fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Michał Laskowski: W Sądzie Najwyższym nie ma segregacji. Jest dystans i są różnice

Michał Laskowski
materiały prasowe
Sąd Najwyższy podzielił się na sędziów starych i nowych – przyznaje sędzia Michał Laskowski, rzecznik SN. Ale z pewnymi sprawami ludzie dojrzali powinni sobie radzić sami, a nie angażować w nie prezydenta czy pierwszą prezes – mówi rzecznik SN w rozmowie z „Rzeczpospolitą".

Sąd Najwyższy powinien cieszyć się największym autorytetem, tymczasem słyszymy, że w SN prowadzona jest segregacja sędziów: na starych i nowych.

Zapewniam, że żadnej segregacji nie ma. Jest podział. Są różnice, dystans, brak akceptacji, ale na pewno nie segregacja. Podstawą tego podziału są zmiany w ustawie i nabór do SN. Przyczyna? Sposób wyboru nowych sędziów nie przystaje do rangi SN. Uważam, że KRS, która potem wybierała sędziów, sama została wybrana wątpliwie. Z tego wzięły się podziały. W dodatku ci nowi sędziowie są głównie obsadzeni w dwóch nowych izbach. A to w izbach ogniskuje się życie.

Antoni Bojańczyk z SN pisze do pierwszej prezes o „poniżającym i wykluczającym traktowaniu" przez niektórych starszych sędziów. Pismo wysyła też do prezydenta i KRS. Jeden ze starszych sędziów SN miał zwlekać z podaniem mu ręki na przywitanie, inny nie odpowiadać na powitanie. To rodzaj manifestacji? Brak kultury u starszych sędziów?

Uważam, że dojrzali ludzie powinni sobie z tego rodzaju problemami radzić bez pomocy prezydenta, KRS czy mediów. Wszyscy oni mają poważniejsze sprawy na głowie niż analizowanie korytarzowych zachowań.

Pan nikogo nie segreguje?

Nie. Ale przyznaję, zachowuję rezerwę. Sądzę, że w tych negatywnych odczuciach nowych sędziów znaczenie mieć może też to, że wyczuwają oni pewien dystans i potem nadwrażliwie odbierają pewne zachowania. Takie podziały są przecież w różnych instytucjach, na uczelniach itd.

Chce pan powiedzieć, że nie wszyscy muszą się kochać i akceptować...

Tak, i albo można to powiedzieć wprost – ale to trudne, kiedy się kogoś nie zna – albo też dać do zrozumienia jakimś zachowaniem. A swoją drogą polecam też przypomnienie sobie starych jak świat zasad. Mówi się w nich, że to kobieta pierwsza podaje rękę albo że jako pierwsza robi to osoba starsza.

Dużo jest takich skarg?

Słyszałem o dwóch na kilkudziesięciu nowych sędziów i ponad rok wspólnego urzędowania. Nie można więc zjawiska nazwać powszechnym.

Co z tym pismem zrobi pierwsza prezes?

Sądzę, że jeśli w ogóle będzie jakaś reakcja, to zaproszenie sędziego Antoniego Bojańczyka na rozmowę.

Czytaj także:

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA