fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Sądy na granicy mogą mieć mniej pracy z przemytem

Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski
Nie trzeba będzie rozprawy, by orzec przepadek kilku kartonów papierosów. Oskarżony sam się ich zrzeknie. Ubędzie kilkadziesiąt tysięcy spraw.

Sądy rejonowe w kraju załatwiają 92 proc. wszystkich spraw. W niektórych napływ spraw generuje położenie. Dotyczy to przygranicznych w Przemyślu, Olecku czy Hrubieszowie. Wpływają do nich dziesiątki tysięcy drobnych spraw karnoskarbowych. Najczęściej to wykroczenia związane z przemytem.

– Sprawy drobne paraliżują sądy i tworzą koszty – uznało Ministerstwo Sprawiedliwości. I przygotowuje zmiany, dzięki którym ma być szybciej.

Lepiej poddać się karze

Papierosy, alkohol, bursztyn – taki katalog towarów przemycanych do Polski z Ukrainy obowiązywał przed laty. Teraz się rozrasta. Niektórzy twierdzą, że na wszystkie towary, jeśli tylko są tańsze, znajdzie się zbyt. Przemytnicy sięgają więc po coraz bardziej oryginalne produkty, np. lecznicze pijawki czy raki błotne.

Zajęte przez celników towary, jeśli ustalono właściciela, są przekazywane do sądu jako dowód w sprawie. By się ich pozbyć, sąd musi ogłosić ich przepadek.

– Trzeba się zebrać na posiedzeniu, przygotować do sprawy i ogłosić przepadek np. kilkunastu paczek papierosów. To strata czasu – przyznaje sędzia Barbara Kosińska.

– Chcemy wprowadzić możliwość zrzeczenia się przez przemytnika zatrzymanego towaru, by sąd nie musiał orzekać jego przepadku – deklaruje Łukasz Piebiak, wiceminister sprawiedliwości. I tłumaczy, że procedura przewidziana dla przepadku jest taka sama dla kilku kartonów papierosów czy butelek alkoholu i dla zatrzymania na przemycie całego tira czy nawet kilku.

Druga z przygotowanych zmian ma polegać na rozszerzeniu możliwości zastosowania dobrowolnego poddania się odpowiedzialności. Dziś w sprawach karnoskarbowych możliwe jest tylko gdy grozi grzywna. W przyszłości ma dotyczyć także spraw poważniejszych, zagrożonych karą ograniczenia wolności i więzieniem.

Ulżyć w mrówczej pracy

Sędzia Marcin Walczuk przyznaje, że liczba spraw jest rzeczywiście dużym problemem. Podaje, że w jednym z przygranicznych sądów rejonowych na ogólną liczbę 7 tys. spraw aż 2 tys. to karnoskarbowe o przemyt. Twierdzi jednak, że większość załatwiana jest w trybie nakazowym, ukarani rzadko się odwołują, więc kończą się prawomocnie.

Na brak pracy nie narzekają też sędziowie z Sądu Rejonowego w Olecku. W 2016 r. wpłynęły do niego 42 sprawy o przestępstwa skarbowe i blisko 2 tys. o wykroczenia. Nadmiar pracy potwierdza też sędzia Małgorzata Reizer, rzecznik Sądu Okręgowego w Przemyślu. W położonych na jego terenie sądach rejonowych najwięcej jest spraw cywilnych polegających na orzekaniu przepadku zatrzymanych towarów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA