fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Prezydent nadal będzie chroniony przed znieważeniem

Za obrazę prezydenta można trafić do więzienia nawet na trzy lata
Piotr Guzik
PiS porzuca swoje plany odejścia od karania za znieważenie głowy państwa.

„Dzisiaj pałac, jutro ciupa, nie prezydent, ale...” – transparent z napisem zaczynającym się od takich słów może kosztować odsiadkę jednego z zachodniopomorskich działaczy KOD. W lipcu ubiegłego roku wziął udział w demonstracji podczas spotkania Andrzeja Dudy z harcerzami w Nowym Warpnie. Zdaniem prokuratury, która w grudniu skierowała sprawę do sądu, działacz KOD naruszył przepis mówiący o znieważeniu prezydenta, za co grozi do trzech lat więzienia.

To najnowszy przypadek zastosowania art. 135 par. 2 kodeksu karnego. I pewnie nie ostatni, bo politycy PiS wycofują się z planów usunięcia tego przepisu, choć zapowiadali to w 2016 roku.

Odważne plany

Zapowiedź padła podczas konferencji prasowej z udziałem ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry i jego zastępcy Marcina Warchoła. – Jako pierwszy w historii rząd po 1989 roku jasno deklaruje (…) wolę likwidacji tych kontrowersyjnych przepisów, mówiących o znieważeniu prezydenta RP – oświadczył Ziobro.

– Znosimy karalność znieważenia prezydenta i podkreślamy, że to jest podstawowa gwarancja debaty wolnej, niezależnej i swobodnej – podkreślił z kolei Warchoł.

Z powodu tej zapowiedzi do kosza trafił projekt autorstwa posłanki Moniki Rosy z Nowoczesnej, nad którym trwały już prace w Sejmie. Ministerstwo Sprawiedliwości zapowiadało, że przepis zostanie usunięty podczas dużej nowelizacji kodeksu karnego. I resort Ziobry niedawno przedstawił taki projekt. Zakłada on surowsze kary za najgroźniejsze przestępstwa, bezwzględne dożywocie bez możliwości warunkowego zwolnienia i nowe typy przestępstw. Usunięcia przepisów o znieważeniu prezydenta jednak nie przewidziano.

Czy są na to szanse? „Problematyka związana z reformą kodeksu karnego jest bardzo szeroka. Ministerstwo Sprawiedliwości podejmuje szereg nowelizacji w tym zakresie. Wymieniony temat pozostaje w sferze licznych analiz” – informuje „Rzeczpospolitą” zespół prasowy ministerstwa.

Nasz rozmówca, znający sytuację w resorcie, nie pozostawia jednak złudzeń. – Teraz chyba, mówiąc szczerze, nie ma klimatu dla takich zmian – przyznaje nieoficjalnie.

Dlaczego ministerstwo porzuca własne plany? – Może sprzeciwia się temu sam prezydent albo resort chce pokazać, że nie godzi się na mowę nienawiści? – zastanawia się Monika Rosa. – Poza tym entuzjazm, by usunąć ten przepis, zawsze pojawia się po jakimś głośnym przypadku jego zastosowania. I ten entuzjazm szybko gaśnie – zauważa.

Nieadekwatne środki

Przypomina, że zapowiedź ministrów Ziobry i Warchoła padła po głośnej sprawie napisu „Andrzej Du..a” w toalecie jednej z opolskich podstawówek. „Nowa Trybuna Opolska” pisała, że wewnętrzne śledztwo prowadziła dyrekcja szkoły. W sprawę włączyła się też prokuratura, choć formalnie nie badała napisu w toalecie, lecz rzekomo obraźliwy wydźwięk publikacji na ten temat w „NTO”.

W przeszłości dyskusja wokół usunięcia przepisu o znieważeniu prezydenta toczyła się również, gdy policja w całym kraju szukała Huberta H., bezdomnego, który pozwolił sobie na wiązankę pod adresem Lecha Kaczyńskiego na Dworcu Centralnym. Gdy w 2011 roku ABW weszła do mieszkania właściciela satyrycznej strony AntyKomor, za nowelizacją kodeksu karnego opowiedzieli się Jarosław Kaczyński i Donald Tusk.

Długa tradycja

Problem w tym, że pomysł usunięcia przepisu ma też swoich przeciwników. Po złożeniu projektu nowelizacji przez Monikę Rosę ówczesny prokurator generalny Andrzej Seremet zauważył w opinii dla Sejmu, że „ochrona prawnokarna czci należnej prezydentowi jest trwale zakorzeniona w tradycji polskiej myśli karnistycznej, bowiem odpowiednią regulację w tym zakresie przewidywał już Kodeks karny z 1932 r.”. Z kolei poseł PiS Andrzej Matusiewicz mówił podczas prac w komisji, że po usunięciu przepisu doszłoby do niesymetrycznej sytuacji, w której karze podlegałoby wciąż znieważenie prezydenta obcego państwa.

Monika Rosa twierdzi, że problemy natury prawnej są do przezwyciężenia. – Najważniejsze jest to, że stosowanie obecnego przepisu zamiast chronić głowę państwa, często ją ośmiesza – mówi.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA