fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Prawnik o postrzeganiu sytuacji w Polsce na świecie: Wiesław, Wiesław!

Zmiany przepisów są nieprzemyślane, jakby przygotowywane na laptopie w drodze do pracy. Uzasadnienia pełne frazesów, jak za czasów mojej i pana Jarosława młodości – utyskuje prawnik Aleksander Tobolewski.

Moje felietony przesyłam do „Rzeczpospolitej" z dużym wyprzedzeniem. Nie mogę więc konkurować z autorami, którzy przekazują swoje materiały na dzień przed opublikowaniem. Może więc się zdarzyć, że moje wywody są niezbyt aktualne, bo w Polsce parlament działa z szybkością myśli kilku rządzących osób. Pytają mnie czytelnicy, dlaczego nie piszę na tematy będące na topie. O sporze o TK, Komisji Weneckiej itp. Nie mam szans, ponieważ to, o czym czytam dziesięć dni przed publikacją, staje się po części nieaktualne lub temat wyczerpany.

Miałem szansę oglądać w polskiej TV kilkanaście wywiadów z poważnymi i niepoważnymi, za to przy władzy, osobami. Zdębiałem, oglądając osoby dotychczas przeze mnie szanowane, które na ekranie telewizora, patrząc prowadzącemu prosto w oczy, powtarzały slogany i bzdury zgodnie z linią wierchuszki partii rządzącej. Nie spodziewałem się, że tyle lat od zmiany ustroju można powielać zachowania z lat 1945–1989 ubiegłego stulecia. Potrzeba tylko jeszcze zjazdów, na których będą skandowane imiona aktualnych przywódców, jak za czasów Gomułki – „Wiesław, Wiesław!" czy „Gierek, Gierek!". A mnie, świadka tamtych czasów, nie nastraja to optymistycznie. Tylko dlatego, że jestem Polakiem. Kanadyjczycy w ogóle tego nie rozumieją i jest im najzupełniej obojętne, co dzieje się w Polsce. Zaskoczyła mnie wypowiedź byłego europosła, który jest zdania, że w USA zwykli ludzie interesują się sprawami Polski. Większość Amerykanów – z całym szacunkiem – nie wie nawet, że Polska istnieje, a jeśli – to myślą, że leży w Azji.

Trochę pokory, Polacy

W ciągu tego roku nie przypominam sobie, by w kanadyjskiej prasie, którą czytam, chociaż raz wspomniano o Polsce. Nikogo to nie obchodzi. Jesteśmy traktowani jako małe państewko o ustroju, którego od końca wojny nikt tak naprawdę nie rozumiał i nie rozumie. Kiedyś dziwny socjalizm, teraz chyba demokracja? O panu Jarosławie czy Trybunale Konstytucyjnym tutaj prawie nikt nie wie. Jedynie polski papież i Wałęsa są tu rozpoznawani, teraz na zasadzie takiej jak astronauta, który pierwszy postawił nogę na księżycu. Pokory trochę, Polska nie jest pępkiem świata!

Na jedno mrugnięcie sekretarza

Felietony „Obserwowane z Kanady" ukazują się w „Rzeczy o Prawie" i są poświęcone mojemu postrzeganiu polskiego prawa i jego zmian. Obserwowany z Kanady obecny rząd jest absolutnie nieprzewidywalny w tym, co robi. Zmiany przepisów prawa są nieprzemyślane, jakby przygotowywane na laptopie na kolanach jadących do pracy pomysłodawców. Uzasadnienia zmian są albo szczątkowe, albo pełne frazesów, które może i były dobre za mojej i pana Jarosława młodości i panującego wówczas w Polsce ustroju, ale nie dzisiaj. Z mojej perspektywy to „deja vu". Widzimisię pierwszego sekretarza lub jego prawej ręki jest obowiązującą linią partii, do której wszyscy muszą się przystosować. Jedno mrugnięcie oka i całe instytucje prawne, niektóre nawet z czasów rzymskich, są druzgotane. Skoncentrowano się na tym, co ma ułatwić rządzenie totalitarne. To, co mnie szczególnie szokuje, to butne: „my, Polacy, wiemy lepiej". Naprawdę? Czas pokaże!

Wylicz odsetki

A wracając do prawa – generalny, absolutny brak synchronizacji przepisów prawnych. Rządowe Centrum Legislacji wymieniło już ok. 300 projektów aktów zarejestrowanych od stycznia. Dla przeciętnego obywatela ważniejsza jest jednak szara codzienność. 500+ to niejedyny problem Polaków. Próbowałem rozeznać się, jakie odsetki obowiązują w Polsce. Odsetki i podatki. Zrozumienie zapisów o odsetkach w ordynacji podatkowej wymaga nie lada wysiłku intelektualnego. W prawie cywilnym podstawową regulacją dotyczącą odsetek w ogólności jest art. 359 kodeksu cywilnego. Zmieniono sposób określania wysokości tych odsetek. Odrębnie uregulowano maksymalne odsetki za opóźnienie. Wysokość odsetek ustawowych i za opóźnienie ustala się przez odniesienie do stopy referencyjnej NBP, natomiast maksymalne wartości tych odsetek określane są jako dwukrotność odpowiedniej stopy odsetek ustawowych.

Co przepis, to frustracja

A życie co pokazuje? Odsyłam do artykułu w „Uważam Rze" z 21 marca („Uważaj na lichwiarza!" Jana Pińskiego), jak Provident i inne firmy pożyczkowe nabijają Polaków w butelkę. A wyzysk? W art. 304 kodeksu karnego „Kto, wyzyskując przymusowe położenie innej osoby fizycznej, prawnej albo jednostki organizacyjnej niemającej osobowości prawnej zawiera z nią umowę, nakładając na nią obowiązek świadczenia niewspółmiernego ze świadczeniem wzajemnym, podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech". To bardzo proszę mnie oświecić, co znaczy „niewspółmierne". W literaturze mówi się o tym, że niewspółmierność musi być oczywista, rażąca, niewątpliwa. Dla kogo? Taki przepis według mnie jest na tyle ogólny, że używając normalnych zasad interpretacji przepisów, nie da się go obiektywnie obronić. To, jakby ustawodawca zarządził: „Kto zbyt głośno chrapie, podlega karze pozbawienia wolności". Dla kogo chrapanie jest za głośne? Kto ma o tym decydować? Toż art. 304 k.k. to przepis karny, który musi być jasny, niepodlegający różnej interpretacji i interpretowany ściśle. To błąd legislacyjny tak oczywisty, że moim zdaniem ten przepis jest nieważny!

I tak, interpretując niekończącą się listę przepisów, można dojść do wniosku, że tylko Bóg raczy wiedzieć, co jest ważnym przepisem prawa w Polsce. I jak tu optymistycznie patrzeć i pisać o polskim prawie, które widzę z Kanady, jeśli pierwszy z brzegu przykład powoduje frustrację?

Autor jest adwokatem, od 35 lat prowadzi kancelarię prawną w Montrealu

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA