fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Uczelnie badawcze z elity szkół

123RF
W Polsce działa obecnie przeszło 130 publicznych szkół wyższych i pewnie dwukrotnie więcej niepublicznych.

Dzielą się one na uczelnie zawodowe oraz akademickie. Te ostatnie prowadzą badania naukowe i muszą posiadać co najmniej jedną jednostkę mającą uprawnienia do nadawania stopnia doktora.

Główne kryterium podziału na uczelnie zawodowe i akademickie z czasem się zdewaluowało. Uzyskanie wymaganych uprawnień zależy od liczby samodzielnych pracowników naukowych w danej dyscyplinie, a nie od jakości prowadzonych przez nich badań. Ponieważ w ostatnich latach liczba samodzielnych pracowników znacznie wzrosła, coraz łatwiej było uzyskiwać uprawnienia do nadawania stopni i tym samym utrzymać status uczelni akademickiej. Konieczne jest zatem znalezienie nowych kryteriów podziału uczelni.

Od kilku już lat rozmawiamy o powstaniu w Polsce uczelni badawczych – szkół na najwyższym poziomie naukowym, oferujących elitarne kształcenie, w których proces dydaktyczny opiera się w znaczącym stopniu na pracy zespołowej i współuczestnictwie w realizowaniu ambitnych projektów.

Dwa spośród trzech zespołów ekspertów, które wygrały konkurs Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego na przygotowanie założeń do nowej ustawy o szkolnictwie wyższym (tzw. Ustawy 2.0) – zespoły z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza oraz z Uniwersytetu Humanistyczno-Społecznego, Uniwersytetu SWPS – proponują nowy podział szkół wyższych: na uczelnie badawcze, badawczo-dydaktyczne oraz dydaktyczne (zawodowe).

Kryterium podziału między uczelnie badawcze i badawczo-dydaktyczne jest w tych projektach liczba wydziałów/jednostek danej uczelni posiadających kategorie A i A+ przyznane w tzw. ocenie parametrycznej.

Ocena ta ma jednak wiele wad. Jest to bardzo przybliżona i upraszczająca metoda, niepozwalająca na zweryfikowanie prawdziwych różnic jakościowych między wydziałami, a także jest nieadekwatna przy ocenie mniejszych jednostek, szczególnie tych, w których tematyka badań jest zróżnicowana.

Zarówno system różnicowania szkół wyższych na postawie liczby uprawnień do nadawania stopni naukowych (stan obecny), jak też na podstawie kategorii wydziałów (propozycje ekspertów) to, moim zdaniem, rozwiązania dalekie od ideału.

Jak powinny zatem powstawać uczelnie badawcze? Uważam, że w trybie konkursów organizowanych przez ministra nauki. Mogłyby brać w nich udział uczelnie publiczne i niepubliczne, które spełniają pewne minimum, jeśli chodzi o liczbę wydziałów kategorii A i A+. Przedstawiałyby one plan restrukturyzacji (w przypadku dużych uczelni) i – ewentualnie – konsolidacji z innymi uczelniami i instytutami naukowymi w regionie (w przypadku mniejszych), projekt struktury zarządzania w nowym modelu oraz, co najważniejsze, plan poprawy jakości prowadzonej przez nie dydaktyki i badań naukowych. Wybrane w pierwszym etapie międzynarodowego konkursu uczelnie (ok. 20) uzyskałyby pierwszą dotację przeznaczoną na przeprowadzenie proponowanych zmian.

Po pięciu latach międzynarodowy audyt oceniałby efekty zmian wprowadzanych w poszczególnych uczelniach, po czym około 10 najlepszych z nich uzyskiwałoby status uczelni badawczych. Konkurs powinien być następnie powtarzany co pięć lat, tak aby uczelnie badawcze konkurowały z innymi uczelniami akademickimi o utrzymanie statusu.

Co zyskiwałyby szkoły po zdobyciu statusu uczelni badawczych? Po pierwsze – dodatkowe fundusze rozwojowe (proporcjonalne do środków zdobytych przez uczelnie w konkursach grantowych rozstrzyganych na podstawie oceny peer review). Zyskałyby też możliwość zatwierdzania budżetu raz na cztery lata i preferencje w uzyskiwaniu funduszy inwestycyjnych.

Model ten zakłada ewolucyjną, a nie nakazową drogę kształtowania się elity krajowych uczelni. Determinacja w przeprowadzaniu projakościowych zmian na danej uczelni miałaby większe znaczenie niż ich wyjściowy „stan posiadania". Oznacza to, że np. duże uczelnie nie miałyby uprzywilejowanej pozycji, a konkurs byłby szansą rozwoju dla tych działających w mniejszych ośrodkach.

Ponieważ trudno narzucić odgórnie jeden sprawdzający się we wszystkich warunkach wariant rozwoju, zadaniem państwa powinno być przede wszystkim wyznaczenie jakościowych punktów docelowych, a nie szczegółowej ścieżki dojścia do nich. Aby program tworzenia uczelni badawczych się powiódł, przyszła Ustawa 2.0 powinna określać tylko ogólne ramy prawne funkcjonowania szkół wyższych, pozostawiając szczegółowe rozwiązania statutom uczelni.

Autor jest prezesem Fundacji na rzecz Nauki Polskiej

 

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA