fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Do raju dostać się coraz trudniej

Przed Panama Papers była m.in. afera LuxLeaks i pytania o rolę Jeana-Claude’a Junckera. Zanim Luksemburczyk został szefem Komisji Europejskiej, patronował modelowi unikania podatków przez korporacje poprzez przelewanie pieniędzy do jego kraju
AFP, gerard cerles
Afera przypomina, jak dużo zrobiono w walce z oszustami podatkowymi

Korespondencja z Brukseli

Panama Papers to prawdopodobnie największy wyciek danych w historii, który z pewnością stanie się kolejnym argumentem na rzecz trwającej od lat kampanii likwidowania rajów finansowych. Światowe konsorcjum dziennikarzy śledczych ICIJ ujawniło aferę i pokazało, jak przez lata panamska firma prawnicza Mossack Fonseca pomagała klientom na całym świecie ukrywać dochody. Pierwszą ofiarą jest islandzki premier Sigmundur Gunnlaugsson, ale na liście klientów są też inni światowi przywódcy, sportowcy czy biznesmeni.

Domykanie furtek

Po 2018 r. na świecie pozostaną cztery raje podatkowe: Panama, Bahrajn, Vanuatu (wyspa na Oceanii) i Nauru (wyspa w archipelagu Mikronezji). Ich zsumowana ludność stanowi zaledwie 0,06 proc. światowej populacji, a produkt krajowy brutto – 0,12 proc. globalnego. Terytorialnie to też zaledwie ułamek powierzchni Ziemi, być może w przyszłości coraz mniejszy, bo oceaniczne wyspy są wrażliwe na zmianę klimatu.

Wszystkie inne jurysdykcje podatkowe na świecie zobowiązały się do wymiany informacji w sposób automatyczny, czyli jeśli w argentyńskim banku będzie trzymał pieniądze obywatel Polski, to Argentyna, nawet nieproszona, przekaże tę informację polskiemu fiskusowi. Ponad połowa jurysdykcji podatkowych świata, w tym cała Unia Europejska (z wyjątkiem Austrii), wprowadzi ten system do 2017 r., reszta do 2018 r. Bez czterech wspomnianych krajów, które na razie nie złożyły żadnych deklaracji.

To globalne porozumienie pod auspicjami Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) nie rozwiązuje całkowicie problemu unikania podatków. Bo nie dotyczy firm, nie obejmuje też skomplikowanych bytów prawnych, w których beneficjenta funduszy trudno nawet zidentyfikować.

Ale temu służą inne inicjatywy, czy to na poziomie europejskim, czy OECD, czy wreszcie największych gospodarek świata w gronie G7 lub G20.

Wielka Brytania jako pierwsza w tym roku wprowadzi np. zakaz tworzenia spółek z akcjami na okaziciela, które pozwalają właśnie na ukrywanie tożsamości obecnych i byłych posiadaczy akcji.

Skandale robią swoje

Unia Europejska od lat walczy z rajami podatkowymi i źle pojętą tajemnicą bankową u siebie. Zmusiła już do zmian prawnych najbardziej opornych, czyli Luksemburg, Belgię i Austrię, status finansowego raju traci powoli Cypr. Został zmuszony do zmiany swojego modelu gospodarczego najpierw przez członkostwo w UE, a potem przez narzucony mu przez Brukselę program ratunkowy. Strefa euro zgodziła się ocalić ten maleńki kraj przed bankructwem, ale za cenę większej przejrzystości w systemie bankowym.

Wreszcie pod wpływem Unii kończy się epoka bogactwa na brytyjskich wyspach, takich jak Jersey. Bo unijne przepisy mają być stosowane nie tylko w krajach UE, ale też na terytoriach podlegających ich jurysdykcji podatkowej. Do tych częściowo brytyjskich rajów podatkowych wziął się także premier David Cameron, wielki zwolennik płacenia podatków i większej transparentności. Choć jego ojciec, jak pokazały Panama Papers, miał do tego inny stosunek.

W ostatnich latach, po kilku głośnych skandalach, do zmiany modelu bankowego została zmuszona Szwajcaria. Niemcy kupili dane o swoich obywatelach i ich tajnych kontach w banku Credit Suisse od pracownika tej instytucji, specjalna komisja śledcza amerykańskiego Senatu badała sprawę innego banku UBS. Konsorcjum dziennikarzy śledczych, to samo, które ujawniło aferę panamską, odkryło zaś proceder tworzenia rachunków w rajach podatkowych przez bank HSBC.

Zarówno szwajcarski rząd, jak i wspomniane banki chcą mieć klientów i lukratywne biznesy, w tym obejmujące działalność w rajach podatkowych. Ale ich byt zależy od wielkich, czyli USA i Unii Europejskiej, i presja z tamtej strony spowodowała kolejne zmiany.

Panama Papers czy afery z bankami szwajcarskimi dotyczą przede wszystkim osób prywatnych. Polityków, sportowców, biznesmenów, celebrytów czy zwykłych przestępców, którzy chcieli unikać podatków, międzynarodowych sankcji lub po prostu konieczności rejestrowania dochodów pochodzących z nielegalnych źródeł. Ale innym wielkim problemem jest unikanie podatków przez międzynarodowe korporacje, które stosują skomplikowane instrumenty finansowe, żeby nie płacić tam, gdzie powstają ich dochody. Firma zarabia np. w Polsce, ale potem poprzez różne konstrukcje prawne przelewa pieniądze do swojej spółki w Luksemburgu, gdzie podatku właściwie się nie płaci.

Skalę tego zjawiska ujawniło ICIJ w tzw. aferze LuxLeaks na jesieni 2014 r., omal nie kończąc dopiero co rozpoczętej kariery Jeana-Claude'a Junckera na stanowisku szefa Komisji Europejskiej. To on przez wiele lat jako minister finansów i premier Luksemburga patronował modelowi wyciągania pieniędzy z innych państw UE do swego kraju, teraz jako szef Komisji stanął na czele krucjaty na rzecz sprawiedliwości społecznej.

Junckera nie odwołano, bo wiele państw UE ma na sumieniu podobne grzechy jak Luksemburg. Komisja Europejska bada teraz schematy podatkowe stosowane m.in. przez Belgię, Irlandię, Holandię i Wielką Brytanię.

Kwoty, nad którymi trzeba się pochylić

Ani USA, ani Unia prawdopodobnie nigdy nie wzięłyby się do walki z procederem unikania podatków z taką mocą, gdyby nie kryzys finansowy, który wybuchł w 2008 roku. Gwoli sprawiedliwości trzeba przyznać, że przynajmniej w UE część inicjatywy pochodzi sprzed tej daty, ale to ostatnie lata zmusiły polityków do pokazania, że dbają o zwykłych podatników, którzy nie mają możliwości wynajmowania prawników i banków w rajach podatkowych i muszą odprowadzać swoją daninę do narodowej kasy.

Jest też powód bardziej prozaiczny niż sprawiedliwość społeczna. W czasach recesji czy – jak teraz – mizernego tylko wzrostu gospodarczego państwom bardzo przydałyby się dodatkowe dochody. A skoro, jak twierdzą niektórzy eksperci, nawet 8 proc. światowego bogactwa jest ukrywanych przed fiskusem, to może warto się tym zainteresować?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA