fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o historii

Jak w XXI wieku ocenzurowano Marka Twaina

Samuel Langhorne Clemens, bardziej znany pod pseudonimem Mark Twain
Wikipedia
"Lepiej jest nie odzywać się wcale i wydać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości" – mawiał urodzony 183 lata temu ojciec literatury amerykańskiej Samuel Langhorne Clemens, bardziej znany pod pseudonimem Mark Twain.

Te słowa można zadedykować doktorowi Alanowi Gribbenowi z Uniwersytetu Auburn w stanie Alabama, który w 2011 r. postanowił wydać „Przygody Hucka Finna" ocenzurowane pod kątem poprawności politycznej. Właściciel wydawnictwa NewSouth Books uznał, że w jego wydaniu najsłynniejszej książki Marka Twaina wszystkie 219 słów „nigger" zostanie zastąpione przez mniej „kontrowersyjne" określenie „slave" – niewolnik.

Nie po raz pierwszy książki i felietony Marka Twaina stały się obiektem złośliwych ataków różnej maści cenzorów. Ten wielki amerykański pisarz był typowym Południowcem, który zawsze z rezerwą odnosił się do koncepcji jedności amerykańskiej Unii, którą uważał za narzuconą siłą przez rząd federalny z Waszyngtonu. Twain nie krył także swojej niechęci do amerykańskiej polityki imperialnej w stosunku do Kuby, Puerto Rico, Panamy czy Filipin. Był zaciekłym przeciwnikiem Theodore'a Roosevelta, którego rządy bezpardonowo wyśmiewał i atakował w swoich błyskotliwych felietonach. Być może dlatego namnożył sobie tak wielu wrogów wśród elit amerykańskiej Północy.

Twain zdawał sobie sprawę, że niektóre jego poglądy mogą być niezrozumiałe dla ludzi mu współczesnych. Dlatego pod koniec życia ogłosił, że zostawia po sobie autobiografię, którą zaczął pisać, gdy miał 35 lat. Liczący 5 tysięcy stron rękopis trafił po śmierci pisarza do jego archiwum utworzonego na Uniwersytecie Kalifornijskim. W swoim testamencie zaznaczył, że biografia będzie mogła zostać opublikowana dopiero 100 lat po jego śmierci, czyli najwcześniej 21 kwietnia 2010 r. Pisarz obawiał się bowiem, że jego autobiografia zostanie na początku XX w. brutalnie ocenzurowana lub całkowicie zakazana przez „postępowców" z Waszyngtonu. Nieco naiwnie wierzył, że następne pokolenia pozbędą się ze swoich szeregów politycznie umotywowanych recenzentów. „Książka, o której wiadomo, że nie zostanie opublikowana przez cały wiek, daje pisarzowi swobodę, jakiej nie uzyskałby w inny sposób. W takich warunkach można opisać każdego człowieka bez uszczerbku dla faktów. Bez obawy o zranienie uczuć zainteresowanego" – oświadczył Mark Twain w 1899 r. Mylił się – i to bardzo! Choć żył w czasach, kiedy prawdziwa amerykańska wolność słowa została zdławiona przez zawieruchę wojny secesyjnej, to nawet częściowo nie mógł się domyślać, czym stanie się Ameryka skrępowana poprawnością polityczną w XXI stuleciu.

Co by bowiem powiedział, gdyby dowiedział się, że równo 100 lat po jego śmierci jakiś nawiedzony poprawiacz świata ze stanu Alabama ośmieli się cenzurować jedną z jego najlepszych powieści? „Przygody Hucka Finna" to barwny i jedyny w swoim rodzaju opis społeczeństwa południowych stanów Ameryki na tle przygód osieroconego chłopaka z nizin społecznych, który uciekając od pewnej wdowy chcącej na siłę go „ucywilizować", postanawia także pomóc w ucieczce zbiegłemu niewolnikowi. Mark Twain bezwzględnie i bez upiększeń pokazuje prostactwo, ksenofobię, ciemnotę, rasizm, ale także dobro, uczynność, pracowitość i poczucie wolności południowców. Dialogi w książce nie są upiększone. To autentyczny język tamtych czasów z całą jego naturalną krwistością i wulgarnością.

Pojawiające się nieustannie słowo „nigger" nie może zostać zastąpione przez „niewolnik", ponieważ ma zupełnie inne znaczenie semantyczne. Dlatego znajduje się na samym szczycie wielkiej piramidy zakazanych określeń. Nawet przytaczanie tego słowa, bez zastosowania eufemistycznego określenia „N-word", jest postrzegane jako przejaw rasizmu.

W myśl voltaire'owskiej zasady „Nie zgadzam się z twoimi poglądami, ale po kres moich dni będę bronił twego prawa do ich głoszenia", Amerykanie czują się powołani do obrony wolności słowa i niezależności mediów na całym świecie. To bardzo chwalebne. Dlatego tak ważne jest, żeby to właśnie oni dawali przykład, że nie recenzuje się historii, literatury i sztuki z jakichkolwiek powodów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA