fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Co zażył bokser Dawid "Cygan" Kostecki?

Fotorzepa, Krzysztof Lokaj
Wyniki toksykologii mogą wyjaśnić wątpliwości związane ze śmiercią Dawida Kosteckiego.

Warszawska prokuratura badająca śmierć Dawida Kosteckiego czeka na badania toksykologiczne i – według naszych nieoficjalnych informacji – ma obawy co do wyników. Jeśli okaże się, że w chwili śmierci bokser był pod wpływem jakichś środków – to może rzucić nowe światło na zagadkowy zgon. Wzmocnić wersję samobójstwa lub – przeciwnie – wskazać, że sam nie mógł go popełnić. Badanie toksykologiczne przeprowadzą biegli z Zakładu Medycyny Sądowej w Warszawie w najkrótszym możliwym czasie.

Odkąd 2 sierpnia boksera znaleziono martwego w celi Aresztu Śledczego na Białołęce w Warszawie (powieszonego na pętli z prześcieradła na łóżku, pod kocem), mnożą się wątpliwości. Prokuratura skłania się do wersji o samobójstwie. Rodzina Kosteckiego w to nie wierzy.

– Są pewne wątpliwości, które dla dobra sprawy, dla dobra nauki powinny być usunięte – mówi „Rzeczpospolitej" dr Jerzy Pobocha, prezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrii Sądowej.

By wiedzieć, czy i co bokser miał w organizmie i jak to mogło wpłynąć na jego zachowanie, potrzeba badań na obecność wielu substancji. – Żeby badania toksykologiczne dostarczyły pełnej, rzetelnej wiedzy, ich zakres powinien dotyczyć nawet tysiąca różnych substancji – zaznacza dr Pobocha.

Powinny one uwzględniać nie tylko alkohol i narkotyki, ale też całą gamę np. środków psychotropowych, dopalaczy i innych rzadko spotykanych, jak np. środki, które na krótko wyłączają świadomość.

– Są substancje syntetyczne podobne do kurary, które powodują porażenie mięśni. Podaje się je dożylnie, a powodują krótkotrwałą narkozę. Osoba, której je zaaplikowano, przestaje na krótko oddychać – tłumaczy dr Pobocha, zaznaczając, że w tym kontekście należałoby dokładnie zbadać ślady na szyi boksera. – W tym miejscu są tętnice szyjne. A jeżeli coś się poda dotętniczo czy dożylnie, to błyskawicznie trafia to do mózgu – mówi dr Pobocha. Zastrzega, że to potencjalne rozważania.

Jak pisaliśmy, w strukturach więziennych mówi się o środku clonazepam, zmniejszającym napięcie mięśni. – Musiałaby być to bardzo duża dawka, by człowieka uczynić bezwolnym – uważa dr Pobocha.

W zależności od tego, co miał w organizmie bokser, to może ukierunkować śledztwo. Np. obecność substancji uspokajających stawia pod znakiem zapytania samobójstwo – zwłaszcza w sposób, jaki tu miał miejsce. Ale już np. narkotyk, który pobudza, wzmacniałby wersję o samobójstwie. Ale możliwe i to, że toksykologia nie przyniesie przełomu.

Jak pisaliśmy, prokuratura nie widzi podstaw do powtórnej sekcji zwłok boksera. Taką wykonuje się tylko wtedy, gdy w pierwszej sekcji popełniono błędy. Wątpliwości, które podnoszą pełnomocnicy rodziny, ma wyjaśnić biegła patolog wykonująca sekcję.

Nieoficjalnie ustaliliśmy, że wątpliwe jest też zbadanie śladów nakłuć na szyi Kosteckiego – sekcja zniszczyła bowiem materiał do badania. Aby zbadać, jak powstały, trzeba wyciąć tę część i poddać ją badaniom histopatologicznym.

Pełnomocnicy rodziny boksera uważają, że go „najprawdopodobniej zabito". „Przed »samobójstwem« ktoś go poranił w wielu miejscach" – napisał na TT mec. Roman Giertych. I twierdzi, że bokser mógł być przytrzymywany i unieruchomiony, a druga osoba mogła go dusić. Dlatego chcą, by prokuratura sprawdziła tę wersję. Biegli uznali, że bokser nie miał na ciele obrażeń świadczących o stoczonej walce.

– Nie wykluczamy powołania innych biegłych z zakresu medycyny sądowej, którzy wyjaśnią kwestie podnoszone przez pełnomocników, m.in. skąd mogły się wziąć otarcia naskórka na nadgarstkach – mówi nam jeden ze śledczych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA