Sędziowie i sądy

Zmiany w procedurze cywilnej

Fotolia.com
Jest szansa na powstrzymanie bezzasadnych pozwów.

Wśród wielu zmian w procedurze cywilnej zaproponowanych przez Ministerstwo Sprawiedliwości w projekcie z 27 listopada 2017 r. odnaleźć można bardzo interesujące rozwiązania służące zwiększeniu dyskrecjonalnej władzy sędziego. To ciekawe zagadnienie, zwłaszcza w świetle pytań o zakres władzy sądowniczej. Dyskusja na ten temat toczy się w innych krajach, tak na płaszczyźnie procesowej, jak i materialnej. Na problem samodzielności judykatury można patrzeć również w świetle sposobu regulacji danego zagadnienia. Większa kazuistyka to mniejsza rola sędziego i odwrotnie – reguły ogólne to więcej władzy (i odpowiedzialności) sądownictwa, kosztem władzy ustawodawczej.

Zagadnienia te są od kilku lat dyskutowane we Francji w związku z reformą odpowiedzialności cywilnoprawnej. Są one również przedmiotem ożywionej dyskusji w Stanach Zjednoczonych w związku z wprowadzoną w większości stanów reformą odpowiedzialności cywilnej ograniczającą wysokość świadczenia należnego poszkodowanemu (Dobbs D.B.„The law of torts", St. Paul, Minnesota 2000).

Opinia biegłego zabiera czas

Chcemy zwrócić uwagę na dwa szczegółowe rozwiązania, stanowiące wycinek omawianej problematyki. Jedno z nich może mieć istotny wpływ na przebieg i sprawność postępowania, drugie zaś ma charakter marginalny jeśli chodzi o statystyczną częstotliwość występowania. Obie jednak łączy wzmocnienie roli sędziego oraz nowatorski charakter.

Pierwsze z nich polega na umożliwieniu sądowi w postępowaniu uproszczonym rezygnacji z opinii biegłego, a w zamian dokonanie samodzielnej oceny kwestii wymagających wiadomości specjalnych. Drugie zaś, to możliwość oddalenia oczywiście bezzasadnego powództwa na posiedzeniu niejawnym (niejako z marszu – tuż po wpłynięciu pozwu) bez dokonywania jakichkolwiek innych czynności a nawet bez poznania stanowiska pozwanego.

Przypatrzmy się możliwości rezygnacji z opinii biegłego. Reguła ta jest ograniczona do postępowania uproszczonego, które w myśl projektu ma być rozszerzone na wszystkie sprawy o świadczenie do 20 tys. zł (z pewnymi wyjątkami). Już to byłoby istotną zmianą, umożliwiającą rozpoznawanie w tym postępowaniu spraw odszkodowań z czynów niedozwolonych (m.in. kwestia wypadków komunikacyjnych).

W uzasadnieniu projektu podkreślono, że „praktyka wykazuje pozytywny wpływ przepisów o postępowaniu uproszczonym na sprawność postępowania". Intencja ustawodawcy jest jasna: skoro postępowanie uproszczone jest szybsze, należy je rozszerzyć. Wydaje się to trafnym wnioskiem, z jednym zastrzeżeniem. Otóż jedną z przyczyn szybkości postępowania uproszczonego było właśnie to, że dotyczyło prostszych spraw z umowy (np. zwrot pożyczki), w których czynności dowodowe mogły być ograniczone do minimum. Sprawy dotyczące uszkodzenia mienia lub naruszenia zdrowia są, choć nie zawsze, bardziej skomplikowane dowodowo.

Dopiero połączenie tych dwóch faktów – możliwości rezygnacji z opinii biegłego i jednoczesnego rozszerzenia zakresu spraw, w których może to nastąpić, unaocznia rewolucyjny charakter proponowanej zmiany. Dotychczasowy stan prawny zmuszał sędziego do odwoływania się do opinii biegłego za każdym razem, gdy konieczna była ocena wymagająca wiadomości specjalnych, nawet jeżeli miał on do czynienia z typową sprawą. W praktyce oznaczało to, że nawet w najprostszej sprawie o zwichnięcie nogi, skutkującej kilkutygodniowym zwolnieniem lekarskim, czy o zniszczenie używanego urządzenia rtv, postępowanie dowodowe znacznie się wydłużało, w oczekiwaniu na opinię biegłego. Działo się tak, nawet gdy czynności biegłego sprowadzały się do wyceny rzeczy za pomocą porównania cen na internetowych serwisach aukcyjnych. W innych typowych sytuacjach mniejszych szkód na zdrowiu poszkodowani często nie kwestionują uszczerbku na zdrowiu ustalonego przez ubezpieczyciela, a jedynie nie zgadzają się z wysokością przyznanego przez niego zadośćuczynienia. Proponowana zmiana umożliwia zaś sądowi w prostszych sprawach dokonanie samodzielnej oceny opartej na rozważeniu wszystkich okoliczności sprawy.

Sędzia też ma wiedzę

W uzasadnieniu projektu zauważono ryzyko dowolności ustaleń, słusznie jednak, naszym zdaniem, podkreśla się fachowość sędziów, sprzyjającą obiektywizacji. Trafnie podkreślono w uzasadnieniu projektu, że stopień ryzyka dowolności nie przekroczy akceptowalnego poziomu. Jest tak, gdyż w wypadku sędziów mamy do czynienia ze swoistą grupą ekspercką, nieustannie wymieniającą się poglądami, otwartą na dyskusje i argumenty. Sędziowie w danym sądzie nieustannie wymieniają się informacjami o wysokości przyznawanych odszkodowań i zadośćuczynień w typowych sprawach. Spełnione są zatem warunki brzegowe obiektywnego, systemowego ustalania faktów, na co zwraca się uwagę w najnowszych opracowaniach naukowych (Cass R. Sunstein, Infotopia. How Many Minds Produce Konowledge, Oxford 2006). Wydaje się, że właśnie tę okoliczność miało na myśli MS, wskazując w uzasadnieniu projektu, że „wysokości świadczeń wskazywane przez biegłych w opiniach niejednokrotnie niewiele odbiegają od szacunków zaproponowanych przez sędziów".

Uznaniu sędziowskiemu pozostawiono podjęcie decyzji o zasięgnięciu opinii biegłego, gdy sąd uzna swoje możliwości szacowania świadczenia za niewystarczające. Proponowana zmiana jest wyrazem zaufania do sędziów i ich fachowości, wiąże się jednak z większym ciężarem odpowiedzialności. Celem zmiany jest przyspieszenie znacznej liczby postępowań i uniknięcie zbędnych kosztów postępowania, które niejednokrotnie mogą przewyższać wartość żądania. Inną rzeczą jest to, na ile owe możliwości byłyby wykorzystywane. Konieczna jest w tym wypadku szersza dyskusja, uwzględniająca również przyczyny poszerzenia dyskrecjonalnej władzy sędziego w projektowanym art. 322 k.p.c.

Gdy brakuje racji

Drugie rozwiązanie, które choć statystycznie będzie miało marginalne znaczenie, również jest przejawem zwiększenia samodzielności decyzyjnej sędziego. Jest to instrument wyjątkowy, którego ewentualne nadużycie mogłoby wiązać się z pewnym niebezpieczeństwami. Chodzi o możliwość oddalenia oczywiście bezzasadnego powództwa na posiedzeniu niejawnym, bez poznania stanowiska pozwanego.

Sam pomysł możliwości uznania powództwa za oczywiście bezzasadne nie jest niczym nowym. Sąd odmawia zwolnienia od kosztów sądowych w razie oczywistej bezzasadności dochodzonego roszczenia. W orzecznictwie Sądu Najwyższego wskazuje się, że chodzi o sytuacje najbardziej oczywiste, rażące, jednoznaczne dla każdego prawnika, kiedy nie ma żadnej wątpliwości, że powództwo jest bezzasadne (m.in. postanowienie SN z 8 października 1984 r., II CZ 112/84). W nauce prawa wskazuje się na sprzeczność żądania z ustawą, nieważność czynności prawnej na skutek niezachowania warunków formalnych itp. W wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 16 czerwca 2008 r. (P 37/07) podkreślono, że chodzi tu o sytuacje oczywistego braku potrzeby postępowania dowodowego, w świetle przytoczonych w pozwie faktów. W obowiązującym stanie prawnym istnieje zatem instrument pozwalający sądowi na „odmowę" rozpoznania oczywiście bezzasadnego pozwu. Skutek ten zostaje osiągnięty w wyniku dwóch czynności sądu – odmowy zwolnienia od kosztów sądowych z uwagi na oczywistą bezzasadność powództwa, a następnie nieopłaconego pozwu. Każda z tych czynności jest przy tym poddana kontroli instancyjnej.

Dotychczasowa praktyka wskazuje, że instrument odmowy zwolnienia od kosztów z powołaniem się na oczywistą bezzasadność powództwa nie jest nadużywany. Przesunięcie punktu ciężkości regulacji z kosztów sądowych na kwestię oceny merytorycznej powództwa miałoby kilka skutków. Jednym byłaby możliwość reakcji na dość rzadkie zjawisko wykorzystywania postępowań sądowych do nękania określonej osoby. Już w prawie rzymskim osobie pokrzywdzonej niesłusznym wytoczeniem procesu cywilnego przyznawano środki mające na celu ukaranie sprawcy (D. Nowicka, Zniesławienie w prawie rzymskim, Wrocław 2013, s. 185). Obecnie w prawie karnym przewiduje się odpowiedzialność za tzw. stalking polegający na uporczywym nękaniu innej osoby (art. 190a § 1 k.k.). Przepis nie ogranicza form nękania do działań fizycznych i możliwe jest objęcie jego treścią również działań prawnych.

Stop pieniaczom

Sędziowie spotykają się niekiedy ze zjawiskiem celowego, wielokrotnego (nawet po kilkadziesiąt razy) pozywania tej samej osoby celem szykany. W takich sytuacjach wymiar sprawiedliwości wykorzystywany jest jako narzędzie w bezprawnym celu. Wprawdzie w wypadku oczywiście bezzasadnych powództw pozwany na końcu wygrywa, ale cel działania szykanującego – oddziaływanie psychiczne na pozwanego poprzez wezwania sądowe – zostaje osiągnięty. To właśnie takie zupełnie wyjątkowe sytuacje, gdy to sądowi znane urzędowo są losy wcześniejszych spraw, mogłyby być załatwione już na przedpolu rozprawy. Innym skutkiem jest możliwość przeciwdziałania zjawisku tzw. pieniactwa. W zasadzie w każdym sądzie w Polsce są osoby, które formułują często po kilkadziesiąt bądź kilkaset pozwów w skali roku zawierających oczywiście bezzasadne żądania. Jaskrawym przykładem jest np. pozew zawierający żądanie zapłaty zadośćuczynienia w związku ze średniowiecznymi wydarzeniami w Asyżu.

Regulacja zawarta w proponowanym art. 1911 k.p.c. pozwala na przeciwdziałanie takim praktykom w sposób korzystniejszy niz obecnie. Oceniając ją z punktu widzenia osoby oczywiście bezzasadnie pozwanej, musimy pamiętać, że powód, któremu odmówiono zwolnienia od kosztów sądowych z opisanych przyczyn, może jednak pozyskać środki na uiszczenie opłaty sądowej i zmuszenie pozwanego do udziału w rozprawie. Analizowana regulacja jest również paradoksalnie korzystna z punktu widzenia osoby formułującej pozew oczywiście bezzasadny. Uzyska ona od razu rozstrzygnięcie dotyczące zasadności jej roszczenia, które będzie mogło być kwestionowane w drodze apelacji. Jeżeli sąd drugiej instancji nie podzieli tej oceny i uchyli wyrok oddalający oczywiście bezzasadne powództwo, powód będzie mógł bez ryzyka naruszenia jego praw oczekiwać na rozpoznanie merytoryczne sprawy. Obecnie zaś odmowa zwolnienia od kosztów sądowych, a następnie zwrot nieopłaconego pozwu niweczy skutki, jakie ustawa wiąże z wytoczeniem powództwa, w tym przerwanie biegu przedawnienia.

Na zakończenie pragniemy wskazać, że zdajemy sobie sprawę z ryzyka, jakie niesie z sobą regulacja zawarta w proponowanym art. 1911 k.p.c. Przepis ten jest wyjątkowy i powinien być stosowany ze szczególną rozwagą, zwłaszcza w przypadku roszczeń kierowanych przeciwko władzy publicznej. Nie powinno się jednak a priori go odrzucać, jeżeli weźmie się pod uwagę korzyści, jakie stwarza dla osób oczywiście bezzasadnie pozywanych.

Krzysztof Kurosz jest doktorem nauk prawnych, sędzią Sądu Rejonowego dla Łodzi- Śródmieścia, adiunktem w Katedrze Prawa Cywilnego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego

Wiktor P. Matysiak jest doktorem nauk prawnych, sędzią Sądu Rejonowego dla Łodzi-Śródmieścia, adiunktem w Katedrze Prawa Gospodarczego i Handlowego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL