Sądownictwo

Zabójstwo Iwony Cygan: Sąd apelacyjny miażdży decyzję okręgowego

Archiwum
Nie dojdzie do zdrady tajników pracy policji i dekonspiracji świadków. Proces o zabójstwo Iwony Cygan może ruszać – uznał sąd.

Sukces prokuratury w sprawie głośnej zbrodni. Sąd Apelacyjny w Rzeszowie uwzględnił jej zażalenie i uznał, że akt oskarżenia nie wymaga poprawki. Rozstrzygnął też kluczową kwestię – orzekł, że śledczy mogli umieścić zarzuty wobec lokalnych policjantów mających tuszować sprawę zabójstwa w niejawnej części aktu oskarżenia. „Rzeczpospolita" poznała uzasadnienie decyzji sądu.

Iwonę Cygan zabito w 1998 r. Zmowę milczenia przerwali dopiero policjanci z Archiwum X i prokurator z Wydziału ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie. W grudniu o zabójstwo oskarżyli Pawła K., a 16 innych osób – w tym 14 byłych lub obecnych lokalnych policjantów. Ale Sąd Okręgowy w Rzeszowie zwrócił śledczym sprawę, twierdząc, że zarzuty muszą być w całości jawne, bo ucierpią prawa oskarżonych. Prokuratura złożyła zażalenie, a Sąd Apelacyjny uznał jej argumenty.

– Akta postępowania nie zawierają żadnych braków. To, że część zarzutów utajniono, nie stanowi przeszkody w prowadzeniu sprawy i nie ogranicza praw oskarżonych do obrony – mówi nam sędzia Stanisław Urban z Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie, który rozpoznał zażalenie.

Co więcej, zniesienie klauzuli tajności nie wchodzi w grę, bo część zarzutów wobec oskarżonych opiera się na niejawnych dokumentach KGP. A tych w żadnym razie nie można odtajnić. „Brak jest podstaw faktycznych i możliwości prawnych zniesienia klauzuli niejawności z dokumentów procesowych tej sprawy" – stwierdził wprost komendant główny policji w piśmie ze stycznia 2018 r., które przesłała sądowi prokuratura. – Z pisma komendanta głównego wynika, że odtajnienie dokumentów jest niemożliwe, bo zdradzałoby to tajniki pracy policyjnej – dodaje sędzia Urban.

W dodatku próba ich odtajnienia naraża na odpowiedzialność karną. Zdaniem sądu prawa oskarżonych również są zapewnione. – Zarzuty zostały im ogłoszone, znają więc ich pełną treść. Tyle tylko, że zarzuty są w niejawnej części akt – mówi sędzia Urban. Dodaje, że „drobnym problemom natury technicznej, łatwo zaradzić w procesie, przesłuchując świadków za zamkniętymi drzwiami.

Przed tym, że „zdjęcie klauzuli tajności narazi na zdradę tajemnic i uderzy w pokrzywdzonych", ostrzegała Prokuratura Krajowa. „Metody pracy operacyjnej policji poznaliby np. członkowie gangów" – twierdziła.

Czy Sąd Okręgowy, chcąc odtajnienia zarzutów, wykazał się „tylko" niekompetencją, czy też za decyzją mogły stać jakieś inne względy? Nie wiadomo.

– Dążenie sądu do odtajnienia części niejawnej aktu oskarżenia, opartej na materiałach niejawnych, stanowi bezpośrednie zagrożenie dla nieuprawnionego ujawnienia okoliczności, które ze względu na ważny interes państwa upublicznione być nie mogą – twierdzi prowadzący śledztwo prok. Piotr Krupiński, autor aktu oskarżenia.

Bliscy Iwony chcą, by proces toczył się poza Rzeszowem. – Rodzina nie ufa Sądowi Okręgowemu. Zwłaszcza teraz, kiedy jest oczywiste, że bezpodstawnie chciał odtajnienia zarzutów i wskazywał na rzekome wady aktu oskarżenia – mówi mec. Ireneusz Wilk, pełnomocnik bliskich Iwony. Niedawno złożył on wniosek, by Sąd Najwyższy przekazał sprawę poza Rzeszów. – Tego wymaga dobro wymiaru sprawiedliwości – dodaje.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL