fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Daniel Reck i Janusz Lechowicz o postulowanej zmianie obrony koniecznej

Adobe Stock
Niech napastnik wie, co mu grozi, gdy ofiara się boi.

Postulowana zmiana obrony koniecznej ma polegać na dodaniu do art. 25 kodeksu karnego § 2a o treści: „Nie podlega karze, kto przekracza granicę obrony koniecznej, odpierając zamach polegający na wdarciu się do mieszkania, lokalu, domu albo przylegającego do nich ogrodzonego terenu lub odpierając zamach poprzedzony wdarciem się do tych miejsc, chyba że przekroczenie granic obrony koniecznej było rażące". Ta zmiana ma bardziej chronić od kary za przekroczenie granic obrony koniecznej.

Czy tak jest? Pomińmy argumenty z mediów rządowych: „wreszcie każdy Polak poczuje się bezpiecznie we własnym domu w myśl zasady „my home is my castle", a skupmy na obowiązującym prawie i treści proponowanej zmiany).

Wątpliwość wzbudza już sama lektura uzasadnienia rządowego projektu, gdzie czytamy m.in.: „Dla realizacji wskazanych celów projektowana zmiana przesuwa akcent ze sfery emocjonalnej osoby odpierającej zamach na mający charakter zobiektywizowany przedmiot zamachu". Chodzić ma więc o to, aby organ procesowy nie skupiał się na wewnętrznych przeżyciach ofiary zamachu przekraczającej granice obrony (ekscendenta), tj. jego strachu lub wzburzenia, ale na przedmiocie, na którym wykonywany jest zamach.

A namiot?

Już tylko to wskazuje, że nie mamy do czynienia z żadną „rewolucją", tylko z „przesunięciem akcentów".

Dla subtelnej zmiany akcentu wprowadza się więc nowy przepis. Oparto go na kazuistycznym wymienieniu przypadków tworzących katalog zamknięty „zobiektywizowanych przedmiotów zamachu" (jak nazwano je w rządowym uzasadnieniu projektu), tj. „mieszkanie, lokal, dom albo przylegający do nich ogrodzony teren".

Norma prawna (w tym karna) powinna być możliwie ogólna (granicę ogólności wyznacza reguła określoności prawa karnego). Dlatego należy unikać kazuistki w tworzeniu typów czynów zabronionych. Już teraz można usłyszeć głosy dopytujące, czy wprowadzona zmiana obejmie także zamieszkiwane przecież: namiot, camper itp.

Nadto zauważalne jest, iż w zamierzeniu autorów treść zmiany ma być skorelowana z obowiązującym art. 193 kodeksu karnego, w którym stypizowano przestępstwo naruszenia miru domowego: „Kto wdziera się do cudzego domu, mieszkania, lokalu, pomieszczenia albo ogrodzonego terenu albo wbrew żądaniu osoby uprawnionej miejsca takiego nie opuszcza".

Każdy się przecież boi

Jak widać, zakres regulacji w części opisującej przedmiot wykonawczy jest inny w art. 193 kodeksu karnego i inny w proponowanej zmianie. Z treści zmiany wyłączono „pomieszczenie" oraz ograniczono tereny ogrodzone do tych, które przylegają do „domu, mieszkania, lokalu".

Dla racjonalnego ustawodawcy takie dystynkcje i wyłączenia muszą mieć jakieś znaczenie. Praktycy i przedstawiciele nauki prawa otrzymują więc kolejny orzech do gryzienia. Nie wyjaśnia bowiem problemu uzasadnienie rządowego projektu. Jeśli więc sposób wprowadzenia zmiany (redakcja i interpretacja użytych zwrotów) budzą wątpliwości, należy zastanowić się nad rzeczywistą potrzebą ich wprowadzenia, tj. zbadać zakres regulacji w odniesieniu do stanu obowiązującego prawa.

Obowiązujący art. 25 kodeksu karnego § 3 stanowi: „Nie podlega karze, kto przekracza granice obrony koniecznej pod wpływem strachu lub wzburzenia usprawiedliwionych okolicznościami zamachu".

W literaturze przedmiotu wskazuje się, iż okolicznościami uzasadniającymi ustalenie, że ekscendent znajdował się w stanie strachu lub wzburzenia, w których zastosowanie znajdzie art. 25 § 3 kodeksu karnego, będzie w każdym, co do zasady, stanie faktycznym wdarcie się do mieszkania (A. Marek - Obrona konieczna w prawie karnym. Teoria i orzecznictwo", Warszawa 2008, s. 161).

Inni autorzy nie wyobrażają sobie stanów faktycznych, w których wdzieranie się do mieszkania nie wywoła wzburzenia lub strachu (M. Teleszewska - Przekroczenie granic obrony koniecznej wynikające ze strachu lub silnego wzburzenia, MOP 2013, nr 24) „niemożliwe jest wykazanie, iż przekroczenie granic obrony koniecznej nie nastąpiło w wyniku strachu bądź silnego wzburzenia. Uważam, że każdy zaatakowany posiada pełne prawo do obrony. To napastnik powinien mieć świadomość, że u każdego zaatakowanego mogą pod wpływem strachu lub silnego wzburzenia obudzić się takie pokłady siły, że w konsekwencji to napastnik będzie bardziej „pokrzywdzony"."

Zaznaczyć tylko należy, że przywołane opracowania, jak również orzeczenia sądów powszechnych zapadające w stanach faktycznych, gdy badany był problem obrony koniecznej i jej granic, jeśli do zamachu dochodziło poprzez wdzieranie się do mieszkania, rozprawiały się z innym (ważniejszym i daleko bardziej skomplikowanym) zagadnieniem samoistności/subsydiarności obrony koniecznej. W konsekwencji uznawano, że granice obrony koniecznej w takich stanach faktycznych nie zostały w ogóle przekroczone. Wynik zarówno rozstrzygnięć, jak i poglądów doktryny na zagadnienie był więc zawsze zgodny z oczekiwaniami stawianymi przed planowaną zmianą art. 25 kodeksu karnego.

Dobry prawnik zrozumie

Zakres przedmiotu regulacji proponowanej zmiany kodeksu karnego i dotychczasowego art. 25 § 3 k.k. jest więc niemalże identyczny (wykluczeniu spod teraz obowiązującej regulacji będą podlegały stany faktyczne, które można rozważać chyba wyłącznie teoretycznie, np. wdarcie się przez sprawcę do mieszkania niewywołujące w mieszkańcu odpierającym zamach żadnych uczuć (ani strachu, ani też wzburzenia). „Strach" zdefiniujemy jako niepokój wywołany przez niebezpieczeństwo lub rzecz nieznaną, która wydaje się groźna.

Stany faktyczne, w których proponowany art. 25 § 2a k.k. znajdzie zastosowanie samoistnie, a nie w wariancie krzyżowania się z zakresem regulacji art. 25 § 3 k.k., będą niezwykle rzadkie, o ile w ogóle można je wyobrazić.

Nadto do zastosowania art. 25 § 3 k.k. nie jest wymagane „silne" wzburzenie – jak np. w art. art. 148 § 4 k.k. (zabójstwo w afekcie), ale wystarczy wzburzenie zwykłe. Zauważmy też, że art. 25 § 3 k.k. posługuje się alternatywą zwykłą, więc do jego zastosowania wystarczy spełnienie jednej z przesłanek („tylko" strach, bądź też „tylko" wzburzenie).

Istotne wydaje się także wskazanie, że proponowana zmiana przewiduje organicznie stosowania instytucji niepodlegania karze, gdy przekroczenie granic obrony koniecznej było rażące. W istocie więc w stosunku do obowiązującego przepisu art. 25 § 3 k.k., który takiego ograniczenia nie przewiduje (znajduje zastosowanie także do rażącego przekroczenia granic obrony koniecznej), krąg stanów faktycznych, w których proponowana zmiana znajdzie zastosowanie, będzie jednak węższy.

W stanach faktycznych „granicznych" oraz wątpliwych dowodowo (np. opierających się głównie na opisie przeżyć ekscendenta) i tak każde rozstrzygnięcie sądu będzie wywoływało kontrowersje i pytania o to, czy granice obrony koniecznej są określone w sposób właściwy (vide sprawa Pistoriusa, o powszechnie znanym stanie faktycznym, wracająca po raz kolejny przed sąd australijski). Prawo nigdy nie ureguluje wszystkich stanów faktycznych, musi cechować się ogólnością. Te ogólne ramy przepisów dobremu prokuratorowi, dobremu sędziemu i dobremu adwokatowi pozwalają odnajdować rozstrzygnięcia sprawiedliwe.

Co robić? Wydaje się, że wystarczyłyby odrobina zaufania oraz kompleksowa kampania edukacyjna, w tym prokuratorów, adwokatów i sędziów, a nie tworzenie „łatek" na doraźne zapotrzebowanie.

Janusz Lechowicz jest byłym sędzią sądu powszechnego, orzekającym głównie w sprawach karnych w Sądach Rejonowych w Kędzierzynie-Koźlu oraz Jędrzejowie, gdzie pełnił także funkcję przewodniczącego wydziału karnego, wiceprezesa i prezesa sądu

Daniel Reck jest partnerem, współzałożycielem Kancelarii Duraj Reck i partnerzy, kieruje pracami zespołów zajmujących się obsługą kluczowych klientów kancelarii. Był ekspertem Związku Przedsiębiorców i Pracodawców z siedzibą w Warszawie

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA