fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Sędzia nie dostanie zgody na przeniesienie mimo trudnej sytuacji życiowej

Fotorzepa/Roman Bosiacki
Kiedy minister sprawiedliwości nie godzi się na przeniesienie, nie warto iść do sądu administracyjnego.

Sędzia jednego z podkrakowskich sądów chciał zmienić miejsce orzekania. Poprosił więc ministra sprawiedliwości o przeniesienie. Podał kilka ewentualności. W jednym mieście często przebywał, w drugim był zameldowany, w trzecim mieszkała żona z dwójką dzieci. Sędzia nie miał możliwości kupienia sobie własnego mieszkania, więc je wynajmował, choć po przeniesieniu mógłby mieszkać z żoną.

Sprawy rodzinne to jedno. Sędzia, składając wniosek, wskazał też okoliczności dotyczące obsady sędziowskiej w proponowanych sądach, które umożliwiłyby przeniesienie, np. nominacje na stanowisko do okręgu.

Trzeci argument to czas oczekiwania: sędzia od czterech lat stara się o przeniesienie służbowe. W dodatku od początku kariery orzekał niemal w każdym wydziale, tak więc szybko mógłby zacząć orzekać w każdym z sądów, do których chce się przenieść.

Mimo to minister sprawiedliwości odmówił. Tłumaczył, że liczba sędziów w sądzie, z którego chce odejść, nie powinna się zmniejszyć. Sędzia złożył wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy. Do argumentów dodał chorobę dziecka i trudności z opieką nad nim, kiedy nie może liczyć na pomoc rodziny.

Minister znowu odmówił. Sędzia, traktując jego decyzje jako decyzje administracyjne, złożył skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.Wskazał w niej zaniedbania ministra, m.in. pominięcie okoliczności osobistych, zaniechanie ustaleń dotyczących sytuacji kadrowej, przewlekłość postępowania oraz uniemożliwienie mu czynnego udziału w postępowaniu. W odpowiedzi na skargę minister wniósł o jej odrzucenie.

WSA w Warszawie uwzględnił skargę, uchylił decyzję ministra i zasądził od niego na rzecz sędziego 254 zł tytułem zwrotu kosztów postępowania.

We wtorek sprawą zajął się Naczelny Sąd Administracyjny. Uchylił korzystny dla sędziego wyrok WSA. W uzasadnieniu podał, że sąd administracyjny nie jest właściwy w tej sprawie. Akt ministra nie jest bowiem decyzją administracyjną. Sędzia musi więc pozostać tam, gdzie orzekał do tej pory.

Z roku na rok rośnie liczba wniosków o przeniesienie na inne miejsce służbowe. W 2010 r. złożono ich 191, a w 2016 r. do czerwca 2016 r. już 130. Minister wydał zgodę 39 razy.

Sama procedura przeniesienia wcale nie jest prosta. Najpierw sędzia musi uzyskać zgodę kolegium sądu, w którym dostał etat. A o to trudno, skoro w dużych sądach potrzebny jest każdy. Potem potrzebna jest zgoda kolegium sądu, do którego chce się przenieść, a potem jeszcze na wszystko musi się zgodzić minister. Wnioski o przeniesienia pojawiały się od lat. Ostatnio przybywa tych składanych tuż po pierwszej nominacji.

Z przeprowadzonych trzy lata temu przez Krajową Radę Sądownictwa badań o stanie kadry sędziowskiej wynika, że przenosiny dużo rzadziej zdarzają się sędziom okręgowym, apelacyjnym, administracyjnym i wojskowym.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA