fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

#RZECZoPRAWIE - Łukasz Piebiak: decyzja KRS w sprawie asesorów była ogromnym zaskoczeniem

Łukasz Piebiak
tvrp.pl
W najczarniejszych snach nie przewidzieliśmy, że KRS odmówi powołania wszystkich 265 sędziów. Spodziewaliśmy, że odmowa będzie dotyczyć kilku osób - mówił w programie #RZECZoPRAWIE wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak.

Kto wpadł na pomysł, żeby asesorzy nie składali aktualnych zaświadczeń lekarskich? - zapytał gościa swego programu redaktor Marek Domagalski.

- Myśmy wpadli w Ministerstwie Sprawiedliwości, gdy przygotowywaliśmy projekt ustawy, a potem parlament, bo nie wprowadził do projektu przepisu, który by nakazywał uaktualnianie tych zaświadczeń. Ustawa jest precyzyjna. Mówi, że oprócz wniosku o powołanie na stanowisko sędziego, Ministerstwo musi przekazać KRS informację o niekaralności kandydata na sędziego. Nie nakazuje przekazywania jakichkolwiek zaświadczeń lekarskich. Oczywiście KRS może badać co przyjdzie jej do głowy. No i zażądała tych zaświadczeń. One są w aktach Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury. I zostały przekazane do KRS, ale się nie spodobały, bo są za stare – powiedział Łukasz Piebiak.

Jego zdaniem w sprawie niepowołanych asesorów są dwie drogi. Pierwsza to odwołania do Sądu Najwyższego.

- Ta droga w wersji optymistycznej to miesiące, a w pesymistycznej czy realistycznej - lata czekania na rozstrzygnięcia. Chyba, że KRS szybko napisze uzasadnienia - ale to duże wyzwanie przy 265 osobach - a SN zechce te środki odwoławcze szybko rozpoznać.  Inaczej orzeczenia mogą zapaść nawet po kilku latach. To czarny sen wymiaru sprawiedliwości i asesorów, ale i taka opcja istnieje.

Pojawił się też wątek skorzystania przez KRS z trybu przewidzianego w art. 45 ust. 1 ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, czyli trybu wznowienia, reasumpcji. Nie nam oceniać, czy KRS może z tego trybu skorzystać, ale gdyby to zrobiła, to może dałoby się problem rozwiązać znacznie szybciej.  Asesorzy dostarczyliby aktualne zaświadczenia, KRS ponownie rozpatrzyłaby wnioski i wtedy okazałoby się, że nie ma powodu do zgłaszania sprzeciwu w sprawie ich powołania.

Jaki jest teraz status tych asesorów? - dopytywał Marek Domagalski

- Z pewnością są zaniepokojeni, bo nie spodziewali się czegoś takiego. Głodem nie przymierają, pracują w sądach. Jednak poniżej poziomu swoich kwalifikacji, bo pracują w takim zakresie, jak referendarze, a mają kwalifikacje jak sędziowie - odpowiedział wiceminister Piebiak.

Czy gdyby minister Ziobro przychodził na posiedzenia KRS, a zwłaszcza gdyby przyszedł na to ostatnie, to kwestie sporne zostałyby wyjaśnione,  jak podnosi teraz druga strona konfliktu?

- W to nie wierzę przy takiej postawie KRS. Może byłby po prostu jeden głos więcej przeciwko decyzji KRS. Prawda jest taka, że w czasie, gdy zwoływane były posiedzenia KRS, minister bywał na posiedzeniach Rady Ministrów. Nie mógł być tu i tu jednocześnie. A akurat na posiedzenia KRS nie może wysłać wiceministra, ma uczestniczyć w nich osobiście.

Jest jeszcze jeden aspekt tej sprawy, o którym mało kto wie. Minister otrzymał zaproszenie na posiedzenie nadzwyczajne KRS na 30-31 października. Można było domniemywać, że w takiej sytuacji głosowania, podjęcie ostatecznych decyzji przewidziano na wtorek. Tymczasem KRS bardzo się spieszyła, byle podjąć decyzję w poniedziałek. Nie dano więc nam nawet szansy, żebyśmy mogli się wypowiedzieć w sprawie zaświadczeń - stwierdził Ł. Piebiak.

Na pytanie, czy minister Ziobro skorzysta z zaproszenia na kolejne spotkanie KRS, które jej przewodniczący zwołał na 8 listopada i które może być próbą polubownego rozwiązania sporu, Łukasz Piebiak odpowiedział:

- Trudno powiedzieć. Nie chcę się wypowiadać za ministra Ziobro. Ale każda próba rozwiązania sporu, żeby pomóc tym asesorom, jest cenna.

Łukasz Piebiak w #RZECZoPRAWIE:

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA