fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Znaj proporcję, mocium sędzio - Krzysztof Szczucki o orzeczeniu TSUE ws. polskiej praworządności

123RF
Niektórzy próbują wkraczać w kompetencje zastrzeżone dla innych.

Rzecznik generalny Evgeni Tanchev wydał opinię na potrzeby prowadzonego przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej postępowania. Trybunał ma odpowiedzieć na pytania zadane mu przez sąd irlandzki, który waha się, czy wydać do Polski, w ramach europejskiego nakazu aresztowania, podejrzanego o popełnienie przestępstwa. Zarówno opinia, jak i spodziewane orzeczenie TSUE będą miały niebagatelne znaczenie dla polskiej sytuacji wewnętrznej oraz międzynarodowej. Ostateczne rozstrzygnięcie nie pozostanie bez wpływu także na zagadnienia ustrojowe. Trybunał wypowie się bowiem, jak daleko, z perspektywy instytucji unijnych, sięga wewnętrzna swoboda dokonywania zmian instytucjonalnych przez państwo członkowskie.

Sąd irlandzki zadał TSUE dwa pytania. Pierwsze dotyczy możliwości odmowy wykonania europejskiego nakazu aresztowania, gdy sąd uzna, że panujące w wydającym nakaz państwie członkowskim warunki naruszają podstawowe prawo do rzetelnego procesu sądowego. Uzasadnieniem takiej odmowy miałoby być uznanie, że wymiar sprawiedliwości w wydającym nakaz państwie członkowskim nie opiera się już na zasadzie praworządności. Nie musiałby wtedy ustalać ani też wskazywać konkretnych zagrożeń dla zainteresowanej osoby. Innymi słowy, irlandzki sąd chce ustalić, czy może odmówić wykonania europejskiego nakazu aresztowania, także jeżeli nie istnieje realne ryzyko, że postępowanie w sprawie wydawanej osoby będzie toczyło się w Polsce z naruszeniem prawa do rzetelnego procesu sądowego.

W drugim pytaniu sąd irlandzki odnosi się już do ewentualnej konieczności wykazania konkretnych zagrożeń dla osoby wydawanej. Pyta, czy może w takim przypadku domagać się od sądu polskiego, który wydał europejski nakaz aresztowania, przekonujących dowodów, że panujące w Polsce warunki nie naruszają podstawowego prawa do rzetelnego procesu.

Rzecznik generalny w opinii przedstawionej Trybunałowi Sprawiedliwości UE wskazał, że konieczne jest wykazanie zagrożenia dla konkretnego zainteresowanego. Przyjęcie tej interpretacji oznaczałoby, że sąd irlandzki mógłby odmówić wydania osoby, której dotyczy nakaz, tylko gdyby wykazał, że konkretnie ta osoba nie będzie mogła wykorzystywać swojego prawa do rzetelnego procesu. Niewątpliwie opinia ta będzie miała duże znaczenie dla finalnego rozstrzygnięcia TSUE.

Warto zwrócić uwagę na konsekwencje, jakie może spowodować orzeczenie Trybunału, pozwalające na odmówienie wydania osoby podejrzewanej o popełnienie przestępstwa z powodów wskazanych w pytaniu sądu irlandzkiego.

Europejski nakaz aresztowania jest narzędziem współpracy państw członkowskich UE w zakresie wymiaru sprawiedliwości. Współpraca ta zbudowana jest na zaufaniu oraz spodziewanej wzajemności. Pozwoliło to na wyłączenie z tej procedury organów władzy wykonawczej, które współuczestniczą zwykle w decyzjach podejmowanych w ramach zwyczajnych postępowań ekstradycyjnych, i pozostawienie jej wyłącznie w gestii państw członkowskich. Odmowa wykonania europejskiego nakazu aresztowania może podważyć samą istotę tej współpracy. Do tej pory w praktyce ukształtowała się zasada, że można odmówić wydania osoby po wykazaniu zagrożenia dla jej godności poprzez ryzyko poddania przekazywanego torturom lub innemu nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu lub karze, na co wskazuje zresztą sama decyzja ramowa ustanawiająca europejski nakaz aresztowania. Godność człowieka i wynikający z niej bezwzględny zakaz nieludzkiego i poniżającego traktowania mają charakter zasad absolutnych, dlatego zrozumiałe jest, że stanowią także przesłankę ograniczenia współpracy z państwem, które te zasady narusza.

Zupełnie inny stan faktyczny i prawny leży u podstaw sprawy, którą rozstrzyga sąd irlandzki. W Polsce nie ma żadnych, ani systemowych, ani konkretnych, zagrożeń naruszenia godności osoby wydawanej. Sąd irlandzki nie podniósł także argumentu ryzyka poniżającego lub nieludzkiego traktowania. Wskazuje natomiast, że wymiar sprawiedliwości w Polsce nie jest już oparty na zasadzie praworządności. Trudno powiedzieć, co miałoby być dopuszczalnym argumentem potwierdzającym taką tezę. Przyjęcie za podstawę takich ustaleń wniosku Komisji Europejskiej sporządzonego w ramach procedury z art. 7 traktatu o Unii Europejskiej oznaczałoby – ujmując to analogicznie – wnioskowanie z aktu oskarżenia o winie oskarżonego, bez czekania na decyzję organu uprawnionego. Tylko Rada Europejska, stanowiąc jednomyślnie, może stwierdzić poważne naruszenie przez państwo członkowskie wartości, na jakich opiera się Unia Europejska.

Rozstrzygnięcie pozwalające na odmowę wykonania europejskiego nakazu aresztowania ze względu na naruszenie praworządności w Polsce stanowiłoby wkroczenie w kompetencje zastrzeżone dla Rady Europejskiej. Warto zauważyć, że we wcześniejszym orzeczeniu TSUE w sprawie odmowy wykonania europejskiego nakazu aresztowania przez sąd niemiecki wykazywano, że potencjalne warunki przetrzymywania podejrzanych w Rumunii i na Węgrzech mogłyby naruszać ich godność. Nie twierdzono zatem, że Węgry czy Rumunia nie szanują zasady godności człowieka, będącej najważniejszą z wartości, na jakich opiera się Unia. To wymagałoby bowiem uruchomienia procedury przewidzianej w art. 7 traktatu o Unii Europejskiej. Wskazywano wtedy tylko, że naruszeniem tej zasady mogą być bardzo złe warunki panujące w zakładach karnych w tych państwach.

Powyższe dowodzi, że konieczne jest zachowanie odpowiednich proporcji. Czasem można odnieść też wrażenie, że niektórym przydałby się zimny prysznic, zwłaszcza gdy pod pretekstem ochrony praw jednostki próbują wkraczać w kompetencje zastrzeżone dla innych.

Adiunkt w Katedrze Prawa Karnego Porównawczego, główny specjalista w Kancelarii Prezydenta RP. Przedstawione w tekście tezy stanowią wyłącznie poglądy autora

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA