fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Adam Bodnar - jak zostałem prawnikiem

Adam Bodnar
Fotorzepa, Dominik Pisarek
Jak zostałem prawnikiem... dla Rzeczpospolitej Adam Bondar, rzecznik praw obywatelskich

Rz: Słyszałam, że w liceum zwiedzał pan Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich.

Adam Bodnar: Tak. Powitał nas prof. Tadeusz Zieliński. Byłem uczestnikiem programu dla młodzieży Civis Polonus. Nie przypuszczałem, że kiedyś zajmę jego miejsce.

Ale chciał pan już wtedy zostać prawnikiem. Dlaczego?

Wybrałem ten zawód raczej ze względu na pewność pracy zapewniającej życie na przyzwoitym poziomie. Tak wtedy w Gryficach, w których chodziłem do liceum, postrzegano tę profesję. Prawami człowieka zainteresowałem się nieco później.

Kiedy?

Na drugim roku studiów, kiedy zacząłem chodzić na wykład specjalizacyjny prof. Mirosława Wyrzykowskiego. Do dziś współpracujemy.

Czy prowadził pan bogate życie towarzyskie podczas studiów?

Mieszkałem w akademiku na Jelonkach, więc siłą rzeczy miałem wielu znajomych, zwłaszcza z małych miast. Należałem też do Prawniczego Akademickiego Klubu Turystycznego. Wyjeżdżaliśmy na obozy wędrowne w górach. Obecnie rzadziej można mnie spotkać na górskich szlakach. Wolę z synami wędkować nad jeziorami.

Czy na studiach udzielał się pan społecznie?

Tak. Działałem w stowarzyszeniu Nigdy Więcej. Zabiegaliśmy o wpisanie do konstytucji obecnego art. 13. Zakazuje on istnienia partii politycznych i innych organizacji odwołujących się do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową.

Półtora roku byłem też asystentem posła Leszka Chwata z BBWR. Pochodził z mojego regionu.

Na czwartym roku współpracowałem z biurem pełnomocnika rządu przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. Zajmowałem się więc prawami człowieka, ale po drugiej stronie. Broniłem działań rządu. Moim szefem był wówczas prof. Krzysztof Drzewicki.

Ma pan też doświadczenie z pracy w kancelarii prawnej.

Rzeczywiście, ostatni rok studiów pracowałem w kancelarii. Potem miałem roczną przerwę – wyjechałem do Budapesztu na studia LLM (prawo konstytucyjne porównawcze) na Central European University. Świetnie pamiętam zajęcia prof. Wiktora Osiatyńskiego. Po powrocie znów pracowałem w dużej kancelarii. Zajmowałem się rynkami kapitałowymi, fuzjami i przejęciami. Jednocześnie odbywałem aplikację radcowską i studia doktoranckie. Zorientowałem się, że mam już za dużo obowiązków, musiałem wybierać. Odszedłem z kancelarii i zrezygnowałem z aplikacji, nawiązałem współpracę z Helsińską Fundacją Praw Człowieka. Skupiłem się na uczelni oraz na rozwoju Programu Spraw Precedensowych w fundacji.

Co pana przyciągnęło do Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka?

Miałem potrzebę pomocy innym i tworzenia czegoś własnego. Rozpoczynając pracę w fundacji, nie zdawałem sobie sprawy, jak wiele problemów społecznych jest w Polsce. Czułem satysfakcję za każdym razem, gdy doprowadziłem do tego, że naruszający prawa człowieka poniósł tego konsekwencje. W prawach człowieka inspiruje też to, że cały czas trzeba się uczyć, że trzeba znać przepisy z różnych dziedzin.

Jak pan traktuje funkcję rzecznika praw obywatelskich?

Chcę po prostu wykonać porządną pracę na rzecz obywateli. Chcę zwiększyć ochronę praw jednostki i starać się o rozwiązanie kilku ważnych problemów społecznych i prawnych. A przede wszystkim walczyć ze zjawiskiem bezdomności i dążyć do poprawy jakości działania wymiaru sprawiedliwości.

—rozmawiała Katarzyna Wójcik

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA