fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Siatkówka

Wojownicy na poligonie

Fotorzepa/ Marian Zubrzycki
W piątek w Lipsku rozpocznie się ostatni turniej fazy interkontynentalnej Ligi Narodów z udziałem polskich siatkarzy. Zagramy z Japonią, Niemcami i Portugalią.

Do Chicago, gdzie w dniach 10–14 lipca odbędzie się Final Six tych rozgrywek, poleci pięć zespołów. Szóstym będą gospodarze, siatkarze USA, którzy na razie zajmują w tabeli siódme miejsce, mając podobnie jak ósma Kanada tylko o jedno zwycięstwo mniej od Polaków.

Liga Narodów w fazie interkontynentalnej to jeden wielki poligon, stąd zaskakujące wyniki i nie zawsze najlepsza forma potentatów, którzy często grają w niespodziewanych składach.

Tak było też w ubiegłym roku przed mistrzostwami świata. Manewry na poligonie były ciekawe, a Vital Heynen, trener naszych siatkarzy, cierpliwie szukał tych, którzy wygrali mu później mistrzowski turniej we Włoszech.

– Tym razem też nikt nie wie, co wymyśli Heynen, ale po tym, czego dokonał w ubiegłym roku, zasłużył na zaufanie. Do końca będzie szukał pierwszego atakującego, bo na wracającego po kontuzji Bartosza Kurka na razie nie może liczyć. Nie wykluczam zaskakujących rozwiązań, gdy przyjdzie grać kwalifikacje do igrzysk – mówi „Rzeczpospolitej" Ryszard Bosek, mistrz olimpijski i mistrz świata w złotej drużynie Jerzego Huberta Wagnera.

Na razie liderem Ligi Narodów jest Brazylia, która wyprzedza Iran, Francję i Rosję. Nasi siatkarze są na szóstym miejscu, za Włochami, z taką samą liczbą zwycięstw. Oba zespoły wygrały po osiem spotkań i przegrały po cztery. Więcej punktów mają jednak Włosi (25–21), ale o miejscu w tabeli i awansie do Final Six decydują zwycięstwa. Dlatego w Lipsku nasi siatkarze muszą wygrywać. Najpierw z Japonią (10. miejsce w tabeli) , później z Niemcami (14.) i na koniec z Portugalią (15.).

Podobny cel mają rywalizujący z Polakami Włosi, którzy w nadchodzący weekend zmierzą się w Brazylii z Kanadą, Francją i gospodarzami. Wygląda na to, że czeka ich trudniejsze zadanie.

W Lipsku w każdym z meczów faworytami będą Polacy.Heynen wciąż zmienia skład, ale jego zespół wygrywa, w ostatnim turnieju trzy mecze kończył zwycięsko w pięciu setach. Tak jak przed laty siatkarze Wagnera, gdy wygrywali mistrzostwa świata w Meksyku (1974) oraz igrzyska w Montrealu (1976).

Nie brakuje jednak głosów, że Heynen wcale nie chce lecieć do Chicago, by walczyć o zwycięstwo w Lidze Narodów, wolałby spokojnie przygotować się do kwalifikacji olimpijskich w Gdańsku (9–11 sierpnia), ale to chyba tylko plotka, bo Belg nie zrezygnuje łatwo z takiego sprawdzianu dla swoich wojowników, jakim jest Final Six Ligi Narodów.

Jeśli się nie uda, to trudno, Heynen ma wariant B, pod koniec lipca Polacy zagrają w Krakowie w Memoriale Jerzego Huberta Wagnera, już z Wilfredo Leonem. Kubańczyk z polskim paszportem, choć uważany jest za jednego z najlepszych siatkarzy na świecie, najpierw musi wywalczyć sobie miejsce w podstawowym składzie. Tak powiedział w jednym z wywiadów nasz rozgrywający Fabian Drzyzga. I raczej nie żartował.

W Ergo Arenie o igrzyska Polacy rywalizować będą ze Słowenią, Tunezją i najgroźniejszą Francją. Kwalifikację do Tokio wywalczy tylko jeden zespół, nic więc dziwnego, że ten właśnie turniej jest priorytetowy w tym sezonie, choć później rozegrane zostaną jeszcze mistrzostwa Europy i Puchar Świata.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA