałem swoje metody przygotowań fizycznych. Podczas treningu chcę odwzorować sytuacje meczowe, dlatego podczas zajęć daję mniej przerw na odpoczynek niż podczas pracy z mężczyznami, bo mecze kobiece tak wyglądają. Poświęcam też więcej uwagi piłkom podbitym po atakach, bo w kobiecej siatkówce jest więcej takich akcji niż u mężczyzn. Koncentruję się też na wypracowaniu dobrych decyzji rozgrywających i dobrych taktycznie uderzeń atakujących zawodniczek.

Pan się wydaje bardzo spokojnym człowiekiem, ale czasem emocje w meczu mogą być wysokie. Trzeba się gryźć w język?

Mieliśmy dość dobry sezon, więc nie musiałem reagować ostro w trakcie meczów. Pamiętam jeden taki pojedynek na początku sezonu, gdzie zaczęliśmy bardzo źle. Nie znałem jeszcze dobrze moich zawodniczek i próbowałem różnych sposobów komunikacji, reagowania. Chciałem dowiedzieć się, jak pomóc im odpowiednio zareagować w trakcie meczu. To może był pierwszy raz, kiedy krzyczałem na kobiety. Podobnie jest z mężczyznami. Musisz dobrze znać swój zespół, żeby wiedzieć, co najlepiej na zawodników działa w trakcie treningów, meczów, w szatni. Oczywiście z kobietami, nie używam tych samych słów i pomysłów.

Przed podjęciem pracy oglądał pan wiele meczów kobiecych. Czego się pan chciał dowiedzieć?

Chciałem zobaczyć kobiecą siatkówkę w Polsce i porównać ją z najlepszymi drużynami z Turcji czy Włoch. Czym gra drużyn ligowych będzie się też różniła od najlepszych reprezentacji. Próbowałem sobie wyobrazić, co można zrobić, jak pracować. Analizowałem ostatnie mecze Developresu z poprzedniego sezonu i przyglądałem się pozycjom zawodniczek w obronie, jakości serwisu, umiejętnościom technicznym, taktycznym. Patrzyłem na technikę przyjęcia piłki: czy tutaj są różnice między kobietami i mężczyznami, czy atakują w dobrym momencie, jak działa blok, czy dziewczyny sobie pomagają? Przyglądałem się, co robią najlepiej, a nad czym trzeba pracować. Oglądałem mecze, rozmawiałem z trenerami – w ten sposób budowałem swoją filozofię i planowałem pracę.

Rozmawiał: Łukasz Majchrzyk

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA