fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Siatkówka

Eliminacje do igrzysk: Nie wolno kusić losu

Wilfredo Leon pierwszy raz zagra w reprezentacji Polski w meczach o wielką stawkę
reporter/ Marek Lasy
Od piątku w Gdańsku olimpijskie eliminacje siatkarzy. Faworytami turnieju są Polacy, aktualni mistrzowie świata. ?Rywalami groźni Francuzi, a oprócz nich Słoweńcy i Tunezyjczycy. Do igrzysk w Tokio awansuje tylko jeden zespół.

W trójmiejskiej Ergo Arenie jedno potknięcie może odebrać olimpijską kwalifikację. Oby to nie spotkało Polaków, bo wtedy zostanie im tylko druga i zarazem ostatnia szansa w styczniu przyszłego roku, w kwalifikacjach kontynentalnych z udziałem ośmiu europejskich drużyn zajmujących najwyższe miejsca w rankingu Europejskiej Konfederacji Piłki Siatkowej (CEV).

Francuzi, nasz najgroźniejszy rywal, na razie narzekają na terminarz faworyzujący gospodarzy. Ich trener Laurent Tillie mówi wprost, że jest niesportowy. Chodzi mu o to, że pierwszy mecz Trójkolorowi rozegrają ze Słowenią w piątek wieczorem, a w sobotę o 15 rozpocznie się ich spotkanie z Polską.

Michał Kubiak, kapitan naszego zespołu, odpowiada krótko. – Zapłaciliśmy za prawa do organizacji tych zawodów duże pieniądze, mamy więc prawo skorzystać z pewnych przywilejów, na które zezwala światowa federacja.

Francuzi przyjechali do Gdańska w najmocniejszym składzie, z Earvinem Ngapethem, Benjaminem Toniuttim czy Jenią Grebennikowem, i z wielkim apetytem na sukces.

Są w dobrej formie, co pokazały ostatnie mecze towarzyskie z USA (3:1 i 3:0 dla Francji), a z Polakami na ogół radzili sobie dobrze. – Na mistrzostwach świata bronili od nas lepiej, mając coraz lepszy blok. Ich atutem jest z pewnością doświadczenie – mówił „Rzeczpospolitej" Michał Mieszko Gogol, asystent trenera Vitala Heynena.

Polacy są bardzo zmotywowani, by awans wywalczyć już w pierwszym podejściu i w styczniu nie grać już w turnieju ostatniej szansy z nożem na gardle. Historia świadczy, że to słuszne podejście.

Kwalifikację do igrzysk w Atenach (2004), Pekinie (2008) i Rio de Janeiro (2016) nasi siatkarze zdobywali dopiero w takich właśnie turniejach. Do Aten i Pekinu polecieli przez Porto, a na igrzyska do Brazylii po turniejach w Berlinie i Japonii. Niewiele brakowało, by drogę na igrzyska zamknęli nam wtedy Niemcy prowadzeni przez Heynena (w Berlinie mieli meczbola w czwartym secie i piłkę w górze, ale przegrali 26:28, i tie-break 14:16). Polacy przepustki olimpijskie zdobyli ostatecznie kilka miesięcy później w Japonii, ale z Rio wrócili bez medalu i Stephane Antiga stracił pracę.

Heynen zaczął ją tak jak Francuz, od mistrzostwa świata, ale w turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk poprowadzi Polaków po raz pierwszy. Belg od początku mówi, że jego marzeniem jest olimpijski medal w Tokio. Najpierw jednak trzeba się tam dostać. Dlatego turniej w Gdańsku jest najważniejszy, szczególnie w sytuacji, gdy Puchar Świata, który zostanie rozegrany w październiku w Japonii, nie daje już olimpijskich przepustek.

Belg, tak jak przed rokiem, najpierw dokonał więc przeglądu wojsk w Lidze Narodów, a później postawił na określoną grupę zawodników. W lipcu wyjechał z Chicago, gdzie zmiennicy grali o medal w finałowym turnieju Ligi Narodów, by jak najszybciej wrócić do Zakopanego, gdzie trenowali jego wybrańcy. Odezwały się wówczas głosy krytyki, ale on stwierdził, że żałuje tylko jednego: że nie wrócił szybciej.

Szybko natomiast pożegnał się z tymi, którzy nie pasowali mu do koncepcji (atakujący Łukasz Kaczmarek i znakomicie grający w Chicago przyjmujący Bartosz Bednorz), zrezygnował nawet z bardzo dobrego środkowego Jakuba Kochanowskiego, gdy okazało się, że ma on drobne problemy zdrowotne.

Ważnym zadaniem dla Heynena było też wkomponowanie do składu mistrzów świata Wilfredo Leona, który od 24 lipca może już występować w naszej reprezentacji. Kubańczyk z polskim paszportem zagrał więc w dwóch meczach towarzyskich z Holandią oraz w Memoriale Huberta Wagnera. Polacy po zaciętym meczu przegrali w Krakowie z Brazylią, w barwach której gra inny Kubańczyk Joandry Leal, podobnie jak Leon wicemistrz świata z 2010 roku. I to Leala wybrano na najlepszego zawodnika Memoriału Wagnera.

Ale nie ma wątpliwości, że z Leona nasza reprezentacja będzie miała wielki pożytek. Powinien tylko ustabilizować morderczy serwis, którym rozstrzeliwuje rywali, i zacząć atakować tak, jak robił to przez kilka lat w Kazaniu czy ostatnio w Perugii.

W Ergo Arenie Leon może nam bardzo pomóc, ale do sukcesu potrzebna jest dobra forma całej ekipy. – Jestem spokojny o wynik. Myślę, że Francuzi trochę pokrzyczą, ale na boisku przyjdzie taki moment, kiedy położą uszy po sobie. Jeśli jednak ich as Ngapeth zagra kolejny mecz życia, to mogą być duże emocje – mówi „Rz" Ryszard Bosek, były trener kadry, a w latach 70. mistrz świata i złoty medalista olimpijski w drużynie Huberta Wagnera.

A przy okazji radzi, by uważać na Słoweńców, którzy nie mają nic do stracenia, a grać w siatkówkę potrafią. Większość z nich ma spore doświadczenie wyniesione z ligi włoskiej, co nie jest bez znaczenia, biorąc pod uwagę jej wysoki poziom.

Przed igrzyskami w Tokio nie wolno kusić losu, trzeba wywalczyć olimpijski awans już teraz i w niedzielę otworzyć butelkę szampana.

turniej w Gdańsku

Skład Polaków

Rozgrywający: Fabian Drzyzga, Grzegorz Łomacz.
Atakujący: Dawid Konarski, ?Maciej Muzaj.
Przyjmujący: Michał Kubiak, ?Artur Szalpuk, Aleksander Śliwka, Bartosz Kwolek, Wilfredo Leon.
Środkowi: Karol Kłos, Piotr Nowakowski, Mateusz Bieniek.
Libero: Paweł Zatorski, ?Damian Wojtaszek.

Program

Piątek: Polska – Tunezja (17.00); Francja – Słowenia (20.30)
Sobota: Polska – Francja (15.00); Słowenia – Tunezja (18.30)
Niedziela: Francja – Tunezja (12.00); Polska – Słowenia (15.00)

Transmisje w TVP 1, ?TVP Sport i Polsacie Sport

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA