fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Nitras: Platforma powinna być w centrum

Sławomir Nitras
Fotorzepa, Jerzy Dudek
Wyborcy oczekują sojuszu Kopacz ze Schetyną – mówi poseł PO Sławomir Nitras

"Rzeczpospolita": Zaskoczył pana wywiad Grzegorza Schetyny w „Do Rzeczy", w którym powiedział, że PO powinna utrzymać konserwatywną kotwicę?

Sławomir Nitras, poseł PO, były główny doradca w gabinecie politycznym premier Ewy Kopacz: Nie ukrywam, że nieco tak.

Co pana zaskoczyło?

Zwrot na prawo. Zaskoczyło mnie to, że Grzegorz Schetyna tym artykułem postanowił rozpocząć poważną debatę polityczną na temat przyszłości Platformy. I bardzo mnie to cieszy, bo taka debata jest naprawdę potrzebna PO. Ja chętnie do niej stanę. Nam potrzebna jest wielka idea. Wielki cel, a te osiąga się tylko wtedy, gdy rozmawia się na poważnie. W wielu kwestiach podzielam opinie Schetyny, ale są też kwestie, które widzę odmiennie.

Wywiad był zaskoczeniem dla członków PO, czy w partii trwa debata nad tożsamością PO?

No właśnie ja mam trochę deficyt tej dyskusji i bardzo się cieszę, że przewodniczący ją tak śmiało rozpoczął i do niej zachęca. Zastanawiam się tylko, czy możliwe jest zakończenie tej dyskusji w jeden miesiąc. Poruszamy fundamentalne sprawy i trudno mi sobie wyobrazić, żeby można było dojść do konkluzji już 1 października, jak zapowiada to Grzegorz Schetyna.

1 października odbędzie się kongres programowy PO.

Zgadzam się ze Schetyną, kiedy mówi, że nie zawiera się koalicji trzy lata przed wyborami. To samo moim zdaniem dotyczy dyskusji programowej. Wydaje mi się, że tej również nie można zamknąć trzy lata przed wyborami, szczególnie w tak dynamicznej atmosferze. Kiedy świat się kształtuje trochę na nowo, kiedy w polskim społeczeństwie zachodzą głębokie zmiany, kiedy zmiany zachodzą w Europie i wokół Europy.

Czy PO pod przewodnictwem Grzegorza Schetyny szuka nowej tożsamości? Schetyna mówi, że PO trzeba na nowo umeblować.

Wiąże z tym ogromne nadzieje. Liczę na poważną merytoryczną debatę. Bardzo ważne jest, żeby to meblowanie nie polegało jedynie na personalnej układance „po uważaniu", tylko na prawdziwej wymianie argumentów i poszukiwaniu ciekawych rozwiązań.

Czy wywiad uderza w Ewę Kopacz?

Wręcz przeciwnie. Od pewnego czasu Grzegorz Schetyna wyraźnie podkreśla i wzmacnia rolę Ewy Kopacz i kibicuję mu mocno, aby dalej dążył tą drogą. Sojusz Schetyna–Kopacz jest oczekiwany przez wyborców i daje gwarancję wyważenia ideologicznego formacji. Posługując się retoryką Grzegorza Schetyny, powiem tak: musimy się zwrócić zarówno do wyborców z Końskich, jak i z Wilanowa. Nie wolno nam zapomnieć ani o jednych, ani o drugich i nie wolno ich sobie przeciwstawiać.

Schetyna próbuje odbudować partię po tym, gdy przejął ją od Ewy Kopacz z poparciem, jak mówi, o połowę niższym niż w wyborach.

Nie znam lidera, który chce brać odpowiedzialność za niskie notowania. W tej dyskusji ważne jest, żeby one niskie nie były. Żywię nadzieję, że taki poziom poparcia jest daleko za nami. Schetyna wyznaczył sobie cel i to, czy go zrealizujemy, jest ważne, a nie to, ile mieliśmy poparcia w styczniu.

Coś pana zaniepokoiło w tej rozmowie?

Przyznam, że zaskoczyło mnie to, że ważne oświadczenie polityczne złożył w takiej gazecie.

Co złego jest w udzieleniu wywiadu prawicowemu tygodnikowi?

Nie jestem przeciwny udzielaniu wywiadów tzw. prawicowej prasie. Jestem nawet za, ale tak zasadnicze komunikaty powinny być udzielane gazecie bardziej neutralnej. Mnie to się nie podoba. Szczególnie że redakcja opatrzyła ten numer wyjątkowo okropną okładką. To ewidentna prowokacja i manipulacja. Bardzo nie fair wobec Schetyny. PO to poważna partia, więc najważniejsze komunikaty przewodniczącego powinny być publikowane w najważniejszych tytułach i przeprowadzane przez najważniejszych dziennikarzy.

Czy PO rzeczywiście powstała jako partia prawicowo-konserwatywna i wciąż nią jest?

Oczywiście, że tak. Wystarczy sięgnąć do naszej deklaracji ideowej z grudnia 2001 roku. W tej sprawie Grzegorz Schetyna ma rację i ma oczywiście prawo postulować powrót do korzeni.

PO opowiadająca się za związkami partnerskimi czy metodą in vitro daleka była od światopoglądu konserwatywnego.

Platforma rzeczywiście zmieniła się od tego czasu. Jesteśmy inni niż wtedy, ale nic nie jest takie samo jak w 2001 roku, więc trudno, żebyśmy my byli tacy sami. Jednak jeśli przeczytać naszą deklarację ideową, to ja mogę dzisiaj niemal w pełni się pod nią podpisać. Kilka drobnych elementów o wyraźnie doraźnym charakterze moim zdaniem należy zmienić.

Ta deklaracja jest bardzo wyważona i republikańska. Nie mogę natomiast znaleźć w niej akceptacji dla tego, co się dzieje w Europie obecnie. Schetyna stawia tezę, że trendem europejskim jest przesuwanie się na prawo. Kłopot w tym, że mnie się ten trend europejski nie podoba. Jest on ksenofobiczny, nacjonalistyczny i śmierdzi kłopotami dla całej Europy. Nie pociąga mnie taki flirt i nie dostrzegam w korzeniach PO takich pierwiastków.

PO powinna skręcić w prawo?

Parafrazując Bartoszewskiego: Platforma leży tam, gdzie leży, i nie ma co jej przesuwać w lewo czy prawo. Jako konserwatywny liberał uważam, że musimy się zastanowić, co to dzisiaj oznacza. Dokonać swego rodzaju aggiornamento naszej doktryny. Uwspółcześnić nasze poglądy. Konserwatyzm postrzegam jako umiejętność zachowania pewnych wartości w zmieniającej się rzeczywistości, a nie walkę z rzeczywistością. Musimy zmienić stanowisko wobec niektórych kwestii w stosunku do 2001 roku.

Przypomnę, że wtedy byliśmy na przykład przeciwnikami badań prenatalnych. Druga kwestia to in vitro. Mądrze, w duchu przyjętej ustawy, musimy ochrzcić tę procedurę. Tych przykładów można podać więcej. Jeśli tego nie zrobimy, to będzie to wstecznictwo, a tego nikt nie chce. Musimy mieć konserwatywną kotwicę, ale żaden statek nie może całe życie stać na kotwicy. Statek musi mieć kotwicę i z niej korzystać, musi mieć motor i z niego też korzystać.

A stosunek PO do Kościoła?

Musimy wyraźnie określić się w stosunku do hierarchii Kościoła katolickiego. Musimy określić, jakie postawy akceptujemy, a jakich nie. Jestem katolikiem. Posyłam moje dzieci na religię w szkole, ale muszę je do tego przekonywać. Nie dlatego, że są niewierzące, tylko dlatego, że muszą często wysłuchiwać rozpolitykowanych i po ludzku bardzo niemądrych katechetów, opowiadających zwykłe głupstwa albo wciskających zabobony. Moja córka na przykład usłyszała niedawno, że Franciszek nie przekonuje jej księdza katechety. Nie powinniśmy w takich sytuacjach milczeć. Powinniśmy szukać dialogu z Kościołem, to instytucja społecznie niezastąpiona.

PO jest partią bliską Kościołowi?

Większość z nas jest członkami Kościoła powszechnego, ale musimy postawić tamę obskurantyzmowi i nacjonalistycznemu fundamentalizmowi, który moim zdaniem zaczyna być wyjątkowo silny. Kiedy walczyć o Kościół światły, tolerancyjny, otwarty i społecznie wrażliwy, ubogi, jak nie za pontyfikatu Franciszka? Pomóżmy mu.

PO nie powinna być już partią z silnym lewym i prawym skrzydłem?

Powinna być środowiskiem pełnym osobowości, które mogą mieć czasami bardzo różne poglądy. Jestem gorącym zwolennikiem bardzo szerokiej formuły. Jeszcze bardziej potrzebujemy wielu wybitnych, wyrazistych osobowości, intelektualnie przygotowanych, aby „ciągnąć projekt".

Macie takie osobowości?

Dzisiaj mamy praktycznie tylko Rafała Grupińskiego, który moim zdaniem jest najciekawszym politycznym mówcą w obecnym, wyjątkowo nieciekawym pod tym względem Sejmie. Grupińskiego zawsze słucham z uwagą, ale to zbyt mało.

Czego więcej partia potrzebuje?

Mamy fajną młodzież. Wymienię choćby Krzysztofa Brejzę czy Arkadiusza Myrchę. Są naprawdę wyjątkowo utalentowani. Muszą mieć od kogo się uczyć, i to uczyć dobrych rzeczy. Kunsztu parlamentarnego, a nie technologii wycinania kolegów. Za dużo u nas lokalnych watażków, a za mało ludzi, za którymi Polacy mogą pójść. To jest znacznie ważniejsze niż to, czy ktoś jest bardziej lewicowy czy bardziej prawicowy. Te powierzchowne etykiety często służą jedynie doraźnym celom.

Lewicowcy mogą się już nie mieścić w PO.

Kiedy słyszę, że ktoś się nie mieści w PO, bo partia stała się za bardzo lewicowa lub prawicowa, to mówię: „walcz o jej kształt". Zresztą zauważam wyostrzanie się poglądów i podkreślanie ich znaczenia u ludzi, którzy szukają dla siebie innego miejsca. Nie podoba mi się instrumentalne traktowanie PO i przyznaję, że każdy z nas musi pamiętać, czym jest w polityce lojalność, uczciwość wobec własnego środowiska. Pod tym względem przyznaję Schetynie prawo do wyciągania konsekwencji i używania nawet skalpela. Tylko że skalpelem trzeba zawsze posługiwać się ostrożnie i umiejętnie.

Czy rzeczywiście PO nie powinna liczyć na lewicowy elektorat, bo lewica socjalna zameldowała się w PiS, a pozostali w partii Razem?

Platforma powinna być w centrum. Zresztą tradycje chadeckie i nauka społeczna Kościoła tam chadecję właśnie umiejscawiają. Nie widzę innego miejsca. Jeśli wracamy do korzeni, to stawiamy Platformę w centrum i zapraszamy jak najszerzej z obu stron, żeby Polacy chcieli na nią wskoczyć. W deklaracji ideowej powiedzieliśmy, że nie będziemy budować zamkniętej organizacji własnego aparatu, i to jest prawdziwy cel.

Kto jest autorem nowego hasła PO „Zasługujesz na więcej"?

Hasło nie jest nowe, sam w kampanii 2005 roku się nim posługiwałem. Skoro Grzegorz Schetyna wskazał, że to Tomasz Siemoniak je zaproponował, to zapewne tak właśnie było. Wierzę, że za niezbyt świeżym hasłem kryją się ciekawe i ważne postulaty programowe. To znacznie ważniejsze.

PO może być NSZZ „Solidarność" przy budowaniu nowego AWS?

Ciekawa teza, choć mnie się AWS i Marian Krzaklewski nie najlepiej kojarzą. Rozumiem to porównanie jako chęć, aby Platforma otworzyła się na inne opozycyjne w stosunku do PiS środowiska, i ten postulat w pełni akceptuję. Daleki jestem natomiast od powielania mechanizmów zarządzania z czasów AWS i wytworzenia tej kasty działaczy związkowych i partyjnych, którzy oderwani od rzeczywistości wyrywali sobie kawałki władzy. Byli największym kłopotem rządu Buzka. I przyczyną porażki.

Schetyna nowym Krzaklewskim?

Na pewno nie. To zupełnie inni ludzie i takie porównania są dla niego krzywdzące.

A czy powrót do PO–PiS jest możliwy?

Nie znam nikogo w Platformie formułującego takie pomysły, więc uważam pytanie za czystą prowokację. Zarzut, jakoby to był pomysł Schetyny, wydaje mi się absurdalny. Autor pomysłu współpracy z PiS byłby w Platformie po prostu osamotniony. Zupełnie inną sprawą jest stosunek do ewentualnej dekompozycji obozu PiS. Wydaje się, że to pytanie przed nami stanie za jakiś czas.

—rozmawiał Jacek Nizinkiewicz

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA