fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Bez pakietu rak czeka w kolejce

Do 6 lutego wydano ponad 445 tys. kart DiLO, wynika z danych Ministerstwa Zdrowia
shutterstock
Co trzeci chory na raka nie korzysta z pakietu onkologicznego. NIK uważa, że segreguje on chorych.

Według badań Polskiej Koalicji Pacjentów Onkologicznych (PKPO) z pakietu onkologicznego korzysta tylko 70 proc. chorych. Co trzeci, mimo podejrzenia raka, diagnozowany jest tradycyjną ścieżką, wyczekując na badania i prześwietlenia w długich kolejkach.

Wnioski PKPO potwierdzają wstępne wyniki kontroli przygotowania i wdrożenia pakietu onkologicznego, jaką Naczelna Izba Kontroli prowadziła od sierpnia zeszłego roku.

Pacjent z kategorią

Wprowadzony z początkiem 2015 r. pakiet onkologiczny ma znosić bariery w dostępie do lekarzy i badań diagnostycznych dla osób, u których lekarz podejrzewa chorobę nowotworową. Przepustką do szybkiej ścieżki onkologicznej jest karta diagnostyki i leczenia onkologicznego (DiLO). Miała gwarantować, że w 2015 r. od podejrzenia nowotworu do wdrożenia leczenia minie nie więcej niż dziewięć tygodni, w 2016 r. – osiem tygodni, a w 2017 r. – siedem tygodni.

Według danych Ministerstwa Zdrowia do 6 lutego wydano 445 040 kart DiLO, wykonano 83 425 diagnostyk wstępnych (z czego 88,5 proc. w terminie) i 148 428 diagnostyk pogłębionych (84,3 proc. w terminie).

Zgodnie z najnowszym raportem Fundacji Watch HealthCare, monitorującej dostęp do gwarantowanych świadczeń zdrowotnych, średni czas oczekiwania na świadczenia to 2,5 tygodnia dla pacjentów z DiLO i 5,8 tygodnia dla leczonych ścieżką tradycyjną. Podobne wnioski płyną z kontroli NIK. Jak przyznał szef Izby Krzysztof Kwiatkowski, połowa z 25 skontrolowanych placówek nie rozpoczęła realizacji świadczeń w ramach pakietu, mimo że podpisując umowę z Narodowym Funduszem Zdrowia, zadeklarowała, że do niego przystąpi. Kontrola wykazała, że pacjenci objęci pakietem rzeczywiście diagnozowani byli szybciej, ale to przyczyniło się do kategoryzacji chorych. Nie wszyscy z 350 tys. chorujących dziś na nowotwór mieli taką samą szansę na szybkie wyleczenie.

Szymon Chrostowski, prezes Polskiej Koalicji Pacjentów Onkologicznych, uważa, że zawiodła polityka informacyjna. Bo choć wprowadzenie pakietu poprzedziła emisja kilku spotów telewizyjnych o pakiecie z rysunkami Henryka Sawki, a w przychodniach i szpitalach pojawiły się ulotki i plakaty, wielu chorych wciąż nie wie, że może ubiegać się o kartę DiLO. A spora grupa lekarzy nie wie, jak ją wystawiać.

Lekarz bez komputera

– Przykłady można mnożyć. Niedawno zadzwonił do mnie syn pacjentki z zaawansowaną postacią raka piersi. Ponieważ specjalista, który zdiagnozował chorobę, nie mógł wystawić karty DiLO, odesłał ją do lekarza podstawowej opieki zdrowotnej (POZ). W przychodni na warszawskim Ursynowie dyżurowała starsza lekarka, która nie potrafiła nawet włączyć komputera. Pacjentce kazano wrócić nazajutrz, kiedy przyjmuje młodsza lekarz. Ta umiała włączyć komputer, ale karty DiLO nigdy nie wystawiała. Pomogła recepcjonistka, która intuicyjnie wypełniła elektroniczny formularz. Ale kłopoty w przychodni opóźniły leczenie o kolejne trzy dni – relacjonuje Szymon Chrostowski.

Nie straszyć chorego

Ale lekarze bez przeszkolenia w wypełnianiu kart to niejedyny problem. Córka pacjenta z podejrzeniem raka płuc poskarżyła się PKPO, że lekarz nie wystawił mu karty DiLO, żeby go nie denerwować. – Uznał, że pacjent jest już wystarczająco zestresowany. W rezultacie badanie na PET-CT mężczyzna z ogromnym guzem w płucach będzie czekał cztery tygodnie. Przez ten czas choroba może rozwinąć się do tego stopnia, że pozostanie już tylko leczenie paliatywne – mówi Szymon Chrostowski.

Zdaniem ekspertów do wypisywania kart DiLO może zniechęcać nadmierna biurokracja. Dlatego resort zdrowia postanowił uprościć pakiet. Zgodnie z nowelizacją ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych karta DiLO zostanie uproszczona, zmniejszona z siedmiu do dwóch stron i wypełniana wyłącznie elektronicznie. Ministerstwo chce maksymalnie zredukować obowiązki biurokratyczne związane z wypełnianiem dokumentów tak, by lekarze mieli więcej czasu dla pacjenta. Zniesiona ma zostać także zasada 1/15, zgodnie z którą na 15 kart DiLO wystawionych przez lekarza POZ przynajmniej jedna musi kończyć się diagnozą nowotworu, a jeśli lekarz „spudłuje" w 15 przypadkach, musi przechodzić dodatkowe szkolenie z rozpoznawania chorób nowotworowych.

Nowe przepisy pozwolą na wystawianie kart DiLO lekarzom ambulatoryjnej opieki specjalistycznej (AOS) już w chwili podejrzenia choroby, a nie jej rozpoznania, i zniosą obowiązek raportowania chorób do Krajowego Rejestru Nowotworów. – Poprawki spełniają postulaty, jakie przez ostatnie dwa lata zgłaszały wszystkie naukowe towarzystwa onkologiczne. Cieszymy się, że wreszcie je uwzględniono – mówi prof. Piotr Rutkowski ze stołecznego Centrum Onkologii, prezes Polskiego Towarzystwa Chirurgii Onkologicznej.

Zmiany pozwolą poprawić sytuację ponad 130 tys. Polaków co roku zapadających na choroby onkologiczne.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA