fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o historii

Tajemnice "Ambasadorów" Holbeina

Hans Holbein, Ambasadorowie
Wikipedia
Hans Holbein Młodszy swoje najsłynniejsze dzieło namalował w 1533 r., ale dopiero w 1900 r. Mary F.S. Hervey zidentyfikowała obu mężczyzn – uwiecznionych w otoczeniu przedmiotów przepełnionych symbolicznym znaczeniem.

W roku 1890 obraz został kupiony przez londyńską National Gallery dzięki trzem mecenasom sztuki. Lord Rothschild, sir Edward Guinness i Charles Cotes wyłożyli na ten cel w sumie 55 tys. funtów. Już wtedy Sidney Colvin stwierdził, że na prezentowanym płótnie postać po lewej to Jean de Dinteville (1504–1557), francuski dyplomata, poseł Franciszka I Walezjusza na dworze Henryka VIII, mylnie jednak przyjęto (na podst. odnalezionego dokumentu z 1589 r.), że towarzyszy mu brat – François. Mary F.S. Hervey w swojej pracy zatytułowanej „Holbein's »Ambassadors«. The picture and the men: an historical study" (Londyn, 1900) dowiodła, że mężczyzna po prawej to Georges de Selve (1508–1541), biskup Lavaur, wiosną 1533 r. wysłany przez króla Francji do stolicy Anglii. Dlaczego właśnie w tym czasie obaj panowie pojawili się na dworze Henryka VIII?

To był przełomowy czas dla Anglii. Do uszu Franciszka I dotarły wieści o potajemnym ślubie Henryka VIII z Anną Boleyn (25 stycznia 1533 r.) – pomimo braku zgody papieża Klemensa VII na unieważnienie związku króla Anglii z Katarzyną Aragońską (Anna Boleyn już wówczas była w ciąży, a 7 września urodziła córkę, przyszłą królową Elżbietę I). W efekcie papież ekskomunikował Henryka, on jednak – aby uprawomocnić swoje małżeństwo z Anną – był gotów zerwać stosunki dyplomatyczne ze Stolicą Apostolską, co rok później doprowadziło do ustanowienia przez parlament aktu supremacji, wedle którego król stał się „jedyną, najwyższą na ziemi głową Kościoła anglikańskiego", niezależnego od papieskiej władzy. Zaledwie trzy lata Anna Boleyn cieszyła się tytułem królowej Anglii: 17 maja 1536 r. z rozkazu króla została ścięta, a już po kilku dniach jej miejsce zajęła Jane Seymour, która nie była jednak ostatnią żoną Henryka VIII – w sumie władca Anglii na ślubnym kobiercu stawał aż sześciokrotnie. Ale nie to jest przedmiotem niniejszych rozważań, wróćmy więc do chwili, gdy u zarania konfliktu Anglii ze Stolicą Apostolską dwaj francuscy ambasadorowie zjawili się na dworze Henryka VIII.

Czas i miejsce zdarzenia

Jean de Dinteville zamówił u Hansa Holbeina Młodszego portret. Nie był to przypadkowy wybór malarza. Artysta zaledwie rok wcześniej przeniósł się na angielski dwór z Bazylei, a wiosną 1533 r. odpowiadał za przygotowanie „wzgórza Parnasu", dekoracji na koronację Anny Boleyn, która odbyła się w opactwie westminsterskim 1 czerwca. Na prezentowanym obrazie do tego właśnie miejsca nawiązuje charakterystyczna podłoga, mozaika cosmati, choć wśród interpretacji można znaleźć także porównania do posadzki z watykańskiej Kaplicy Sykstyńskiej, gdzie obierani są kolejni władcy Stolicy Apostolskiej. Mamy tu więc odniesienie do dwóch miejsc namaszczania władców, zarówno zwierzchnika Kościoła rzymskokatolickiego, jak i króla Anglii.

Jean de Dinteville był nie tylko ambasadorem króla Francji: jak podaje Eric Ives, w książce „Życie i śmierć Anny Boleyn" (Wydawnictwo Astra, 2012), w imieniu Franciszka I miał zostać ojcem chrzestnym oczekiwanego męskiego następcy angielskiego tronu (jak już wyżej wspomniano, Anna urodziła córkę – Elżbietę). Dlaczego jednak na obrazie został także uwieczniony Georges de Selve? Najprawdopodobniej 25-letni biskup Lavaur (godność tę piastował od 18. roku życia!) przybył do Londynu z tajnymi wskazówkami dla Jeana de Dinteville'a w związku z przygotowaniami do koronacji Anny Boleyn. W tym bowiem czasie król Francji zabiegał o utrzymanie dobrych stosunków ze Stolicą Apostolską, ale jednocześnie nie chciał otwarcie występować przeciwko Henrykowi VIII.

Obaj mężczyźni zostali namalowani w sposób nietypowy. W dobie renesansu przedstawienie całej sylwetki zarezerwowane było dla władców, rzadko też powstawały podwójne portrety (ewentualnie par małżeńskich). Jean de Dinteville prezentuje się nam w bogato zdobionym stroju, najprawdopodobniej tym, w którym wystąpił na koronacji Anny Boleyn. Ma na sobie płaszcz obszywany futrem i beret ze spinką w kształcie czaszki, a na jego piersi wisi złoty łańcuch zakończony wizerunkiem anioła – znakiem Zakonu Świętego Michała. Georges de Selve ubrany jest w strój biskupi i okryty brązowym futrzanym płaszczem, w prawej dłoni trzyma zaś skórzane rękawice.

Z umieszczonych na obrazie przyrządów do pomiaru czasu historycy sztuki odczytali konkretną datę: 11 kwietnia A.D. 1533 (rok określił w podpisie sam malarz), pomiędzy godz. 15 a 16. Tego dnia na angielskim dworze zostało obwieszczone, że to Annie Boleyn, małżonce Henryka VIII, należą się królewskie honory. Ale wtedy też, co wynikało z rzymskokatolickiego obrządku, świętowano Wielki Piątek. Fakt ten dodatkowo podkreśla ledwo widoczny, wystający w lewym górnym rogu zza zielonej kotary, krucyfiks. Od męczeńskiej śmierci Chrystusa na krzyżu mijało właśnie 1500 lat! Jak podkreśla Aleksandra Marczuk w tekście „»Ambasadorowie« Holbeina hołdem dla Anny Boleyn?" (Astrahistoria.pl), „wpisywałoby się [to] w tak powszechny wówczas nurt apokaliptyczny".

Memento mori

Łacińska sentencja „Pamiętaj o śmierci" przypominać ma o ulotności życia oraz śmierci jako nieuchronnym końcu każdego człowieka. Memento mori to pozdrowienie używane przez średniowiecznych mnichów: trapistów, kartuzów i kamedułów, w późniejszych wiekach weszło do powszechnego użycia – w dwóch słowach zamykając ludzki los. Wizerunek śmierci, a tym samym połączona z nią symbolika, nieodłącznie wiążą się z literaturą i sztuką. Nie inaczej jest w przypadku dzieła Holbeina Młodszego.

Ludzka czaszka widnieje na czapce Jeana de Dinteville'a. Ale na obrazie ukryta jest jeszcze jedna! Pomiędzy ambasadorami nad posadzką znajduje się podłużny kształt, pozornie zupełnie niepasujący do reszty obrazu. Holbein zastosował tu tzw. anamorfozę. Celowo rozciągnął i zdeformował wizerunek czaszki – można ją zobaczyć, gdy spojrzymy na obraz pod odpowiednim kątem lub gdy przyłożymy do płótna wypukłe zwierciadło (można do tego wykorzystać wypolerowaną łyżkę – przystawić jej grzbiet w górnej części anamorfozy, po prawej stronie, by na uwypukleniu dostrzec odbicie czaszki).

Jedynym, który zwyciężył ze śmiercią, był zmartwychwstały Chrystus. Ale i Syn Boży – przyobleczony w ludzkie ciało – nie uniknął śmierci. O jego męczeństwie na krzyżu, które dokonało się na wzgórzu zwanym Golgota (w łacińskim tłumaczeniu – Calvaria, czyli „czaszka"), na obrazie przypominają zarówno obie czaszki, jak i krucyfiks.

Podział świata, podział w Kościele

Obu mężczyzn rozdziela złożona z dwóch półek szafka, a rozmieszczone tam przedmioty nie są przypadkowe i dzielą ówczesny porządek świata na pół. Na górnej półce, wyściełanej tureckim dywanem, widnieją instrumenty astronomiczne i astrologiczne: glob niebieski, cylindryczny zegar słoneczny, torwentum i kwadranty (to z ich pomocą ustalono datę i godzinę wydarzenia).

Na dolnej półce znalazły się przedmioty nawiązujące do aktywności i osiągnięć człowieka na ziemi. Po lewej widzimy globus, który został namalowany na podstawie globusa Johannesa Schönera z 1523 r. Ten na obrazie zawiera linię demarkacyjną oddzielającą dwie połowy świata – hiszpańską i portugalską – ustaloną z woli papieża Aleksandra VI w 1494 r. Widać na nim Nowy Świat i drogę Magellana, ale też – co zaskakuje – Policy w Szampanii (obecnie Polisy), posiadłość Jeana de Dinteville'a. Obok globusa leży książka do arytmetyki (Petrusa Apiana „Eyn newe unnd wolgegründte...", 1527 r.). Pierwszym słowem na stronie otwartej księgi jest Dividitr (łac. podzielić), co z kolei można odnieść do podziałów w Kościele rzymskokatolickim w wyniku reformacji oraz odłączenia się Kościoła anglikańskiego.

Trudno nie dostrzec na dolnej półce pięknej lutni, symbolu harmonii w muzyce, ale i w świecie. Tyle że jedna ze strun właśnie pękła... Obok leży zestaw fletów, niestety, brakuje w nim jednego elementu. Mamy więc do czynienia ze świadomym przedstawieniem przez artystę dysharmonii szerzącej się dokoła. Przy lutni leży rozłożony śpiewnik z hymnami religijnymi Johannesa Walthera (pierwsze wydanie: 1524 r.). Ale w oryginale takie strony nie występują. Tu po lewej widnieje tłumaczenie pierwszych wersetów „Veni, Sancte Spiritus" (Przyjdź, Duchu Święty...) Lutra, a po prawej – skrócone przez Lutra „Dziesięć przykazań". To wyraźne nawiązanie do przyczyn i skutków reformacji. Mamy więc tu obraz narastającego konfliktu pomiędzy dogmatami Kościoła katolickiego a wartościami świeckimi, rozwojem nauki, pisma i druku oraz wzrostem samoświadomości człowieka.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA