fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Krytyka nadzwyczajna nadzwyczajnej skargi

Fotolia.com
Reforma sądów | Debata nad prezydenckimi projektami

Nie sposób nie odnieść się dzisiaj do dyskusji, która rozpoczęła się po skierowaniu przez prezydenta RP do Sejmu projektów ustawy o Sądzie Najwyższym i ustawy zmieniającej ustawę o Krajowej Radzie Sądownictwa. Nikogo nie trzeba przekonywać, że zagadnienia regulowane w tych ustawach wprost dotykają materii konstytucyjnych. Pole do debaty jest więc bardzo rozległe. Nie dziwi zatem jej temperatura, a nawet bardzo ostra krytyka projektów. To normalny element debaty politycznej i prawnej, zwłaszcza jeżeli chodzi o sposób funkcjonowania najważniejszych instytucji w państwie. Zaskakuje jednak totalna krytyka jednej z propozycji prezydenta, która wydaje się zupełnie odrywać od bieżącego sporu politycznego i dawać szansę na rzeczywiste odbudowanie zaufania obywateli do wymiaru sprawiedliwości. Chodzi oczywiście o skargę nadzwyczajną, która zawiera także bardzo istotne odniesienie konstytucyjne. Dyskusja o skardze sprawia wrażenie, że jej uczestnicy nie tyle w sposób zdystansowany, właściwy roli naukowca czy sędziego, rozważyli wszystkie zalety i wady tego pomysłu, ile raczej usiłowali wpisać się w przekaz dnia narzucony przez oponentów wszelkich zmian: krytykujemy wszystko i wszystkich.

I wilk syty, i owca cała

Dziwi to zwłaszcza dlatego, że skarga nadzwyczajna może stać się narzędziem dobrze chroniącym wolności i prawa człowieka zadeklarowane w Konstytucji RP. Paradoksem w dużym mierze jest w krytyka skargi nadzwyczajnej, gdy główną jej podstawą jest odwołanie do ustawy zasadniczej. Wystarczy przecież przeczytać w projekcie przepis dotyczący przesłanek skargi. Gołym okiem widać, że podstawą wniesienia skargi może być stwierdzenie naruszenia przez orzeczenie sądu zasady lub wolności i prawa człowieka i obywatela. To jedna z trzech alternatywnych przesłanek, ale z perspektywy praw i wolności chyba najważniejsza. Obywatele otrzymują konkretny instrument chroniący ich przed rozstrzygnięciami sądów, które naruszałyby ich prawa podstawowe.

Ktoś powie, że przecież już dzisiaj można wnieść skargę konstytucyjną do Trybunału Konstytucyjnego. Zgoda, tego nikt nie kwestionuje i nie odbiera obywatelowi takiej możliwości. Różnica jest jednak istotna. W skardze konstytucyjnej musimy udowodnić, że niezgodny z konstytucją jest przepis, który stał się podstawą wydania orzeczenia. W skardze nadzwyczajnej kwestionujemy samo orzeczenie jako niezgodne z konstytucją. Jest to wielekroć bardziej dostępne dla człowieka, który nie musi rozumieć mechanizmów kontroli konstytucyjności przepisu. Co więcej, nawet jeżeli przepis jest zgodny z konstytucją, to wciąż może być podstawą wydania wyroku naruszającego ustawę zasadniczą. Przecież sąd może zinterpretować przepis tak, że uzyska normę prawną, która będzie niezgodna z konstytucją, i na tej podstawie wyda orzeczenie. W takim przypadku nie ma potrzeby przeprowadzania oceny konstytucyjności przepisu. Wystarczy uchylić wyrok, prawidłowo zinterpretować przepis, tak, aby wynikająca z niego norma była zgodna z konstytucją, i wydać wyrok. Może w końcu konstytucja stanie się aktem prawnym będącym w zainteresowaniu sądów. I nie naruszy to wcale kompetencji Trybunału Konstytucyjnego. Zawsze gdy Sąd Najwyższy dopatrzy się możliwej niezgodności przepisu z ustawą zasadniczą, będzie zobowiązany do skierowania odpowiedniego pytania do sądu konstytucyjnego. Można rzec: i wilk syty, i owca cała. Więc skąd ta krytyka?

Jak wyrzut sumienia

Ciekawym pomysłem jest też włączenie ławników do postępowania w sprawie skargi nadzwyczajnej. Powiedzmy sobie szczerze – nie chodzi wcale o to, żeby ludzie bez wykształcenia prawniczego decydowali o rozstrzygnięciach Sądu Najwyższego. Jeżeli w składzie orzekającym będzie dwóch sędziów zawodowych i jeden ławnik, to zawsze sędziowie będą mogli ławnika przegłosować. Chodzi chyba raczej o to, żeby ławnik był namacalnym przejawem kontroli społecznej. Ma on być swoistym mężem zaufania, a czasem wyrzutem sumienia sędziego, który zanim podejmie decyzję, będzie musiał ją ławnikowi – a więc poniekąd społeczeństwu – wytłumaczyć. Skarga jest nadzwyczajna, to i skład sądu powinien być nadzwyczajny.

Argumentem krytycznym, który szczególnie należy wziąć pod uwagę, to spodziewana duża liczba skarg nadzwyczajnych, które mogą wpłynąć do Sądu Najwyższego. Przeciwdziałać temu ma ograniczona liczba podmiotów, które takie skargi będą mogły składać. Jeżeli jednak to nie pomoże, to warto rozważyć możliwość rozpatrywania skarg nadzwyczajnych przez sądy apelacyjne, zwłaszcza na prawomocne orzeczenia sądów rejonowych lub okręgowych. Szukajmy wspólnie dobrych rozwiązań, zamiast wszystko krytykować.

Stabilność prawa

Już na koniec wspomnieć należy o podnoszonej zasadzie stabilności wyroków. Jest to niewątpliwie ważna zasada, ale nie tak ważna jak zasada sprawiedliwości. Oddać każdemu to, co mu się należy. Jeżeli kogoś w sposób rażący skrzywdzono, i to jeszcze „w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej", to Rzeczpospolita powinna skorzystać z wszelkich możliwych środków, by tej krzywdzie zadośćuczynić. Sprawiedliwość i godność człowieka nie może być niewolnikiem naszego przywiązania do formalizmu proceduralnego. Procedura ma przecież służyć dobru wspólnemu.

Autor jest adiunktem w Katedrze Prawa Karnego Porównawczego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA