fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o historii

Piraci berberyjscy, upiory Maghrebu

Flota osmańska zimująca we francuskim porcie Tulon w 1543 r.
Wikipedia
Berberyjscy korsarze przez wieki siali postrach na wodach Morza Śródziemnego. Ich przywódcy byli na arenie międzynarodowej traktowani jak samodzielni władcy państwowi, a koalicję państw europejskich przeciwko piratom zorganizować musiał sam papież.

Nazywał się Yakupoglu Hizir, a na świat przyszedł w 1478 r. w niewielkiej greckiej mieścince Midilli. Miał 26 lat, kiedy w wojnie grecko-hiszpańskiej zginął jego starszy brat. Aby tę śmierć pomścić, Yakupoglu i jego dwaj młodsi bracia wyjechali na tunezyjską wyspę Dżerba, gdzie przyłączyli się do berberyjskich piratów walczących z hiszpańską flotą. Żądny zemsty Hizir szybko został kapitanem pirackiego statku i prowadził korsarskie rajdy, które kończyły się brawurowymi atakami na statki handlowe. Wieczorami Yakupoglu zamykał się w swojej kajucie i czytał książki, które wpadły mu w ręce na zrabowanych jednostkach. Najbardziej interesowały go pozycje poświęcone władcom. Z ich kart Yakupoglu Hizir poznał biografię Fryderyka Barbarossy – XII-wiecznego cesarza niemieckiego. Życiorys ten tak zafascynował młodego korsarza, że sam nazwał się Rudobrodym (Barbarossa), po turecku: Hayreddin. I od tej pory jako Hizir Rudobrody stał się postrachem zachodnich wybrzeży Morza Śródziemnego i statków pływających pod hiszpańską banderą.

Szybkie ataki

Z czego wynikały te sukcesy Hayreddina? Załoga jego statku składała się z galerników (jeńców wojennych), którzy siłą własnych ramion wprowadzali w ruch rzędy wioseł i w ten sposób napędzali okręt. Gdy kurs był zgodny z kierunkiem wiatru, okręt dodatkowo napędzały żagle. Tym sposobem lekkie i zwinne jednostki pirackie mogły dopędzić ciężkie, mniej zwinne i wolniejsze statki handlowe. Potem następował abordaż – piraci podpływali do burty statku i całą gromadą ruszali do ataku. Dochodziło do walki wręcz, z której zwycięsko najczęściej wychodzili bardziej liczni korsarze. Na koniec piraci rabowali wszystkie kosztowności (głównie złoto), a załogę brali do niewoli.

W XVI w. Rudobrody siał postrach na Morzu Śródziemnym
Wikipedia

Marynarze trafiali pod pokład i skuci łańcuchami czekali, aż statek dopłynie do brzegu. Potem zabierano ich do Yedikule – owianej złą sławą twierdzy siedmiu wież w Stambule. Tam czekali, aż rodzina lub krewni zapłacą okup za ich uwolnienie. Co ciekawe, zachowane relacje z Yedikule świadczą o tym, że przebywał tam przez trzy lata polski hetman Stanisław Koniecpolski. Był to jedyny więzień, który trafił do twierdzy z pola bitwy, a nie jako jeniec piratów. Koniecpolski dostał się do niewoli po bitwie pod Cecorą (1620 r.). Jako dostojnik Lechistanu, z którym Turcja utrzymywała przyjazne stosunki, Koniecpolski korzystał z wygód i przywilejów. W roku 1623 wykupiło go polskie poselstwo.

Yedikule było zarezerwowane dla tych jeńców, którzy wywodzili się z bogatych domów i na których zwolnieniu korsarze mogli dobrze zarobić. Mniej bogaci jeńcy byli sprzedawani na arabskich bazarach jako niewolnicy i wiedli ciężkie życie. Pozbawieni opieki lekarskiej, w trudnych warunkach higienicznych, zdani na łaskę swoich właścicieli, niewolnicy szybko umierali. To z kolei stworzyło zapotrzebowanie na nowych niewolników, co piratom stwarzało perspektywę ogromnych zysków. W pierwszej połowie XVI wieku Hayreddin, a potem jego następcy zaczęli zarabiać krocie na handlu niewolnikami. Urządzali pirackie szybkie rajdy na hiszpańskie wybrzeża, atakowali bezbronne wioski rybackie i brali w jasyr, kogo się dało.

Pod berłem sułtana

Rudobrody ze szczególną determinacją atakował statki pływające pod hiszpańską banderą. Ich kapitanowie nie pozostawali dłużni. W 1518 r. król Hiszpanii kazał zorganizować ekspedycję karną. Flota zapuściła się aż pod Algier i Oran, i zbombardowała pirackie bazy. W bitwie morskiej zginął Arudż Hizir – młodszy brat Rudobrodego. Legendarny korsarz zapałał jeszcze większą żądzą zemsty. Zachował się jednak jak polityk, a nie pirat. Wraz z załogą swojego okrętu popłynął do Konstantynopola i poprosił o opiekę sułtana tureckiego. W zamian zaoferował, że doprowadzi do tego, iż berberyjskie miasta staną się lennem Turcji. Ta propozycja otwierała przed władcą wspaniałą perspektywę rozszerzenia granic państwa. Sułtan wysłał więc wojska z pomocą Rudobrodemu. Pirat wrócił i zaatakował hiszpańskie okręty. Doszło do regularnej, długiej i krwawej wojny morskiej. W rezultacie, w 1529 r., z wód okalających Algier odpłynął ostatni hiszpański okręt, a Hayreddin ustanowił osmańską władzę nad Trypolitanią, Algierią i Tunezją. Aż do I wojny światowej (z wyjątkiem kilkudziesięciu lat na przełomie XVIII i XIX wieku) te ziemie pozostawały oficjalnie pod zwierzchnictwem tureckim. Sam Rudobrody nie brał już udziału w życiu politycznym nowej rubieży Turcji. Zmarł w 1546 r. w Konstantynopolu jako basza (wysoki dostojnik) turecki.

Uciekinierzy i piraci

Pierwsze wzmianki o śródziemnomorskich piratach pochodzą jeszcze z czasów starożytnych. Antyczni korsarze sporadycznie atakowali wówczas okręty Rzymian, Greków, a także Fenicjan. W XIV stuleciu w portowym mieście Bidżaja w północnej Algierii powstała pierwsza piracka baza, skąd morscy rabusie atakowali statki, które coraz częściej pływały po Morzu Śródziemnym. Czas był idealny, ponieważ właśnie wtedy zaczął się gwałtowny rozwój handlu między krajami Lewantu a zachodnią Europą.

Jednak wydarzenia, które miały zaowocować wielkim rozwojem piractwa, rozpoczęły się w Andaluzji – południowej prowincji Hiszpanii. Trwała tam wojna z Maurami – arabskimi osadnikami z Afryki Północnej, którzy od VIII wieku kolonizowali ten region. Państwo Maurów stało się solą w oku rosnących w potęgę królów hiszpańskich. W rezultacie długiej wojny w 1492 r. Hiszpanie wyparli Maurów z Andaluzji, a zwieńczeniem ich zwycięstwa było zdobycie miasta Grenada (2 stycznia) i ustanowienie tam katolickiego arcybiskupstwa. Hiszpańskie wojska wykazywały się brutalnością, dlatego rodziny Maurów uciekały w popłochu przed ich karnymi ekspedycjami. Tętniące życiem mauryjskie miasteczka opustoszały, a ich mieszkańcy masowo wsiadali na statki i odpływali do północnej Afryki. Hiszpańskie zwycięstwo miało dla Maurów nie tylko znaczenie militarne, lecz również religijne: wskutek hiszpańskiej ofensywy Andaluzja znalazła się w rękach chrześcijan. Tysiące uciekinierów zaczęło więc organizować rejzy – zbrojne wyprawy odwetowe, które służyły temu, aby niepokoić chrześcijańskie miasta, plądrować, co się da, i brać niewolników. Na największe niebezpieczeństwo narażone były statki handlowe przewożące tony pożądanych wówczas towarów, w tym: zboże, futra, odzież, fajki i cygara.

Jednak dopiero pod wodzą Rudobrodego piracki proceder osiągnął swój szczyt. O skali korsarstwa świadczą archiwalne dokumenty, które zachowały się do naszych czasów. W 1544 r. Rudobrody zaatakował wyspę Ischia koło Neapolu i za jednym razem wziął aż 4 tysiące niewolników. Potem napadł na wyspę Lipari koło Cieśniny Mesyńskiej i zagarnął aż 9 tysięcy „jasyru". Siedem lat później, gdy Rudobrody już nie żył, Turgut Reis – turecki namiestnik Trypolitanii – zorganizował rajd korsarski na wyspę Gozo w pobliżu Malty i wziął do niewoli wszystkich jej mieszkańców (ponad 5,5 tysiąca osób). Trzy lata później napadł na miasto Viesta i zagarnął aż 7 tysięcy niewolników. Historycy szacują, że przez 600 lat berberyjscy piraci mogli wziąć nawet 2 miliony niewolników. Zagrożenie ze strony rabusiów było tak poważne, że mieszkańcy Formentery (na południe od Ibizy) uciekli, pozostawiając wyspę pustą. W nadmorskich miastach fortyfikowano kościoły i wznoszono specjalne wieże obserwacyjne, skąd dzień i noc wypatrywano pirackich okrętów. Jeśli strażnik je wypatrzył, wszczynał alarm, a wtedy mieszkańcy szykowali się do obrony.

Pod egidą papieża

Historykom trudno policzyć, ile rajdów zorganizowali w tych latach berberyjscy piraci. Ich zbrodnie odnotowały kroniki atakowanych europejskich miast. Wynika z nich, że najczęściej korsarze atakowali wyspy (Korsyka, Elba, Sardynia), miasta Półwyspu Apenińskiego oraz południowej Hiszpanii i południowej Portugalii. Każdy napad oznaczał co najmniej kilkuset jeńców, zrabowane dobra i zniszczone miejscowości.

Zagrożeniu ze strony piratów w końcu postanowił się przeciwstawić papież Paweł V. W 1607 r. wydał bullę, w której przyznał Zakonowi Rycerzy św. Stefana prawo do odpierania pirackich rajdów. Wkrótce doszło do ataku na berberyjskie miasto Bona. Flota chrześcijańska zbombardowała Bonę, a marynarze doszczętnie ją złupili. Była to odpowiedź na rabunki i gwałty, których wcześniej przez lata dopuszczali się piraci na wodach Morza Śródziemnego.

W 1625 r. w Paryżu francuski prezbiter Wincenty a Paulo założył zakon lazarystów, który miał prowadzić działalność misyjną w mniejszych miastach i wśród galerników. Jak się okazało, lazaryści szybko zaczęli pomagać jeńcom wziętym do niewoli przez korsarzy. Zorganizowali system przekazywania pieniędzy za uprowadzonych. W ówczesnej Europie zapanowała moda na składanie ofiar finansowych służących wykupywaniu chrześcijan z berberyjskiej niewoli.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA