fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Dokumentacja medyczna – niewyleczony problem

Fotorzepa, Jakub Ostałowski
Szpitale nie mają żadnej możliwości skontrolowania, czy pacjent rzeczywiście upoważnił kogoś do odbioru dokumentacji medycznej. Zawsze mają obowiązek jej wydania.

Po niekorzystnych dla siebie rozstrzygnięciach dotyczących udostępniania danych osobowych pacjenta, placówki medyczne zostały podstawione pod ścianą.

W kwietniu 2016 r. Naczelny Sąd Administracyjny potwierdził zasadę, iż mają obowiązek, na żądanie pacjenta, udostępnić oryginały dokumentacji medycznej.Inaczej naruszą zbiorowe prawa pacjentów. Przepisy ustawy o prawach pacjenta nie wskazują bowiem, w jakich sytuacjach placówka może odmówić wydania dokumentacji.

Trzeba mieć narzędzia do obrony

Pomimo tego wyroku podmioty medyczne nadal nie chcą wydawać oryginałów dokumentacji. Wraca do nich bowiem w niepełnym stanie lub nie wraca w ogóle. Jedynym zabezpieczeniem przed nierzetelnymi pacjentami jest pobranie od nich oświadczeń, w których zobowiążą się do zwrotu dokumentacji w określonym terminie. Należy jednak pamiętać, iż takie oświadczenie nie wywołuje żadnych skutków prawnych, dzięki którym placówka medyczna mogłaby zarządać zwrotu dokumentacji.

Wydanie pacjentowi dokumentacji medycznej w oryginale rodzi również pewne koszty dla placówek, które nieustannie borykają się z problemami finansowymi. Zgodnie bowiem z § 78 ust. 2 rozporządzenia ministra zdrowia z 21 grudnia 2010 r. w sprawie rodzajów i zakresu dokumentacji medycznej oraz sposobu jej przetwarzania muszą one pozostawić kopie lub pełne odpisy. Przepis ten ma chronić placówki medyczne przed całkowitą utratą dokumentacji i niemożnością obrony, w sytuacji gdy np. pacjent zarzuca lekarzowi błąd medyczny.

Jakie upoważnienie do uzyskania dokumentacji

Jeszcze większym problemem jest wydawanie dokumentacji medycznej podmiotowi upoważnionemu przez pacjenta.

Przepisy ustawy o prawach pacjenta nie określają szczegółowej formy upoważnienia do uzyskania dokumentacji medycznej. W rozporządzeniu z 21 grudnia 2010 r. w sprawie rodzajów i zakresu dokumentacji medycznej oraz sposobu jej przetwarzania ustalono jedynie, iż takie upoważnienie musi wskazywać imię i nazwisko osoby upoważnionej. Przepisy milczą również o formie, w jakiej takie upoważnienie ma być wyrażone. Oznacza to, że możliwa jest także forma ustna. Nie można żądać od pacjenta zachowania np. formy pisemnej. Czas obowiązywania takiego upoważnienia również nie jest określony w przepisach. Może zatem obowiązywać dopóty, dopóki nie zostanie odwołane.

Wszystko to powoduje, iż tak naprawdę podmioty medyczne nie mają żadnej możliwości skontrolowania, czy upoważnienie do odbioru dokumentacji medycznej rzeczywiście zostało sporządzone przez pacjenta. Jednocześnie mają one obowiązek wydania takiej dokumentacji. Nie mają one realnych możliwości sprawdzenia, czy rzeczywiście dana osoba jest upoważniona do otrzymania dokumentacji medycznej.

Poważna luka w prawie

Placówi medyczne znalazły się w bardzo niekorzystnej sytuacji. Nie mogą bowiem zweryfikować, czy wydają dokumentację medyczną zawierającą newralgiczne dane osobowe powołanym do tego osobom. W żaden sposób nie mogą uchylić się od wykonania tego obowiązku, a jednocześnie jego wypełnienie może dla nich oznaczać pociągnięcie ich do odpowiedzialności prawnej, np. za udostępnienie danych osobowych i wrażliwych osobie nieuprawnionej.

Autor jest adwokatem z Warszawy

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA