fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Sędziowie SN i NSA będą wcześniej przechodzić w stan spoczynku

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Sędziowie SN i NSA będą musieli ograniczyć działalność naukową na rzecz częstszego orzekania.

Nie tylko sądy powszechne czeka wkrótce rewolucja. Jak dowiedziała się nieoficjalnie „Rz", w Ministerstwie Sprawiedliwości powstaje projekt zmian istotnych dla sędziów Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego. Sędziowie obu sądów mają przechodzić w stan spoczynku w wieku 65 lat. (dziś 70 z możliwością przedłużenia do 72 lat). Resort planuje też ograniczyć ich działalność pozaorzeczniczą. Mówi się nawet o postawieniu sędziów przed wyborem: albo orzekają, albo wykładają na uczelniach. Co to oznacza dla sądownictwa? Jedni uważają, że utratę najbardziej doświadczonych sędziów; drudzy, że uzdrowienie sytuacji i szybsze wyroki.

Czas na zmiany

Kogo rzecz dotyczy? Sprawdziliśmy w SN. Dokładnie 86 sędziów SN. Średnia wieku w SN wynosi dziś 60,5 roku; najwyższa jest w Izbie Wojskowej – 62,1; najniższa w Izbie Pracy – 57, 8. Na dziś 31 sędziów ma ukończone 65 lat, tylko jeden jest bliski 70. roku życia.

W NSA z kolei orzeka 112 sędziów; 1/4 z nich ukończyła lub wkrótce skończy 65 lat życia.

Jaki argument przemawia za taką zmianą?

– Trzeba zrobić miejsce młodszym sędziom – mówią autorzy. To niczym nieuzasadnione ograniczenie. Na całym świecie raczej podwyższa się czas aktywności zawodowej – uważa z kolei sędzia Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia.

– Wiemy, czemu służy przyjęcie akurat takiego wieku – mówi z kolei sędzia Irena Kamińska i twierdzi, że w ten sposób ministerstwo pozbyłoby się sędziów – autorytetów, którzy dziś tak ostro je krytykują.

– Żeby dostać się do SN czy NSA, trzeba mieć doświadczenie, czymś się wykazać, a gdzie je zdobyć, jeśli nie na sali rozpraw. To lata orzekania świadczą o mądrości sędziego, robienie z niego zarzutu jest nie na miejscu – uważa.

Wiek 65 lat do przejścia w stan spoczynku to jedna ze zmian. Druga dotyczy ograniczenia czy wręcz wyeliminowania możliwości „dorabiania" przez sędziów.

– W wielu sytuacjach sędziowie zaniedbują orzekanie na rzecz działalności naukowej. Zdarza się, że wykładają na kilku uczelniach, są wykładowcami w Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury, piszą komentarze i publikacje naukowe. Nikt im tego nie broni, więc na salę rozpraw wychodzą raz czy dwa w miesiącu, a bywa, że i rzadziej – uważają autorzy i zwolennicy zmian. Chcą więc to ograniczyć.

Wymuszą orzekanie

Co na to sędziowie? W tej sprawie zdania są podzielone. Zdecydowana większość uważa, że prowadzenie działalności naukowej i orzeczniczej znakomicie służy zawodowemu rozwojowi. Słychać jednak głosy, że są sędziowie, którzy orzekanie traktują jako drugi „zawód", najpierw są profesorami, naukowcami, wykładowcami, autorami.

Sędzia Dariusz Świecki, rzecznik SN, przyznaje, że część sędziów SN jest pracownikami naukowymi.

– Według mnie im sędzia mądrzejszy, tym więcej zyskuje wymiar sprawiedliwości. Tym, którzy wytykają sędziom zbyt rzadkie orzekanie, przypomina, że obok rozpraw, których wokandy można sprawdzić, sędziowie SN mają również posiedzenia niejawne. – Ale to, że są niejawne, nie oznacza, że nie pracują – podkreśla.

Wśród zwolenników „dorabiania" przez sędziów usłyszeliśmy też, że jeśli sędziowie chcą się realizować naukowo, to niech to robią społecznie.

– Jeżeli istnieje stosunek pracy, to cechuje się on odpłatnością – odpowiada sędzia Markiewicz. Twierdzi też, że sam fakt, że sędzia, będąc profesorem, prowadzi zajęcia na uczelni jako profesor, nie zwalnia go w żaden sposób z orzekania i nie zmniejsza liczby sesji.

W powszechnych też mówią: dość

Odejścia sędziów SN i NSA to niejedyny problem, jaki czeka wymiar sprawiedliwości. Szykuje się też duża liczba odejść w stan spoczynku w sądach powszechnych. Tylko w ciągu pięciu miesięcy br. (od 1 stycznia 2016 r. do 31 maja 2016 r.) wpłynęły 122 wnioski o przeniesienie sędziego w stan spoczynku. Przeszło w niego w tym czasie 130 sędziów (część wniosków wpłynęła w 2015 r.).

Liczba wniosków sędziów o przejście w stan spoczynku sukcesywnie wzrasta. W 2011 r. było ich niewiele ponad 100, w 2015 r. do października 152. W latach 2016 i 2017 r. w stan spoczynku przejść może nawet tysiąc doświadczonych sędziów.

Skąd aż tak duża liczba?

Wszystko z powodu zmian w przepisach o wcześniejszym stanie spoczynku. Do niedawna zgodnie z prawem o ustroju sądów powszechnych sędzia kobieta mogła przejść w stan spoczynku po ukończeniu 55 lat, jeśli przepracowała na stanowisku sędziego lub prokuratora 25 lat, a sędzia mężczyzna miał do tego prawo, gdy ukończył 60 lat i przepracował na stanowisku nie mniej niż 30 lat. Po zmianie przepisów emerytalnych z tych uprawnień będą mogli skorzystać tylko sędziowie, którzy wymieniony wiek osiągną do 31 grudnia 2017 r. Wielu więc zapowiada, że odejdzie.

Drugim powodem odejść z zawodu jest stan zdrowia. Coraz więcej sędziów nie wytrzymuje presji orzekania. W ostatnich latach wzrosła liczba wniosków motywowanych względami zdrowotnymi. Dowód?

W 2008 r. było ich 20, w 2010 r. 36, w 2013 r. 39, a w 2014 r. ponad 40. Złożyli je głównie sędziowie sądów rejonowych, a one mają najmłodszą kadrę. Z raportu Krajowej Rady Sądownictwa wynika, że w sądach rejonowych najliczniejszą grupę stanowią sędziowie w wieku od 35 do 40 lat.

Ostatni trzeci powód odejść z zawodu to brak poczucia bezpieczeństwa, czyli niepewność jutra (częste reformy i zapowiedzi zmian).

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA