fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Wszystkie grzechy legislacji

123RF
Ilość projektów poselskich skoczyła gwałtownie. Ktokolwiek obserwuje proces legislacyjny za obecnych rządów, może tylko tęsknie wzdychać do metod stosowanych przez poprzedników!

W moim archiwum tematów do wykorzystania od 2016 roku leży raport- praca zbiorowa „Państwo i my – osiem grzechów głównych Rzeczypospolitej", wydana przez Fundację Gospodarki i Administracji Publicznej, Kraków 2015. Pod wieloma, jeśli nie pod wszystkimi zawartymi w nim tezami podpisałbym się bez wahania. Bo czy znajdzie się prawnik, który zechce zakwestionować definicję porządku prawnego? Przytoczę ją w całości: „Porządek prawny można utożsamiać po prostu z dobrym prawem, a dobre prawo – to prawo dobrze napisane, dobrze stosowane i należycie egzekwowane, a do tego skuteczne i efektywne". Następną tezę muszę nieco zmodyfikować, bo jej druga część została napisana prawniczym żargonem, o którym już pisałem i którego staram się wystrzegać. Brzmi mniej więcej tak: „Na przeszkodzie funkcjonowaniu dobrego prawa stoją obecnie dwa zjawiska:

– postępująca inflacja prawa, za pomocą którego ustawodawca próbuje rozwiązywać najróżniejsze bieżące problemy ekonomiczne, społeczne, ale i światopoglądowe"..., oraz

– osłabianie się klasycznego modelu prawa narodowego, z uwagi na konieczność uwzględnienia prawa międzynarodowego i unijnego.

Autorzy opracowania zauważają, że w 1990 r. w Polsce wydanych zostało łącznie 493 ustaw i rozporządzeń. Według najnowszych dostępnych mi danych, opublikowanych przez firmę Grant Thornton, w 2015 r. było ich już 2372 (nie znalazłem ostatecznych danych za 2016 r.). Firma szacuje, że w 2016 r. weszło w życie około 32000 stron aktów prawnych, najwięcej od 1918 roku. W latach 2012–2014 Polska „produkowała" średnio w roku prawie 56-krotnie więcej przepisów niż Szwecja, 11-krotnie więcej niż Litwa i dwukrotnie więcej niż Węgry!

Wystarczy jedna noc

Formalnie mamy bardzo spójny system aktów normatywnych na szczeblu krajowym, wyraźnie określających proces tworzenia prawa, poczynając od przyjmowania przez Radę Ministrów założeń projektu ustawy, następnie projektu ustawy opracowanego przez Rządowe Centrum Legislacji, uzyskania uzgodnień, po przeprowadzenie konsultacji, w tym społecznych. Jest też metoda omijająca te wszystkie niewygodne rafy, czyli „projekt poselski". Przypomnę, że „osiem grzechów" powstało w 2015 r., czyli przed objęciem rządów przez PiS. Wydawałoby się więc, że wszystko jest cacy, ale autorzy podkreślają, że: konsultacje z reguły mają charakter formalny, a w odniesieniu do projektów poselskich w praktyce nie występują. Projekty rządowe są mechanicznie i bezkrytycznie przyjmowane przez większość posłów i senatorów, w kształcie zaproponowanym przez rząd (gwoli prawdy należy dodać, że podobnie działo się za rządów PO i PSL).

Ktokolwiek obserwuje proces legislacyjny za obecnych rządów, może jednak tylko tęsknie wzdychać do metod stosowanych przez poprzedników! Różnica polega na tym, że ilość projektów poselskich skoczyła gwałtownie, i tak, do listopada 2016 r. na 189 inicjatyw ustawodawczych Sejmu VIII kadencji 78 było inicjatywami poselskimi. Nie ma żmudnej, czasochłonnej dyskusji i akt jest gotowy w jedną noc. Od siebie dodam, że posłowie z wielu względów, w tym dla podkreślenia swojej obecności na obradach, wprowadzają poprawki i zmiany do rozpatrywanych projektów rządowych w trakcie obrad. Nie dysponuję statystykami, ale z obserwowanych poprawek wnoszonych „na sali", większość nie była przemyślana ani spójna, nie współgrała z całą resztą proponowanych aktów, była, delikatnie mówiąc, bezmyślna.

Rządy poprzez widzimisię

Autorzy „ośmiu grzechów" przypominają bardzo ciekawe, a mało znane rozróżnienie dwóch terminów: „rządy prawa", i „rządy poprzez prawo". „Rządy prawa" oznaczają traktowanie prawa jako systemu, w istocie niezależnego od arbitralnej woli kogokolwiek, także większości parlamentarnej. Istotą „rządów poprzez prawo", jest wykorzystywanie prawa stanowionego jako podstawowego instrumentu kształtowania stosunków społecznych. Krótko mówiąc, większość parlamentarna ma możliwość wprowadzania swojego widzimisię, we wszystkich dziedzinach życia i ustalania, poprzez prawo, wartości i rozwiązań niekoniecznie zgodnych z oczekiwaniami społecznymi lub przyzwoleniem na nie. Najlepszym przykładem takiego widzimisię była ustawa antyaborcyjna. Rząd, natykając się na jakiś problem, wprowadza przepisy dotyczące zwykle wąskiego wycinka działalności i przygotowuje ustawy „pod problem". Ile tych specustaw jest i ile z nich stoi w sprzeczności z ogólnym prawem? Znam kilka! Tu przypomnę, że to felieton, i piszę tak jak myśli obywatel, a nie profesor prawa.

W moich poprzednich felietonach wielokrotnie podkreślałem wagę stabilności prawa. Jest to potrzebne wszystkim, począwszy od międzynarodowych organizacji dających dotacje, poprzez zagranicznych inwestorów, do urzędników państwowych i – z całym szacunkiem – stróżów na budowach. O tym, że w społeczeństwie istnieje opinia, iż prawo „dzisiaj jest takie, jutro może być inne", wiedzą wszyscy zainteresowani. I co? - Ano nic. Radosna twórczość, bez dalekosiężnej perspektywy, przeważa w Polsce od lat. I nie ma tu „dobrej zmiany". Tak było za poprzednich rządów i jest jeszcze gorzej za obecnych. Ale nikogo to nie powinno dziwić, ponieważ osoby biorące udział w procesie tworzenia prawa działają pod zapotrzebowania aktualnie rządzących. Przecież od rządzących zależą ich stołki, pensje i premie. A interes społeczny? Nie bądźmy śmieszni!

Autor jest adwokatem, od 36 lat prowadzi kancelarię adwokacką w Montrealu at@gagnetob.com

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA