fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądy i prokuratura

Krystian Markiewicz: Tak, jest podział w środowisku sędziowskim

tv..rp.pl
Każdy z nas ma moralny obowiązek protestować - mówi Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia.

Rz: Czas dla wymiaru sprawiedliwości jest nieustannie gorący. W miniony czwartek udało się jakoś rozwiązać sprawę asesorów. Wkrótce Sejm rozpocznie prace nad zmianami w ustawie o KRS i SN. Coraz częściej słyszymy ostre, czasem wręcz bardzo ostre wypowiedzi sędziów kierowane do innych sędziów. To efekt stresu, niepotrzebne emocje czy podział w środowisku?

Krystian Markiewicz: Trudno mi powiedzieć, czy rzeczywiście częściej i kogo mamy na myśli, mówiąc o wypowiedziach sędziów w stosunku do innych sędziów. Warto uporządkować kilka spraw, odnosząc się do kwestii asesorów czy ustaw zmieniających, a w moim przekonaniu deformujących wymiar sprawiedliwości. Sprawa asesorów uwidoczniła chyba dwa bloki sporu i tzw. środek, który zajmowała Iustitia, wychodząc z koncepcją ponownego rozpatrzenia sprawy.

Po jednej stronie stały MS i KSSIP, po drugiej KRS. W imieniu wszystkich tych instytucji wypowiadali się też sędziowie. Rzeczywiście, padło wiele gorzkich słów, szczególnie ze środowiska ministerialnego pod adresem KRS, choć nie tylko. Bez znaczenia jest, kto ma rację w tym sporze prawnym. Mówienie o kuriozalnych koncepcjach, o bezprawiu KRS, o celowym działaniu przeciw asesorom i społeczeństwu jest tak samo nieprawdziwe jak nieodpowiednie. Dlatego zaprosiliśmy na rozmowy przy okrągłym stole. Ostatecznie MS nie chciało przy nim usiąść. Trudno, ważne, że udało się, mam nadzieję, znaleźć dobre wyjście z sytuacji. Przyczyny tego stanu są wielorakie i trafnie je pani definiuje. Jest rzeczą oczywistą, że środowisko sędziowskie przeżywa trudne chwile. Ekipa rządząca nawet nie kryje swoich zamiarów. Wszyscy pamiętamy choćby narodową akcję billboardową.

Po stronie ministerialnej stoi prawie 200 sędziów. Jest też grupa popierająca te zmiany, m.in. nowi prezesi, którzy przyjmują stanowiska po odwoływanych w niekonstytucyjnym trybie prezesach. Po drugiej stronie jest zdecydowania większość sędziów, którzy tym zmianom mówią: nie. Tak, to jest podział. To, o czym mówię, potęgowana niepewność, próby zastraszania sędziów wywołują stres. Z tym związane są emocje. Nie uważam, że zawsze są one niepotrzebne. Czy mam spokojnie patrzeć, jak wprowadza się zasadę jednolitości władzy w miejsce trójpodziału, jak depcze się państwo prawa, jak w Polsce przestają istnieć gwarancje ochrony praw wolności? To są potrzebne emocje.

Jest pan zwolennikiem sędziów, którzy nie boją się publicznych wystąpień, również w mediach, czy raczej tych milczących?

Każdy z nas ma inny temperament. Sędziowie nie byli przyzwyczajeni do wystąpień innych niż w sali rozpraw, gdzie czują się niemal jak w domu. W tzw. normalnej sytuacji na tym kończyłaby się aktywność sędziowska. Czas jednak pokazuje , że to za mało. Że trzeba wyjść do społeczeństwa. Jeszcze czym innym jest to, co dzieje się obecnie. Uważam, że każdy z nas ma moralny obowiązek protestować przeciwko temu, do czego dążą rządzący politycy. Nie trzeba krzyczeć, skandować. Stąd formuła milczących łańcuchów światła, którą zaproponowała Iustitia. Cisza potrafi wybrzmieć, i wybrzmiała. Z czasem pojawiały się wystąpienia publiczne. Jeśli są one godne w formie i treści, dotyczą wartości uniwersalnych, to jestem ich zwolennikiem. Oczywiście nic na siłę. Moim zdaniem powinniśmy rozmawiać ze społeczeństwem, tłumaczyć, wyjaśniać i przede wszystkim słuchać. Te rozmowy, co oczywiste, powinny się też toczyć poprzez media.

Zna pan takich, którzy przesadzają w jedną lub drugą stronę?

Tak to w życiu jest, że jedni w trudnych chwilach biorą odpowiedzialność na siebie, a drudzy chętnie się chowają i przerzucają ją na innych. Jest wreszcie środek, najbardziej liczny. Trudno powiedzieć, co jest przesadą. Ale gdybym miał się pokusić o ocenę, przesadą było nieuczestniczenie pod sądami w łańcuchach światła, to był nasz obowiązek być z tymi tysiącami ludzi, którzy bronili wolnych sądów. Ci, którzy przesadzają w druga stronę? Obawiam się, że taki zarzut może być stawiany mnie, Waldkowi Żurkowi czy Bartkowi Przymusińskiemu. Proszę jednak zwrócić uwagę, że w pewnym sensie wykonujemy swoje funkcje prezesów czy rzeczników. W każdym z tych przypadków jest to połączone z absolutnym przekonaniem, że robimy to dla bardzo ważnej sprawy. Nie robimy tego, bo ktoś nam każe albo spłacamy jakiś dług wdzięczności. To nie jest łatwa rzecz i proszę mi wierzyć, że wolelibyśmy, by czasy były mniej ciekawe, bardziej normalne, a my mielibyśmy choć trochę czasu na życie prywatne.

Jaka, pana zdaniem, przyszłość czeka wymiar sprawiedliwości?

Być albo nie być, oto jest pytanie. Jeśli wymiar sprawiedliwości, to tylko dobra przyszłość. Jeśli niedobra, to będzie to bezmiar niesprawiedliwości. Ja jestem urodzonym optymistą i bardzo wierzę w to, że Polacy kochają wolność. Ich gwarantem są wolne sądy. Wniosek jest prosty: obronimy je!

Czy to, co się dzieje wokół wymiany prezesów, to już czystka czy jeszcze tylko wymiana kadr?

Jak mawiał Lenin, najważniejsze są kadry i chyba tego zdania są panowie z Ministerstwa Sprawiedliwości. Hurtowo wyrzucają prezesów bez podania przyczyn, faksem, bez słowa podziękowania. W ich miejsce wstawiają swoich. Transparentność tu nie istnieje. W publicystycznych wypowiedziach twierdzą, że to nie ma żadnego wpływu na działalność orzeczniczą sądów i tylko korzystają z obowiązujących przepisów. Nie dodają, że sami je sobie napisali i uchwalili. Zacytuję prof. Waltosia: „finezja perfidii rozumowania ściga się w nich z cyniczną sofistyką". Czy fakty te nazwiemy wymianą kadr, czystką, rzezią prezesów, nie ma większego znaczenia. Ważne, by je sobie uświadamiać i nie traktować tego jako rzeczy normalnej, z którą można się godzić. ©?

—rozmawiała Agata Łukaszewicz

Krystian Markiewicz jest prezesem Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA