fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Mówił o bombie na lotnisku w Modlinie. Idzie do więzienia

Bloomberg
Karol J. w wielkanocną noc wywołał alarm bombowy na lotnisku w Modlinie. Dziś zapadł wyrok w jego sprawie. Mężczyzna spędzi w więzieniu 1,5 roku.

W wielkanocny wieczór w 2016 roku Karol J. zadzwonił na infolinię lotniska w Modlinie. Mężczyzna poinformował, że na terenie portu lotniczego znajduje się bomba. Oskarżony szczegółowo przekazał, o której godzinie ładunek eksploduje. 

 

Służby pracujące na lotnisku nie zignorowały tej informacji i ewakuowały cały budynek. Port lotniczy opuściło łącznie kilkaset osób.

Przekazana informacja okazała się być "żartem". Prokurator Maciej Godzisz domagał się od oskarżonego kary roku i ośmiu miesięcy bezwzględnego więzienia, 80 tys. złotych nawiązki dla spółki Ryanair i 50 tys. złotych na rzecz lotniska w Modlinie. Godzisz podkreślił, że Karol J. dopiero dziś przyznał się do winy, ale takie zachowanie ocenił jako "chłodną kalkulację".

Dziś oskarżony przeprosił za swoje zachowanie. Jak tłumaczył, nie przyznawał się do winy wcześniej, bo w dniu wywołanego alarmu, pił alkohol i nie pamiętał wykonanego połączenia.

Adwokat oskarżonego wniósł o to, by sąd nie wymierzał wobec jego klienta kary więzienia. Argumentacja ta nie przekonała sędziego. Wymierzył on karę 1,5 roku bezwzględnego pozbawienia wolności. Karol J. dodatkowo musi zapłacić 70 tys. złotych na rzecz spółki Ryanair, 40 tys. złotych lotnisku w Modlinie i 6 tys. złotych kosztów procesowych.

- Oskarżony musi ponieść dotkliwe konsekwencje swojego zachowania - powiedział sędzia Tomasz Morycz. - W noc wielkanocną ci ludzie chcieli bezpiecznie dotrzeć do swoich domów. Oskarżony zniweczył to jednym telefonem - dodał.

Więcej: TVN Warszawa

Źródło: TVN Warszawa
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA