Rzeczpospolita Cyfrowa

Rozwój nie obędzie się bez kosztów

123RF
Sztuczna inteligencja, a zwłaszcza systemy oparte na robotach, spowoduje zniknięcie na świecie kilku milionów miejsc pracy. Osoby je zajmujące czeka przymusowe przebranżowienie.

Jeszcze kilka lat temu ekonomiści prognozowali, że sektor nowych technologii w miarę błyskawicznego rozwoju znajdzie się w czołówce sektorów z najszybszym wzrostem zatrudnienia. Rynek szybko zweryfikował te założenia i choć najbardziej innowacyjne firmy są w czołówce najlepszych pracodawców, to jednocześnie średni staż pracy w takich firmach nie przekracza roku. Zatrudniają one coraz częściej na czasowe umowy związane z konkretnym projektem, a nie na stałe.

Jednak dla rynku pracy z tego kierunku nadchodzi znacznie poważniejsze zagrożenie. Z opracowania przygotowanego na potrzeby Światowego Forum Ekonomicznego wynika, że rozwój sztucznej inteligencji wpłynie nie tylko na stworzenie nowych możliwości dla przedsiębiorstw. Do 2020 r. przez upowszechnianie najnowszych technologii może zniknąć aż 5 mln miejsc pracy – i to tylko w 15 największych gospodarkach świata.

Stanie się to głównie w sektorach odpowiedzialnych za obsługę sprzedaży, administrację czy zaplecze biurowe. Realnie zniknie ponad 7 mln miejsc pracy, ale ok. 2 mln stworzy nowa gospodarka, oparta na choćby sztucznej inteligencji i robotyce.

Światowa Organizacja Pracy prognozuje, że w 2020 r. na całym świecie bez pracy będzie kilkanaście milionów osób.

Systemy samouczące będą mogły zastępować ludzi w coraz bardziej skomplikowanych czynnościach dzięki coraz bardziej zaawansowanym modelom, pozwalającym im na naukę coraz to nowych zachowań.

– Rozwój sztucznej inteligencji i robotyki to obecnie jedno z największych egzystencjalnych wyzwań, z jakimi zmaga się sektor technologiczny – mawia regularnie Elon Musk, twórca takich firm jak Tesla i SpaceX.

Wizjonerzy w jego typie nie muszą patrzeć na przyziemne ograniczenia, dla nich realny jest bardzo odległy horyzont czasowy. Aktualne jest jednak pytanie, jak w takich realiach odnajdą się konsumenci. Czy będzie im odpowiadało, że coraz więcej czynności załatwiają z robotami czy rozumiejącymi ich potrzeby komputerami.

– Konsumenci nie mają nic do powiedzenia i już, sami o tym nie wiedząc, korzystają ze sztucznej inteligencji. Prawo natomiast nie nadąża za postępem. W całej sytuacji najgroźniejsze jest to, że każda kolejna inkrementalna zmiana jest korzystna i przynosi postęp – mówi prof. Dariusz Jemielniak, ekspert w dziedzinie badań internetu i zarządzania międzynarodowego z Akademii Leona Koźmińskiego. – Rozwój technologii jest tak szybki, że ciężko w ogóle antycypować, co się stanie, nie mówiąc o mozolnym tworzeniu prawnych regulacji. Niemniej trzeba docenić to, że klasa polityczna dostrzega problem. W Polsce także powinniśmy już teraz dostosowywać przepisy na przykład do aut samobieżnych, które już de facto istnieją – dodaje.

Autorzy badania zaprezentowanego w Davos zwracają uwagę, że spadek miejsc pracy dotknie głównie kobiet, ponieważ one zajmują najczęściej stanowiska, które w przyszłości będą mogły zostać zautomatyzowane. Dwie trzecie utraconych miejsc pracy przypadnie na sektor biurowy i administrację.

Inny sektor, w którym spodziewane są także spore ubytki, to służba zdrowia, także jeśli chodzi o czynności administracyjne, ale również analitykę medyczną, analizę badań, zdjęć rentgenowskich, rezonansów medycznych. Zdaniem ekspertów takie czynności będą mogły już za kilka lat samodzielnie wykonywać maszyny.

Obecnie choćby w logistyce zastosowanie robotów widać na coraz większą skalę. Chodzi zwłaszcza o obsługę magazynów, pracujących na rzecz sieci handlowych czy sprzedawców internetowych.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL