fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Dziekani wydziałów prawa o projekcie ustawy o Sądzie Najwyższym

PAP, Marcin Obara
Dziewięcioro dziekanów wydziałów prawa wydało wspólne stanowisko w sprawie poselskiego projektu ustawy o Sądzie Najwyższym.

W stanowisku dziekani wyrażają „głębokie zaniepokojenie wprowadzanymi ostatnio zmianami ustawodawczymi w polskim sądownictwie, w szczególności zmianami proponowanymi w poselskim projekcie ustawy o Sądzie Najwyższym wniesionym do Sejmu w dniu 12 lipca 2017 r."

- Tak istotne zmiany dotyczące jednego z najważniejszych organów władzy sądowniczej, które zmierzają do jego przekształcenia w organ o odmiennym od dotychczasowego charakterze, nie mogą być w demokratycznym państwie prawa przeprowadzane w sposób zaskakujący obywateli oraz podważający ich zaufanie do państwa i stanowionego przez nie prawa – czytamy.

Poważne wątpliwości dziekanów wydziałów prawa budzi przyjęty przez autorów projektu sposób jego procedowania. - Projekt ustawy o SN został wniesiony jako projekt poselski i pomimo wagi materii nim objętej oraz jej znaczenia dla funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości w Polsce nie został on uczyniony przedmiotem szerokich konsultacji społecznych i eksperckich na etapie poprzedzającym jego wniesienie do Sejmu – zauważają.

Dziekani podkreślają, że SN jest swoistym strażnikiem demokracji, bowiem rozpatruje protesty wyborcze, orzeka o ważności wyborów parlamentarnych i prezydenckich oraz o ważności referendum ogólnokrajowego i konstytucyjnego. Ponadto SN rozpatruje skargi na odrzucenie przez Państwową Komisję Wyborczą sprawozdań finansowych partii politycznych i komitetów wyborczych oraz informacji finansowej o sposobie wydatkowania przez partię polityczną przyznanej jej subwencji.

- Decyzje podejmowane przez SN w tych sprawach mają bezpośrednie wpływ na kwestie finansowania partii politycznych z budżetu państwa oraz możliwości ich udziału w kolejnych wyborach parlamentarnych – zwracają uwagę dziekani.

Jak czytamy dalej w stanowisku, analiza rozwiązań przyjętych w projekcie ustawy o SN prowadzi do wniosku, że nie sprzyjają one rzetelnemu i sprawnemu działaniu tego organu. Co więcej, niekiedy – jak w wypadku art. 87 § 1 projektu – będą mieć dla działania SN destrukcyjne skutki. Przepis ten bowiem przewiduje przeniesienie z dniem następującym po dniu wejścia w życie projektowanej ustawy sędziów SN powołanych na podstawie przepisów dotychczasowych w stan spoczynku, z wyjątkiem sędziów wskazanych przez Ministra Sprawiedliwości i jednocześnie Prokuratora Generalnego (dalej: Ministra Sprawiedliwości). – Brak konieczności pozostawienia w służbie czynnej minimalnej liczby sędziów SN gwarantujących ciągłość działania tej instytucji, a tym samym możliwość powołania na nowo całego składu SN spośród osób, które nigdy w SN nie orzekały, jest rozwiązaniem co najmniej dysfunkcjonalnym. Z pewnością również nie gwarantuje ono rzetelności i sprawności działania SN. Może natomiast zainicjować niebezpieczny proceder okresowej wymiany wszystkich sędziów SN przez dochodzącą do władzy opcję polityczną – czytamy.

W podsumowaniu dziekani stwierdzają, że projekt ustawy o SN zawiera wiele rozwiązań, które budzą poważne wątpliwości konstytucyjne. Jego uchwalenie w obecnym kształcie będzie naruszać zasadę podziału władzy oraz zasadę niezależności i odrębności władzy sądowniczej od innych władz, w szczególności od władzy wykonawczej. - Rozwiązania proponowane w projekcie zmierzają do pozbawienia obywateli prawa do rozpatrzenia ich sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez sąd właściwy, bezstronny i niezawisły – kończą.

Stanowisko podpisali: prof. dr hab. Jerzy Pisuliński (dziekan WPiA UJ), prof. dr hab. Tomasz Giaro (dziekan WPiA UW), prof. dr hab. Karol Kiczka (dziekan WPAiE UWr), Prof. US dr hab. Zbigniew Kuniewicz (dziekan WPiA US), prof. UŁ dr hab. Agnieszka Liszewska (dziekan WPiA UŁ), prof. dr hab. Czesław Martysz (dziekan WPiA UŚ), prof. dr hab. Marek Michalski (dziekan WPiA UKSW), prof. dr hab. Anna Przyborowska-Klimczak (dziekan WPiA UMCS) oraz prof. dr hab. Zbigniew Witkowski (dziekan WPiA UMK).

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA