fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Czy Polsce grozi cyfrowy Nord Stream

Światłowód biegnący z Finlandii dociera do Rostocku w północnych Niemczech.
materiały prasowe
Nowy światłowód omijający Polskę uderza w nasze interesy ekonomiczne

Jest gorący maj tego roku. Po serii testów mało znana fińska firma telekomunikacyjna Cinia uruchamia 1172-kilometrową linię światłowodową biegnącą po dnie Bałtyku o dumnej nazwie C-Lion1. Łączy ona Finlandię bezpośrednio z Niemcami. Dotychczas najkrótsza trasa telekomunikacyjna między Azją a Europą wiodła przez Polskę. C-Lion1 pozwala nas ominąć, tworząc bezpośredni cyfrowy pomost między Rosją a Niemcami. Z perspektywy geopolitycznej oznacza to, że ewentualna destabilizacja w naszym rejonie nie zakłóci bieżącej komunikacji elektronicznej między Azją, Rosją i krajami „starej” Europy. Analogie narzucają się więc same.

Cyfrowy lew fiński

Dotychczasowe podmorskie inwestycje telekomunikacyjne realizowane były na osi północ-południe. Łączą one poszczególne kraje basenu Morza Bałtyckiego. C-Lion1 przebiega natomiast ze wschodu na zachód, a jego trasa jest podobna do gazociągu Nord Stream.

Z perspektywy fińskiej C-Lion1 jest doskonałą, wielowymiarową inwestycją. Dzięki imponującej prędkości 144 Tbps (8 par włókien) można ją śmiało nazywać „cyfrową autostradą”. Jest to najdłuższa i jedyna tego typu linia w regionie.

Budowę światłowodu zakontraktowała firma Cinia, która ma sieć światłowodową na terenie Finlandii. Gospodarczym celem inwestycji jest zapewnienie szybkiego łącza dużej przepustowości dla tworzonych przez zagraniczne firmy wielkich centrów przetwarzania danych. Finowie kuszą informatycznych gigantów niskimi cenami energii elektrycznej, mroźnym klimatem, który obniża koszty chłodzenia serwerów, stabilną sytuacją prawną oraz doskonałą kadrą inżynierską. Branża IT zareagowała entuzjastycznie – na przykład Google deklaruje inwestycje na poziomie miliarda, a Microsoft 250 milionów dolarów.

Niezależnie od korzyści gospodarczych, projekt ma wymiar polityczny. Cinia jest firmą pozostającą pod kontrolą fińskiego rządu, który partycypował w finansowaniu budowy. Zyski z tego typu inwestycji nie są szybkie – podmorskie linie światłowodowe tworzy się z 25-letnią perspektywą eksploatacji. Dlatego bardziej niż bezpośrednia rentowność łącza liczą się pośrednie korzyści gospodarcze, takie jak wpływ na przemysł IT oraz zapewnienie Finlandii cyfrowej suwerenności.

Rosyjski cień inwestycji

Nie sposób nie zauważyć, że C-Lion1 uniezależnia fińskie IT i telekomunikację od sąsiadów. Pozwala ominąć inne kraje skandynawskie oraz republiki nadbałtyckie, a także… Polskę. Co więcej, zgodnie z oficjalną prezentacją Cinia, światłowód ma służyć do transferu ruchu telekomunikacyjnego z Azji, przez Rosję, prosto do Europy Zachodniej z całkowitym pominięciem Polski.

Dla naszego kraju uruchomienie C-Lion1 to poważny problem. Dotychczas najkrótsza trasa telekomunikacyjna między Azją a Europą wiodła przez Polskę. Korzystali na tym polscy operatorzy, m.in. kontrolowany przez państwo Exatel, który oferuje najszybsze połączenie światłowodowe między Moskwą a Frankfurtem. C-Lion1 tworzy bezpośredni cyfrowy pomost pomiędzy Rosją a Niemcami.

Nietrudno dostrzec analogię do projektu Nord Stream. Rosjanie niewątpliwe będą korzystać z potencjału fińskiego światłowodu. Oficjalne materiały C-Lion1 kładą nacisk na tranzyt danych między Rosją a Niemcami. Co ciekawe, rosyjski gigant internetowy Yandex inwestuje w serwerownie na terenie Finlandii. Warto dodać, że istnieje dłuższa tradycja współpracy fińsko-rosyjskiej w dziedzinie telekomunikacji, a w latach 80. Finlandia była znaczącym dostawcą technologii i urządzeń telefonicznych dla ZSRR.

Walczmy o cyfrową suwerenność

Projekt C-Lion1 jest istotnym wyzwaniem dla cybersuwerenności Polski, ale również drogowskazem, w którym kierunku należy zmierzać. Finowie uznali, że w strategicznym interesie ich kraju jest niezależność telekomunikacyjna od sąsiadów, wśród których są nie tylko kraje nadbałtyckie czy Polska, ale również Szwecja i Norwegia.

W Polsce wciąż brakuje tego sposobu myślenia, a budowa C-Lion1 nie wzbudziła dotąd szerszego zainteresowania. Od 20 lat państwo polskie i krajowe telekomy ograniczyły swoją perspektywę do budowy lokalnej infrastruktury szerokopasmowej. Jest oczywiste, że każdy obywatel musi mieć zagwarantowany dostęp do internetu, niemniej działania na rynku krajowym nie mogą być pozbawione globalnej perspektywy. Inaczej Polska zostaje sprowadzona do roli rynku zbytu usług telekomunikacyjnych i importera technologii.

Światłowód Polska – Wielka Brytania

Uruchomienie C-Lion1 zmusza nas do działania. Z jednej strony trzeba obronić pozycję Polski jako kraju tranzytowego dla międzynarodowego ruchu telekomunikacyjnego. Z drugiej musimy wzorem Finów zdywersyfikować drogi przesyłu danych i uniezależnić się od sąsiadów. Dla Polski realizacja modelu fińskiego oznacza budowę podmorskiego światłowodu wiodącego z terenów Pomorza przez Bałtyk i Morze Północne do Wielkiej Brytanii. Obecnie Londyn jest jednym z kluczowych centrów telekomunikacyjnych w Europie, w którym krzyżuje się ruch z Ameryki Północnej, Europy, Azji i Afryki. Stąd też wychodzą najważniejsze transatlantyckie światłowody do USA. Bezpośrednie połączenie z Wielką Brytanią gwarantuje Polsce nieprzerwaną łączność ze światem, niezależnie od sytuacji u naszych bezpośrednich sąsiadów. Trasa linii mogłaby być rozgałęziona o połączenia z Danią, Szwecją, Norwegią oraz Holandią i Francją, a w przyszłości zostać rozwinięta o nitkę do USA.

Korzyść dla rodzimych telekomów

Model fiński zakłada kontrolę państwa nad projektem. Przy czym obok funkcji związanych z bezpieczeństwem i obronnością, nowa linia będzie przynosić strategiczne korzyści gospodarcze. Podmorski światłowód powinien służyć wszystkim działającym w Polsce operatorom telekomunikacyjnym oraz firmom IT, na przykład w modelu dostępu transmisji na zasadach hurtowych. Dzięki temu polscy operatorzy zyskaliby dodatkowe połączenie ze światem, a jak wiadomo, długofalowo dywersyfikacja wpływa na obniżenie cen i wzrost konkurencyjności. Dodatkowo firmy IT lokujące w Polsce swoje przedsięwzięcia otrzymałyby nie tylko nowe narzędzie gwarantujące rozwój biznesu, ale również sygnał od władz, że przemysł IT traktowany jest w Polsce jako strategiczna gałąź gospodarki.

Wiele strategicznych decyzji w Polsce podejmowanych jest pod presją okoliczności, jako reakcja na presję zewnętrzną lub wewnętrzne kryzysy. Cyfryzacja jest stosunkowo młodym obszarem i mam szansę nie tylko odpowiadać na jej wzywania, ale uczestniczyć w kształtowaniu cyfrowej rzeczywistości. Musimy śmiało podejść do budowy suwerennej ekonomiczne i politycznie obecności naszego kraju w cyberprzestrzeni. Bierność w tej dziedzinie oznacza skazanie naszego kraju na tkwienie na peryferiach cyfrowej cywilizacji.

Autor jest menedżerem i ekspertem IT, prezesem zarządu Exatel SA.

 

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA