fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądy i prokuratura

Łukasz Piebiak o odwoływaniu prezesów sądów faksem

Łukasz Piebiak
materiały prasowe
Reforma kadrowa trwa i nabiera tempa - wywiad z wiceministrem sprawiedliwości, Łukaszem Piebiakiem.

Rz: Ostatnio w Krakowie i jego okolicach zawrzało. Zatrzymano dyrektorów sądów, odwołano prezesów, w tym Sądu Okręgowego w Krakowie, za brak nadzoru administracyjnego nad dyrektorami. Dużo się działo jak na jeden dzień. W dodatku odwołana prezes SO w Krakowie twierdzi, że to nie ona, tylko minister sprawiedliwości sprawuje nadzór nad dyrektorami w sądach. Tak więc to nie ona nie dopełniła nadzoru, tylko minister. Kto ma rację?

Łukasz Piebiak, wiceminister sprawiedliwości odpowiedzialny za funkcjonowanie sądownictwa: Pani prezes ma rację, ale odwołuje się do stanu prawnego sprzed kilku miesięcy. Wcześniej to prezes sprawował nadzór nad dyrektorem sądu. A jeśli chodzi o dyrektora z Krakowa, to przecież mówimy o przestępstwach, które były popełniane, nim zmienił się stan prawny nadzoru. Można zatem powiedzieć, że nadzór prezesa sądu nie zadziałał jak należy.

Zostańmy na chwilę przy zmianach kadrowych. Trzeba ich dokonywać za pośrednictwem faksu? To mało eleganckie...

Ustawodawca dał nam krótki, półroczny czas na dokonanie zmian kadrowych. Analizujemy okręg po okręgu i dokonujemy zmian personalnych. Staramy się, żeby były one jak najbardziej kompletne, żeby już do tego nie wracać. Faks jest najszybszym sposobem powiadomienia o dokonanej zmianie i dotyczy zarówno tych prezesów, którzy zostają powoływani, jak i odwoływanych. Warto podkreślić, że droga faksowa jest na co dzień wykorzystywana we wszystkich sprawach kadrowych wymiaru sprawiedliwości. Tak informujemy np. o delegowaniu sędziów czy odwołaniu z delegacji. Co więcej, prezesi sądów też korespondują ze sobą za pośrednictwem faksów. Sytuacja jest, jaka jest. Odległości w kraju są duże, nie sposób być wszędzie jednego dnia. Poza tym do każdego z odwoływanych i powoływanych prezesów czy wiceprezesów przychodzi także oryginalny dokument wysyłany przez kuriera lub w inny szybki i pewny sposób.

A jakie jest wytłumaczenie na zwolnienia niemal grupowe? Ostatnio na Śląsku jednego dnia odwołano ponad 20 prezesów i wiceprezesów sądów wszystkich szczebli.

W całym kraju mamy ok. 800 prezesów i wiceprezesów. Gdybyśmy nawet chcieli dokonywać zmian dzień po dniu, to nie wystarczyłoby nam czasu. Poza tym jest też pewien aspekt psychologiczny. Analizujemy pracę sądów w konkretnym okręgu, wprowadzamy zmiany i na tym zasadniczo koniec – jeżeli nie pojawią się nowe informacje, to można założyć, że ci prezesi, którzy po takiej roszadzie kadrowej pozostali, mają docelowo pozostać. Sytuacja jest więc jasna.

Takie grupowe zwolnienia nie wprowadzają chaosu, zamieszania w funkcjonowaniu sądu? Przecież nagle połowa sądów traci szefów, przychodzą nowi, którzy muszą się wdrożyć, poznać nowe obowiązki... Praktycznie, przez jakiś czas, nie ma komu rządzić...

Mogę śmiało powiedzieć, że z tego powodu nie ma chaosu. Raczej jest przeciwnie. Dokonujemy zmiany i nowi prezesi wraz z tymi, którzy pozostali na stanowiskach, mogą od razu przystąpić do pracy. Sytuacja jest jasna.

Ile okręgów zostało już przeanalizowanych pod kątem sprawności i wyników?

Jesteśmy mniej więcej w połowie drogi.

Odwołana prezes SO w Krakowie zapowiada, że pozwie Zbigniewa Ziobrę, ministra sprawiedliwości, do sądu. Chodzi o stwierdzenie, że sędzia „nie sprawowała odpowiedniego nadzoru nad działalnością administracyjną Sądu Okręgowego w Krakowie", które pojawiło się w oficjalnym komunikacie Ministerstwa Sprawiedliwości. Co pan na to?

Sądy są dla ludzi, także dla byłej pani prezes i ministra. Według mojej wiedzy treść komunikatu zamieszczonego na stronie internetowej Ministerstwa Sprawiedliwości odpowiada prawdzie, a oceny z natury rzeczy są subiektywne.

Przy okazji zmian kadrowych nie mogę nie zapytać o prace nad reformą sądownictwa. Sejmowa Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka zakończyła prace nad prezydenckimi projektami zmian w ustawach o Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym. Podobają się panu zmiany w KRS? Nie przeszkadza panu, że sędziów do Rady będą wybierać politycy?

Dostrzegam kontrowersje wokół tego rozwiązania. Ale postrzegam je też jako szansę. Niestety, będąc sędzią, który dotychczas mógł uczestniczyć w wyborze członków Rady, a nawet być do niej wybranym, muszę stwierdzić, że efekty dotychczasowego modelu wyborczego były fatalne. Obecna KRS nie działa w interesie wymiaru sprawiedliwości. Wielu sędziów jest identycznego zdania. Część mówi to oficjalnie. Oczywiście nie wiem, czy ta nowa Rada będzie idealna, ale jest duża szansa, że jednak lepsza niż obecna. Nie można mówić, że jeśli coś źle funkcjonowało przez lata, to nagle, bez dokonania jakiejkolwiek zmiany, zacznie działać lepiej. Trzeba dać szansę nowym rozwiązaniom. I tak też do tego podchodzę.

A nie boi się pan o przyszłość Sądu Najwyższego? Wielu sędziów bardzo krytycznie ocenia zarówno propozycje prezydenta Andrzeja Dudy, jak i poprawki autorstwa Prawa i Sprawiedliwości, które ostatnio wprowadziła Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka.

Kwestie SN są generalnie poza bezpośrednim zainteresowaniem ministra sprawiedliwości. Ja osobiście nie mam aż tak głębokiej wiedzy o szczegółach funkcjonowania SN. Przyznam jednak, że nie wszystko, co robi czy robił SN, budziło uznanie moje czy opinii publicznej. Powiem tak: zmiany w SN również traktuję jako szansę. ©?

—rozmawiała Agata Łukaszewicz

Łukasz Piebiak jest sędzią, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości, do chwili powołania był członkiem zarządu SSP Iustitia odpowiedzialny m.in. za kierowanie zespołem ds. ustroju sądów. Najpierw został zawieszony, a we wrześniu 2017 roku usunięty ze Stowarzyszenia

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA