fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Siatkówka

Tytuł na pożegnanie

Radość siatkarzy Onico Warszawa podczas półfinałowego meczu z Jastrzębskim Węglem. Od lewej: Antoine Brizard, Nikołaj Penczew i Damian Wojtaszek
PAP
Finałowe mecze PlusLigi, w których ZAKSA zmierzy się z ONICO Warszawa, nie mają faworyta, ale to siatkarze z Kędzierzyna-Koźla są w lepszej sytuacji.

Po pierwsze dlatego, że zaczynają u siebie i trzeci mecz znów zagrają w domu, a także piąty, jeśli do niego dojdzie. Po drugie, nie mają takich problemów zdrowotnych jak ONICO, które po kontuzjach Bartosza Kurka i Bartosza Kwolka zdecydowało się skorzystać z kontrowersyjnego zapisu w sprawie tzw. transferu medycznego i zakontraktować od półfinałów Macieja Muzaja z Trefla Gdańsk. Od przyszłego sezonu Muzaj grać będzie w Surgucie (Rosja), a medal mistrzostw Polski odbierze jako zawodnik ONICO. Co najmniej dziwny to przepis, bez wątpienia wymagający zmian.

Nie zmniejsza to jednak podziwu dla warszawskiego zespołu prowadzonego przez Stephane'a Antigę, który już od kilku miesięcy wie, że klub nie przedłuży z nim umowy. Tak więc z trenerem, który szukać będzie zatrudnienia, i bez podstawowych graczy ONICO walczy o mistrzowski tytuł.

I wcale nie jest w tej walce bez szans. Mając Muzaja w składzie, Antiga może korzystać ze swojego najlepszego środkowego, Kanadyjczyka Grahama Vigrassa. Jeśli jednak na boisku zostaje inny Kanadyjczyk, atakujący Sharone Vernon-Evans (wcześniej zmiennik Kurka), a to jest pierwsza opcja Antigi, wówczas zgodnie z obowiązującymi przepisami o limicie obcokrajowców na boisku (może ich być tylko trzech) Vigrass stanie w kwadracie dla rezerwowych.

Na szczęście pozostali środkowi, Andrzej Wrona i Jan Nowakowski, radzą sobie bardzo dobrze, co pokazali w półfinałowych meczach z Jastrzębskim Węglem. A wprost rewelacyjnie w tej konfrontacji, szczególnie w trzecim, decydującym o awansie spotkaniu, spisywał się mierzący 208 cm przyjmujący Piotr Łukasik. W parze z Bułgarem Niko Penczewem walnie przyczynili się do sukcesu ONICO. Na nich, na trójce wspomnianych wcześniej środkowych, francuskim rozgrywającym Antoine Brizardzie i polskim libero Damianie Wojtaszku opiera się siła warszawskiego zespołu, który w finałowych meczach prowadzi jeszcze Antiga. Później zastąpi go inny były trener reprezentacji Polski, Andrea Anastasi. Ale wcześniej Włoch popatrzy sobie, jak w finałowych bojach z ONICO poradzi sobie Andrea Gardini, jego przyjaciel i były asystent z czasów, gdy razem prowadzili naszą kadrę.

– Wszyscy grają, lecz i tak wygrywa ZAKSA – powiedział w jednym z ostatnich wywiadów jej atakujący Łukasz Kaczmarek. Nie do końca tak jest, bo przed rokiem ZAKSA w finale przegrała ze Skrą Bełchatów. Wcześniej rzeczywiście wygrywała dwukrotnie pod wodzą Ferdinando De Giorgiego.

ZAKSA tradycyjnie zdominowała sezon zasadniczy PlusLigi, zdobyła Puchar Polski, ale w półfinale niewiele brakowało, by przegrała z rewelacją rozgrywek Aluronem Virtu Wartą Zawiercie. Po porażce w pierwszym meczu u siebie ZAKSA przegrała też dwa pierwsze sety w rewanżu i była nad przepaścią. Jakim cudem w nią nie spadła, trzeba pytać zawodników Aluronu, którzy chyba wystraszyli się sensacyjnej wygranej. W trzecim, decydującym meczu, w Kędzierzynie-Koźlu, w dużej mierze rozbroił ich Belg Sam Deroo, czołowa postać ZAKSY.

Mimo porażki wielkie brawa dla Aluronu i australijskiego trenera Marka Lebedeva, który niedawno postawił na nogi Jastrzębski Węgiel. Teraz niewiele zabrakło, by awansował do finału z drużyną, którą jeszcze dwa lata temu znali nieliczni. A w meczu o trzecie miejsce i brązowy medal będzie miał okazję poczuć smak sportowej zemsty, jeśli zrzuci z podium Jastrzębski Węgiel, byłego pracodawcę.

Ale oczy siatkarskiej Polski skupione będą na finałowej rywalizacji ZAKSY z ONICO. Pierwszy mecz w Kędzierzynie-Koźlu już w sobotę, drugi w najbliższą środę w Warszawie. I tak do trzech zwycięstw jednej z drużyn.

Nieznacznym faworytem jest ZAKSA, która w każdej formacji ma bardzo mocne ogniwa, zaczynając od francuskiego rozgrywającego Benjamina Toniuttiego, przez naszych mistrzów świata Pawła Zatorskiego (libero), Mateusza Bieńka (środkowy), Aleksandra Śliwkę i Belga Sama Deroo (obaj przyjmujący), a na atakującym Łukaszu Kaczmarku kończąc. Tego ostatniego stać na więcej niż w półfinałowej rywalizacji z Zawierciem. Są jeszcze środkowy Łukasz Wiśniewski i przyjmujący Rafał Szymura, którzy potrafią drużynie dać bardzo wiele.

A jeśli potwierdzą się pogłoski, że Gardini podobnie jak Antiga zmieni klub, to Włoch motywację będzie miał podobną jak Francuz: zdobyć tytuł na pożegnanie.

Pierwszy mecz: 27 kwietnia, 14.45 (Polsat Sport), Kędzierzyn-Koźle


Drugi mecz: 1 maja, 20.30 (Polsat Sport), Warszawa


Trzeci mecz: 4 maja, 17.30 (Polsat Sport), Kędzierzyn-Koźle


Ewentualny czwarty mecz: 8 maja, Warszawa


Ewentualny piąty mecz: 11 maja, Kędzierzyn-Koźle

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA