fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Siatkówka

Finał PlusLigi: Między nami Włochami

Pierwszy mecz finału sprzed roku. Blokuje ZAKSA – Dawid Konarski (z lewej) i Łukasz Wiśniewski
Marian Zubrzycki
Finał ZAKSA – Skra nie jest zaskoczeniem. Przed rokiem lepsi byli siatkarze z Kędzierzyna-Koźla, teraz Bełchatów ma szansę na rewanż.

Jeśli lider i drugi zespół sezonu zasadniczego spotykają się w finale rozgrywek, jest to potwierdzenie ich sportowej klasy. Ale w półfinałach PlusLigi faworyci nie mieli lekkiego życia. Wszystkie cztery mecze kończyły się tie-breakami. ZAKSA pokonała dwukrotnie AZS Indykpol Olsztyn, a Skra równie ciężkie boje toczyła z Treflem Gdańsk. Z czwórki włoskich trenerów prowadzących najlepsze polskie drużyny górą byli Andrea Gardini (ZAKSA) i Robert Piazza (Skra).

– Mamy rachunki do wyrównania – mówi środkowy Skry Karol Kłos i nie są to słowa bez pokrycia. Przez lata hegemonem na siatkarskim rynku w Polsce była Skra, ośmiokrotny mistrz kraju. Bełchatowianie z Mariuszem Wlazłym rządzili niepodzielnie, liczyli się też poważnie w międzynarodowej rywalizacji. Później do głosu doszła Asseco Resovia, a po niej ZAKSA prowadzona przez Ferdinado De Giorgiego. Ale gdy „Fefe” został (na krótko) trenerem reprezentacji Polski zastanawiano się, jak siatkarze z Kędzierzyna-Koźla poradzą sobie bez niego.

Okazało się, że Andrea Gardini, znakomity przed laty włoski środkowy, a później asystent Andrei Anastasiego, gdy ten prowadził naszą drużynę narodową, dał sobie radę bez problemów. Po finale PlusLigi ZAKSA leci do Kazania na prestiżowy Final Four Ligi Mistrzów i zapowiada miłe niespodzianki.

Tam jednak faworytem nie będzie, akcje Zenitu czy włoskich zespołów (Sir Safety Pergia i Civitanova) stoją wyżej. Ale w finale PlusLigi, chociażby z uwagi na zwycięstwa w ostatnich dwóch sezonach, chyba tak.

Uśmiech trenera

Siła zespołu z Kędzierzyna Koźla dalej opiera się wyrównanym składzie, w którym kluczowe postacie to francuski rozgrywający Benjamin Toniutti, belgijski przyjmujący Sam Deroo oraz nasz reprezentacyjny libero Paweł Zatorski. Znakomicie uzupełnia go para środkowych, Mateusz Bieniek i Łukasz Wiśniewski, drugi przyjmujący Rafał Buszek oraz atakujący z Portoryko, Maurice Torres.

Dobrym duchem tej drużyny jest też Gardini. De Giorgi trzymał wszystko twardą ręką, Gardini daje zawodnikom więcej luzu, ale podobnie jak poprzednik i dobry kolega wie, kiedy przykręcić śrubę. Najczęściej jednak na jego twarzy widzimy uśmiech, a mowa ciała po nieudanych akcjach wyraża zawsze to samo: nic się nie stało.

Doskonałym fachowcem jest też Roberto Piazza, szkoleniowiec Skry. Włoch zawsze może liczyć na Mariusza Wlazłego (jak długo jeszcze?) i reprezentacyjnego rozgrywającego Grzegorza Łomacza. Bardzo dobry sezon ma przyjmujący Bartosz Bednorz (też kadrowicz), ale gwiazdą niewątpliwie jest serbski środkowy Srećko Lisinać (obaj w przyszłym sezonie przenoszą się do ligi włoskiej). Solidnym uzupełnieniem są reprezentant Iranu Ebadipour, Bułgar Nikołaj Penczew, Karol Kłos (zrezygnował w tym sezonie z występów w reprezentacji Polski) oraz „elektryczny” libero Kacper Piechocki.

Skrę stać na zwycięstwa z ZAKSĄ, ale równiej grają jednak siatkarze z Kędzierzyna-Koźla. Ale środkowy Mateusz Bieniek ostrzega: – Jeśli zagramy tam jak z Olsztynem, to ze Skrą przegramy!

Roberto Piazza przypomina, że w meczu o Superpuchar oraz spotkaniu kończącym rundę zasadniczą górą była Skra. – Przegraliśmy tylko raz. Dużo będzie zależeć od pierwszego spotkania w Bełchatowie. Musimy rozstrzygnąć je na swoją korzyść – mówi włoski szkoleniowiec.

Dla obu drużyn to 11. finał. Siatkarze z Kędzierzyna-Koźla siedmiokrotnie stawali na najwyższym stopniu podium, cztery razy zajmowali drugie miejsce. Skra ma na koncie 14 medali, ale ten najcenniejszy złoty zdobyła ostatnio aż cztery lata temu. Przed rokiem uległa ZAKSIE 0:3 i 1:3.

W obu zespołach po zakończeniu tego sezonu szykują się spore zmiany. W ZAKSIE atakującego Maurice Torresa zastąpi Łukasz Kaczmarek z Cuprum Lubin, na miejsce Rafała Buszka (wraca do Rzeszowa) przyjdzie Aleksander Śliwka, który opuści Resovię. Trzon zespołu jednak pozostanie.

W Skrze będzie podobnie: zostaną Wlazły, Łomacz, Kłos, Ebadipour i Piechocki. Bednorza zastąpi Artur Szalpuk, który opuszcza Gdańsk, a miejsce Lisinaca zajmie Jakub Kochanowski, jeden z najzdolniejszych graczy młodego pokolenia.

Gra też o brąz

2 maja w Bełchatowie pierwszy mecz finału. Drugi rozegrany zostanie w Kędzierzynie-Koźlu w najbliższą sobotę. Jeśli będzie konieczne trzecie spotkanie (gra się do dwóch zwycięstw), odbędzie się w niedzielę, również na obiekcie Zaksy.

Rozpoczyna się też rywalizacja o brązowy medal pomiędzy Indykpolem Olsztyn i Treflem. Tu więcej szans daje się siatkarzom z Gdańska, ale ich rywale pokazali nie tylko w fazie zasadniczej, ale też w ćwierćfinałach i półfinałach, że są w stanie z powodzeniem walczyć z każdym.

Drużynę, która zajęła piąte miejsce, już znamy, Jastrzębski Węgiel wygrał 2:0 rywalizację z Resovią, która ma za sobą najgorszy sezon od 12 lat.

Wciąż trwa walka pomiędzy Łuczniczką Bydgoszcz i AZS Częstochowa o prawo gry w PlusLidze. Łuczniczka prowadzi 2:0 (w barażach gra się do trzech zwycięstw). Kolejny mecz, być może ostatni, 5 maja w Częstochowie. ©?

>Finał PlusLigi

2 maja: Skra – ZAKSA w Bełchatowie (20.30)

5 maja: ZAKSA – Skra w Kędzierzynie-Koźlu (20.30)

6 maja: ewentualny trzeci mecz w Kędzierzynie-Koźlu (20.30)

Wszystkie mecze w Polsacie Sport

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA