fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Ujazdowski, Jurek: Zdemilitaryzować Królewiec

Fotorzepa, Darek Golik
Polska powinna zgłosić postulat zmiany charakteru rosyjskiej eksklawy.

Nadzieje na obronę ze strony naszych sprzymierzeńców nie mogą w niczym uchylać naszej narodowej odpowiedzialności za bezpieczeństwo kraju i naszej samodzielnej inicjatywy na forum NATO. Polska musi mieć agendę interesów i postulatów zarówno na wypadek rosnącego napięcia między Zachodem a Rosją, jak i na wypadek powtórki z obamowskiego odprężenia.

Tekst w wersji angielskiej można przeczytać tutaj (click here to read this piece in english).

Wsparcie za wsparcie

Solidny fundament naszej pozycji wobec Amerykanów stanowi ciągle nasze zaangażowanie w Iraku i w Afganistanie, jak i fakt, że należymy do niewielu państw sojuszu wywiązujących się z obowiązku nakładów 2 proc. dochodu narodowego na obronę. Tym bardziej mamy prawo być współkonstruktorem, a nie jedynie konsumentem bezpieczeństwa.

Przyjęcie państw bałtyckich do NATO odsunęło na wschód polityczne granice Zachodu, zwiększając tym samym nasze bezpieczeństwo. Zaangażowanie w Iraku (mimo wszystkich konsekwencji tej wojny, których dziś jesteśmy świadomi) było zrozumiałą odpowiedzią na podtrzymanie amerykańskiej solidarności z bezpieczeństwem Europy Środkowej, mimo rozpoczynającej się wojny z terroryzmem. Wsparcie powinno być odpowiedzią na wsparcie.

Niezrozumiała obojętność

Biorąc pod uwagę, że zasadniczym nakazem polskiej racji stanu jest utrwalenie zmian, które na wschodzie Europy nastąpiły po rozpadzie Związku Sowieckiego, Polska powinna była działać na rzecz wzmocnienia bezpieczeństwa Ukrainy (popierając np. apele o europejską rozejmową „misję implementacyjną" na obszarach objętych konfliktem), a szczególnie Łotwy i Estonii, najbardziej zagrożonych państw NATO. Dotyczy to również drogi Gruzji do paktu, która stała się o wiele trudniejsza po odsunięciu od władzy prezydenta Saakaszwilego.

To dlatego Prawica Rzeczypospolitej postulowała, by właśnie te działania stały się bezpośrednią odpowiedzią na rosyjską agresję na Gruzję, a potem na Krym.

Polityka utrwalania na Wschodzie niepodległości nowych państw powinna mieć zawsze na celu uczynienie jak najmniej prawdopodobną bezpośredniej inwazji rosyjskiej na terytorium Polski.

Czynnikiem stałej presji na nasze bezpieczeństwo pozostaje rosyjska eksklawa wokół Królewca, najbardziej zmilitaryzowany obszar w Europie. Rozlokowanie w tym rejonie wyrzutni rakiet Iskander, umożliwiających szybki atak na centrum naszego kraju, stanowi dla nas najpoważniejsze zagrożenie i wyzwanie.

Mimo chwilowych przypływów zainteresowania opinii publicznej, szczególnie przy okazji ruchów wojsk rosyjskich, do kwestii Królewca odnosiliśmy się jednak do tej pory w sposób niezrozumiale obojętny. Zmieniał się status międzynarodowy państw bałtyckich i Ukrainy, a sytuację Królewca traktowaliśmy jako niezmienną.

Czego chcemy od USA

Nowy amerykański prezydent zapowiada nowe, oparte na pragmatyzmie (zarówno militarnym, jak i dyplomatycznym) podejście do Rosji. W to wpisuje się ostatnia deklaracja Donalda Trumpa o powiązaniu obecnych sankcji wobec Rosji z nową umową o ograniczeniu broni jądrowej.

Tym bardziej w planie dłuższym niż nadchodzące czterolecie musimy mieć świadomość, że w relacjach amerykańsko-rosyjskich będą się przeplatać okresy napięć i odprężenia. W obu wariantach powinniśmy wiedzieć, czego oczekiwać od Ameryki i sprzymierzeńców w NATO. Musimy mieć jasno zdefiniowane interesy, z całą świadomością szczególnych wymogów bezpieczeństwa naszego kraju.

USA nie są zagrożone hybrydową wojną w swoich granicach, my, niestety, tak. Dlatego powinniśmy traktować zamiennie postulaty wzmocnienia przez sojusznicze wojska bezpieczeństwa naszej północno-wschodniej granicy albo – w wypadku odprężenia amerykańsko-rosyjskiego – demilitaryzacji Królewca i realnego zmniejszenia zagrożenia Polski.

Oczywiście nie chodzi o status państwowy tego terytorium. Mieszka w nim drugie pokolenie urodzonych tam Rosjan i suwerenność Rosji nad tym terenem nie budzi kontrowersji. Mogłaby ona – w wypadku demilitaryzacji tego regionu – stać się nawet przedmiotem specjalnych gwarancji międzynarodowych.

Polityka kreatywna i konstruktywna

Postulaty zmian w polityce międzynarodowej często trzeba długo forsować i utrwalać. To rzecz wymagająca wytrwałości i konsekwencji, należąca do innej kategorii niż wyborcze fajerwerki. Trudno, żeby było inaczej w wypadku statusu regionu, który Stalin stworzył jako rodzaj terytorialnej cytadeli pilnującej sowieckiego panowania nad Polską i nad anektowaną Litwą.

Niemniej w świecie, w którym wszyscy się odżegnują od zimnowojennych intencji, polska dyplomacja powinna systematycznie wskazywać na niezrozumiały charakter podtrzymywania roli okręgu królewieckiego jako jednej wielkiej wojennej bazy wypadowej. A postulat demilitaryzacji tego regionu można też wykorzystać jako manifestację konstruktywnego, zdecydowanego i kreatywnego charakteru naszej polityki w dziedzinie bezpieczeństwa Europy Środkowej i Wschodniej.

Polska dyplomacja nie doprowadzi samodzielnie do demilitaryzacji Królewca. Może jednak postawić problem, do którego inni będą musieli się odnosić. I działać tak, by w rozmowach dotyczących nowego uregulowania stosunków Zachód – Rosja był to temat nie do ominięcia. Tak jak kwestia polskich granic była tematem nie do ominięcia w trakcie zjednoczenia Niemiec.

Wszystkim musimy uświadamiać realne zagrożenie, jakie hipermilitaryzacja Królewca stanowi dla bezpieczeństwa Europy. I fakt, że to Królewiec jest barometrem europejskiego bezpieczeństwa.

Skorzystaliby wszyscy

Polska musi brać pod uwagę ryzyko najazdu i wojny. Ale właśnie ze względu na tę ewentualność powinniśmy działać tak, by nasz kraj przed tą najgorszą ewentualnością ochronić. A taka polityka wymaga i odwagi, i wyobraźni.

Demilitaryzacja Królewca nie tylko zwiększyłaby radykalnie bezpieczeństwo Polski i pozwoliła w większym stopniu na skoncentrowanie wysiłku na rozwoju wewnętrznym, ale także przyczyniłaby się do budowy międzynarodowego wizerunku Polski jako państwa zdolnego do długofalowego myślenia w kategoriach bezpieczeństwa zbiorowego. Na zmniejszeniu napięcia skorzystałyby wszystkie kraje regionu, również – w dłuższym planie – Rosja. Świadomi tego powinni być wszyscy nasi partnerzy, a przede wszystkim powinna być tego świadoma polska opinia publiczna.

Marek Jurek jest przewodniczącym Prawicy Rzeczypospolitej i członkiem Podkomisji Bezpieczeństwa Parlamentu Europejskiego, Kazimierz Michał Ujazdowski jest wiceprzewodniczącym Komisji Konstytucyjnej Parlamentu Europejskiego

Obwód z rakietami
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA