Sędziowie i sądy

Ważą się losy sędziów SN - mało czasu na decyzję prezydenta

Fot. Jakub Szymczuk/Kancelaria Prezydenta RP
We wtorek prezydent ma przesądzić czy część składu sądu przejdzie w stan spoczynku.

Zgodnie z jednym z przepisów przejściowych nowej ustawy o Sądzie Najwyższym we wtorek prezydent powinien zadecydować, czy przedłuża czy nie okres orzekania 12 sędziom SN, którzy ukończyli 65 lat. Ten termin potwierdził „Rzeczpospolitej" prezydencki minister Andrzej Dera. Potwierdzenie jest ważne, gdyż 60-dniowy termin liczy się od dnia otrzymania przez prezydenta opinii Krajowej Rady Sądownictwa. Z kolei zgodnie z art. 37 ustawy o SN sędzia pozostaje na stanowisku do czasu zakończenia tego postępowania, a nie mając prezydenckiego przedłużenia – przechodzi w stan spoczynku.

Ilu sędziów, prezesów

Co równie ważne, w grupie oczekujących są dwaj prezesi: Izby Pracy Józef Iwulski, wykonujący pod nieobecność obowiązki pierwszego prezesa SN i podpisujący teraz dokumenty urzędowe SN, oraz Stanisław Zabłocki, prezes Izby Karnej. Odejście tego pierwszego oznaczałoby ponowne otwarcie kwestii kierowania także całym SN.

Wśród czekających na decyzję prezydenta 12 sędziów SN jest pięciu, którzy uzyskali pozytywne oceny KRS: Marian Kocon, Bogumiła Ustjanicz i Anna Kozłowska – z Izby Cywilnej, Zbigniew Myszka – z Izby Pracy, i Rafał Malarski – z Izby Karnej. Kolejnych trzech sędziów, w tym obaj prezesi, uzyskało negatywne opinie KRS, ale ze względów formalnych. Do wniosków wyrażających wolę dalszego orzekania nie dołączyli oni wymaganych zaświadczeń lekarskich. Wreszcie czworo sędziów, którzy wprawdzie złożyli formalnie poprawnie wnioski, ale nie uzyskali pozytywnej opinii KRS.

Prezydent nie jest związany opiniami KRS, samodzielnie podejmuje decyzję. Może przedłużyć orzekanie przez sędziego o trzy lata. Dodajmy, że w podobnej sytuacji jest 33 sędziów sądów administracyjnych (NSA i WSA), ale na decyzję o nich prezydent ma kilka dni więcej.

Nieprzedłużenie orzekania temu czy innemu sędziemu nie wpłynie istotnie na pracę SN, który nadal liczy ponad 50 czynnych sędziów (a nowi są w drodze). Gdyby natomiast prezydent nie przedłużył orzekania prezesowi Iwulskiemu, to kierowanie SN na podobnej zasadzie powinien objąć prezes Izby Cywilnej Dariusz Zawistowski, który nie przekroczył nowego obniżonego wieku emerytalnego 65 lat. I w zasadzie nie może on pełnienia tej funkcji odmówić.

Pozostanie wtedy kwestia kierowania Izbą Pracy i ewentualnie Izbą Karną. Prezydent ma jednak w ręku supernarzędzie, uchwalone na taką okoliczność w jednej z „ustaw naprawczych" SN. Otóż w razie wakatu na stanowisku prezesa którejś z izb (poza dyscyplinarną) na czas przejściowy prezydent „powierza" kierowanie SN lub jego izbą wskazanemu sędziemu.

Wybory

Zmiany te można wprowadzić niezależnie od spornego statusu pierwszej prezes Małgorzaty Gersdorf. Ten problem mocniej się uwidoczni (pomijając ewentualne działania instytucji unijnych), kiedy zarządzone zostaną wybory pierwszego prezesa SN. Może to uczynić dopiero znacznie odnowiony SN, co wymaga wprowadzenia do niego ok. 40 nowych sędziów. Tylu kandydatów KRS przedstawiła już zresztą prezydentowi.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL