fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Marcin Olszówka o klauzuli sumienia

123RF
Co jakiś czas powraca temat tzw. klauzuli sumienia, budząc wiele komentarzy, nierzadko dezinformujących.

Często przedstawia się klauzulę sumienia jako przywilej (słuszny bądź nie) przyznany pewnej grupie, który w razie potrzeby można zmienić, cofnąć albo rozszerzyć (choć to ostatnie raczej niewskazane, bo przecież ludzie są równi). W ten sposób debata skupia się na taniej sensacji, np. wokół klauzuli sumienia drukarza, rozpatrywanej raczej w kategoriach walki (kto kogo pokona), a nie na kompleksowej analizie zagadnienia. Tym samym z horyzontu umyka kwestia podstawowa, czyli rola i znaczenie sumienia oraz wolności sumienia, o której mowa w art. 53 ust. 1 Konstytucji RP z 2 kwietnia 1997 r. głoszącym: „Każdemu zapewnia się wolność sumienia i religii". Czy jest to tylko zapewnienie, że państwo nie ingeruje w ludzkie sumienie (czego tak naprawdę, przynajmniej jak na razie, nie jest w stanie zrobić), czy też art. 53 ust. 1 Konstytucji gwarantuje ludziom coś jeszcze?

W czasach, gdy wszyscy mają na ustach obronę Trybunału Konstytucyjnego – a dobrym tego sposobem jest respektowanie jego orzecznictwa – wpierw wypada przytoczyć fragment uzasadnienia wyroku TK z 7 października 2015 r. (K 12/14): „wolność sumienia nie oznacza jedynie prawa do określonego światopoglądu, ale przede wszystkim prawo do postępowania zgodnie z własnym sumieniem oraz wolność od przymusu postępowania wbrew niemu", podtrzymujący zresztą wcześniejsze orzecznictwo. Warto przypomnieć, że w cytowanej sprawie TK stwierdził niezgodność niektórych ograniczeń klauzuli (wolności) sumienia lekarza. TK nie kontrolował zgodności z Konstytucją samej klauzuli sumienia (której nikt nie kwestionował), lecz badał, czy swoboda postępowania zgodnie z własnym sumieniem nie napotyka w ustawie o zawodzie lekarza niekonstytucyjnych ograniczeń i orzekł, że tak. W efekcie zawarty w ustawie zakres wolności sumienia lekarza został poszerzony (ale nadal nie jest nieograniczony). Można zatem zadać pytanie, dlaczego Trybunał poszerzył „przywilej" lekarzy. Otóż nie poszerzył, ponieważ możliwość postępowania zgodnie z własnym sumieniem to nie jest żaden przywilej – czego wykazywaniu TK poświęcił kilka akapitów uzasadnienia cytowanego wyroku – lecz rdzeń wolności sumienia! Wolności przysługującej każdemu człowiekowi, a nie tylko lekarzowi, która to wolność – jak podkreślił TK – jest „kategorią pierwotną i niezbywalną".

Czy zatem wolność sumienia – przysługująca każdemu człowiekowi – pozwala na wszystko? Oczywiście nie. Wolność sumienia ma swoje granice, które wyznacza... sumienie, tzn. to, czym ono jest (tak samo wyznacza się granice każdej wolności: słowa, religii, działalności gospodarczej itd.). Jak wiadomo, nie ma jednej powszechnie przyjętej definicji sumienia. Na początku średniowiecza stwierdzono, że jest to „wewnętrzną swoboda myśli" (Boecjusz). Kilka wieków później wyjaśniano, że jest to zdolność do intelektualnej oceny własnych aktów jako dobrych albo złych, której podstawą jest rozum (św. Tomasz z Akwinu). Od XVIII w. poszukiwano innych źródeł sumienia (natura, społeczeństwo, kultura), lecz było ono już nieodłącznie związane z moralnością i odróżnianiem dobra od zła.

Dla prawnika istotniejsze jest jednak pytanie: co to jest wolność sumienia? Wśród konstytucjonalistów formułowane są różne definicje, np.: „autonomia jednostki w sferze poglądów filozoficznych, aksjologicznych, moralnych, a także politycznych i religijnych umożliwiających jej określenie własnej tożsamości intelektualnej" (B. Banaszak), „indywidualne prawo jednostki do wolności w sferze wewnętrznej (myśli i przekonań) oraz w sferze zewnętrznej (ujawniania owych przekonań)" (P.A. Leszczyński). Rozróżnić zatem trzeba dwie sfery wolności sumienia. Pierwszą, pierwotną, jest sfera wewnętrzna, a jej wyrazem – możliwość poszukiwania i odnajdywania odpowiedzi na pytanie o to, co dobre i właściwe oraz konstruowanie wokół niej własnego systemu przekonań i w dalszej kolejności definiowanie własnego światopoglądu (światopogląd to nie to samo co sumienie). W tym aspekcie wolność sumienia pozwala każdemu człowiekowi na ideową, filozoficzną czy religijną autodefinicję, na określenie własnego światopoglądu oraz posiadanie dowolnego przekonania. Drugą sferą wolności sumienia jest wolność postępowania zgodnie z własnym sumieniem oraz wolność od przymusu postępowania wbrew niemu, czyli z wyznawanym systemem wartości. Nie zaszkodzi w tym kontekście odwołać się do orzecznictwa niemieckiego Federalnego Trybunału Konstytucyjnego, który używa pojęcia „decyzja sumienia", oznaczającego każdą poważną decyzję opartą na kategoriach dobra i zła, podjętą w określonej sytuacji przez osobę, która uważa ją za nieodzowną i wiążącą, tak że każde postępowanie niezgodne z ową decyzją powoduje poważny dyskomfort psychiczny. Absurdem byłoby przyjęcie, że człowiek dysponuje wolnością przyjmowania i kształtowania swojego światopoglądu, lecz nie ma jednocześnie wolności realizowania i respektowania wyznawanych przez siebie kryteriów moralnych, czyli postępowania „dobrze" i „właściwie", „słusznie" i „godziwie". Warto zauważyć, że właśnie tutaj ujawnia się ochronny wymiar konstytucyjnej gwarancji wolności sumienia, ponieważ możliwość prawnego zobligowania człowieka do postępowania wbrew własnemu sumieniu jest bardzo duża. Obejmuje konkretne zachowania, które mogą stanowić przedmiot prawnego nakazu bądź zakazu, zaś „instytucją stojącą na straży tej wolności jest tzw. klauzula sumienia" (wyrok TK z 7 października 2015 r., K 12/14).

Tak więc ochronie z art. 53 ust. 1 Konstytucji podlegają jedynie zachowania objęte wolnością sumienia (znajdujące się w jej granicach), a więc te, u których podstaw leży osąd sumienia (decyzja moralna), kwalifikujący dane zachowanie jako moralnie dobre lub złe. Konsekwencją tego stanu rzeczy jest prawo do odmowy wykonania obowiązku nałożonego ustawą, który rozpoznaje się jako obiektywne zło. Powołując się na klauzulę sumienia każdy może zatem do roty ślubowania bądź przysięgi dodać albo pominąć zwrot „Tak mi dopomóż Bóg", nie sprzedawać środków antykoncepcyjnych, nie podawać ręki drugiemu człowiekowi. Skala zachowań jest zatem całkiem spora, lecz nie obejmuje wszystkich (np. decyzja, że nie zjem kotleta, bo dziś mi nie smakuje albo mam zły humor, nie ma charakteru moralnego, bo jej podstawą nie jest osąd sumienia upatrujący jedzenia mięsa jako obiektywne zło).

Ponadto w demokratycznym państwie prawnym – a takim jest Polska zgodnie z art. 2 Konstytucji – korzystanie z każdego prawa i wolności podlega ograniczeniu ze względu na konflikt wartości (dóbr) prawnie chronionych, których pogodzenie jest trudne lub wręcz niemożliwe. Zgodnie art. 31 ust. 3 Konstytucji (zasada proporcjonalności) ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej albo wolności i praw innych osób, przy czym ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw. W rozważanym przypadku – istoty wolności sumienia. Człowiek może zostać zatem zobligowany do postępowania wbrew własnemu sumieniu, lecz każdorazowe ograniczenie w korzystaniu z wolności sumienia – jak każdej innej wolności – musi być ustanowione z poszanowaniem standardów konstytucyjnych. Oprócz klasycznego przykładu, że na sprzeciw sumienia nie można powoływać się, jeśli doprowadzić to może do pozbawienia życia człowieka (także nienarodzonego), zgodny z Konstytucją będzie także np. nakaz zachowania tajemnicy państwowej, nawet jeśli sumienie nakazuje komuś ujawnienie bulwersujących faktów nią objętych (ze względu na ochronę bezpieczeństwa publicznego). Oczywiście w sposób abstrakcyjny trudno mnożyć przykłady, gdyż ocena każdego przypadku powinna być przeprowadzana osobno i indywidualnie. Niemniej warto zauważyć, że wolność sumienia (abstrahując już od wolności działalności gospodarczej) obejmuje prawo do niewykonywania usług albo niesprzedawania pewnych towarów ze względu na negatywny osąd moralny i nie może być ograniczona ze względu na prawa i wolności innych osób, które mogą wszak nabyć produkt czy usługę gdzie indziej i nie muszą nikogo zmuszać do podjęcia działań niezgodnych z jego sumieniem. Sprzeciw sumienia nie jest bowiem skierowany przeciw komuś, lecz czemuś, co jest złe, niewłaściwe czy nieakceptowane.

Obecność w ustawach przepisów regulujących klauzulę sumienia – czyli odmowę postępowania zgodnie z obowiązkiem nałożonym przez prawo ze względu na negatywną ocenę moralną danego zachowania, w tym jej ograniczeń (z zachowaniem warunków określonych w art. 31 ust. 3 Konstytucji) – należy uznać za przejaw dojrzałości ustawodawcy i wyraz poszanowania pluralizmu społeczeństwa państwa demokratycznego. Pełnią one funkcję informacyjną oraz proceduralną, gdyż wyznaczają zasady korzystania z klauzuli sumienia. Nie zmienia to jednak w niczym tego, że przyrodzona i niezbywalna, potwierdzona konstytucyjnie „wolność sumienia – w tym ten jej element, którym jest sprzeciw sumienia – musi być więc respektowana niezależnie od tego, czy istnieją przepisy ustawowe ją potwierdzające", co bardzo wyraźnie zaznaczył TK w wyroku z 7 października 2015 r. (K 12/14). Z kolei w sytuacji przeciwnej, gdyby prawodawca mógł rzeczywiście dowolnie wyznaczać granice postępowania każdego człowieka w zgodzie z jego własnym sumieniem, dość szybko okazałoby się, że wszyscy są prawnie zobligowani do moralnej akceptacji tego, co nakazuje bądź zakazuje im prawo uchwalone przez aktualną większość.

Autor jest doktorem nauk prawnych, nauczycielem akademickim w Katedrze Prawa Konstytucyjnego Uczelni Łazarskiego

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA