fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Poprawmy aplikację - prof. Maciej Gutowski o konieczności zmian w ksztalceniu przyszłych adwokatów

prof. Maciej Gutowski
materiały prasowe
Adwokatura może intelektualnie wyprzedzić epokę mierności, wyciągając wnioski z błędów środowisk prawniczych już „zreformowanych". Mam nadzieję, że jej starczy siły, by poprawić aplikację, zanim politycy ją popsują do cna - powiedział prof. Maciej Gutowski.

Rz: Jesteśmy po nadzwyczajnym posiedzeniu Naczelnej Rady Adwokackiej, które dotyczyło aplikacji i aplikantów. Kiedy możemy liczyć na zmiany w kształceniu?

prof. Maciej Gutowski, dziekan poznańskiej Okręgowej Rady Adwokackiej: Już powinny być. Czas nie działa na naszą korzyść. Choć Prezydium starało się doprowadzić do zmian, dominowało konserwatywne podejście.

Był pan zaskoczony?

Nie, adwokatura jest zachowawcza. W sprawie szkolenia ścierają się dwa poglądy. Pierwszy prezentują konserwatyści, ludzie osobiście zainteresowani szkoleniem, a także ci wybierający łatwiejszą drogę. Drugi – ludzie gotowi iść z duchem czasu, patrzący dalekowzrocznie, ale i rozumiejący, że tylko jakością kształcenia można walczyć z szaleńczymi pomysłami aplikacji uniwersyteckiej. Drugi pogląd ostatecznie zwycięży.

Zmiany mogą dotknąć interesów finansowych co poniektórych.

Ale nie tych, którzy chcą i potrafią kształcić. Poza tym lepiej odpuścić trochę woluntaryzmu w kształceniu, niż wyhodować alternatywne szkolenie poza samorządem. To prosty krok do zniszczenia idei, by adwokatem był człowiek niezależny i samodzielny. Zamiast niego byłby rejestrowany przy ministerstwie urzędnik.

A mówimy o wprowadzeniu kosmetycznych zmian czy kompleksowych? Jeśli tych drugich to po co, skoro zdawalność egzaminów zawodowych sięga 80 proc.?

Przecież my uczymy ludzi zawodu, a nie tylko prawniczego pisarstwa. Dlatego tak ważny jest patronat, praktyka uzupełniona przez dobrze ukształtowane zajęcia i zmiany w konstrukcji egzaminu wstępnego i adwokackiego. Dziś ministerstwo udaje, że weryfikuje wiedzę w toku przyjęć i robi porządny egzamin adwokacki.

Nie widać jednak, by kierownicy kształcenia chcieli poważnych zmian. Dążyć będą raczej do wykastrowania pomysłów pana profesora i prof. Kardasa niż ich popierania.

Protest kierowników neguje mechanizmy weryfikacji kompetencji wykładowców i szkolenia przez NRA, rejestrację zajęć i poszerzenie samorządu aplikantów. Ale to nie oni decydują. NRA musi zważyć, że przeszkodą we właściwym szkoleniu nie mogą być partykularne interesy, a jeśli projekt zostanie wykastrowany z dobrych propozycji, nie będzie to reforma, lecz pudrowanie.

Nagrywanie zajęć się nie spodobało. A przecież to najprostszy sposób weryfikacji jakości wykładów.

Może zakażemy aplikantom korzystania z komputerów? Rejestracja zajęć to standard w wielu państwach. Jak inaczej stworzyć powtarzalny materiał dla aplikantów i jednocześnie podnieść merytoryczny poziom zajęć? Protest przeciw utrwalaniu zajęć to wyraz XIX-wiecznego podejścia do kształcenia i hipokryzja. Adwokatura przecież sprzedaje wykłady przez internet w obowiązkowych szkoleniach.

Skąd pomysły na zmiany? Czy aplikanci się z nimi identyfikują? To w końcu oni płacą za naukę.

Chcą kształcenia takiej jakości, by nie płacić za kursy dokształcające. Nasze pomysły opierają się na sygnałach od nich, studentów i ludzi bezpośrednio zajmujących się szkoleniem, na naszym doświadczeniu dydaktycznym, na rozwiązaniach innych krajów. Korespondują z proponowanym przez nas wcześniej modelem zmian w kształceniu uniwersyteckim.

Dyskusja o jakości aplikacji organizowanej przez samorządy rozpoczęła się wraz z dyskusją o aplikacji akademickiej. Nie obawia się pan, że zegar tyka?

Bardzo. Adwokatura przegapiła swą szansę w latach 2003–2005, kontestując tylko propozycje zmian w przyjęciach na aplikacje i egzaminu adwokackiego, bez kontrpropozycji. Powstała konieczność szkolenia olbrzymiej liczby niezweryfikowanych ludzi, bez całościowej oceny na egzaminie adwokackim, a model szkolenia zmieniono nieznacznie. Dziś adwokatura może intelektualnie wyprzedzić epokę mierności, wyciągając wnioski z błędów środowisk prawniczych już „zreformowanych". Mam nadzieję, że jej starczy siły, by poprawić aplikację, zanim politycy ją popsują do cna.

—rozmawiała Anna Krzyżanowska

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA